Pokemon Go

Go Fest 2022 za nami. Było fajnie, ale siła tej gry leży w społeczności - i to wydarzenie to obnażyło...

Kamil Świtalski
0

Pokemon Go Fest 2022 za nami. Było fajnie, ale...

Pokemon Go Fest to coroczne święto graczy. Przed pandemią wydarzenie odbywało się tylko w wybranych lokalizacjach rozsianych po całym świecie. Obecnie temat jest bardziej skomplikowany - Niantic odkryło, że monetyzacja tego eventu jest dziecinnie prosta i udostępnienie go graczom na całym świecie po prostu się opłaca. Zwłaszcza, kiedy za bilety kasuje się blisko 79,99 złotych, a ludzie tłumnie ruszają do zabawy. Ale jako że restrykcje są powoli luzowane, twórcy Pokemon Go zaplanowali też te klasyczne - fizyczne - wydarzenia (w Berlinie, Seattle i Sapporo). Dodatkowo płatne i w innych terminach, a także z innymi atrakcjami. Po dwóch dniach zabawy w Go Fest w Polsce poczułem się nieco... znużony.

Cieszę się że Go Fest jest dla wszystkich, ale...

Pamiętam mój pierwszy Pokemon Go Fest — ten z 2020. Ogrom ekscytacji, dużo rzeczy które były dla mnie nowe — no i opcja nadrobienia zaległosci związanych z legendarnymi Pokemonami które tłumnie pojawiły się wtedy w raidach. Po dwóch latach regularnego grania takich zaległości nie ma, a podczas całego wydarzenia pojawiły się dwa nowe Pokemony — jeden w pięciogwiazdkowych raidach, drugi w formie nagrody za wykonanie zestawu zadań podczas gry kiedy kupiło się bilet. Poza tym jest garść nowych shiny, a także jeden z (do niedawna) najrzadszych Pokemonów w całej grze dostępny w formie jednogwiazdkowych raidów. Mowa oczywiście o Axew. Ale jeżeli mam coś do powiedzenia na temat tej ostatniej atrakcji, to raczej nic miłego. Dopiero po blisku 40 raidach udało mi siętrafić na debiutującą formę shiny... a przedostatni rajt to jakiś sensowny egzemplarz który całkiem nadaje się do walki w Master League Premiere Cup — czyli jedynej lidze PvP gdzie jego trzecia ewolucja jest do czegokolwiek zdatna - 15/15/14.

Jeżeli grasz na co dzień, większej frajdy nie było. Nawet w grupie

Pokemon Go Fest to wydarzenie którym warto cieszyć się z innymi — dlatego też wyruszyłem ku przygodzie w grupie przyjaciół. I tylko to ratowało sytuację. Ja wiem, że w centrach dużych miast można napotkać grupy pemierzające ulice w poszukiwaniu shiny oraz raidów, no i społecznościowo wygląda to zupełnie inaczej. Tak się jednak składa, że ten weekend spędzam poza domem — szczęście w nieszczęściu, że nie brakuje dookoła Poke Stopów i gymów, jednak patrząc na relacje ze spotkań amerykańskich graczy zdaję sobie sprawę z tego, że lwia część frajdy to właśnie aspekt społecznościowy.

Niestety, jeżeli chodzi o tegoroczny Go Fest to sporo sprowadza się do jego ceny. Owszem - dostajemy jednego Pokemona gratis. Owszem, incense'y pozwalają zwabić kilka niedostępnych na co dzień w naszym regionie stworków, a w pakiecie jeszcze kilkanaście darmowych raid passów i przedmiotów w formie nagród za wyzwania. Uważam jednak, że to trochę za mało, by usprawiedliwić wydatek blisko 80 złotych — i jeżeli sam miałbym wybierać, to te pieniądze proponowałbym wydać na raid passy i inne przydatne nam w grze przedmioty. No i impreza ta jeszcze raz pokazała, że siłą tych wydarzeń jest przede wszystkim społeczność i frajda płynąca ze wspólnej zabawy. Gdyby nie to, że miałem z kim grać - prawdopodobnie sam znużyłbym się po godzinie czy dwóch...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu