4

Genshin Impact – recenzja jednej z najlepszych gier z otwartym światem, jakie trafiły na smartfony

Gry z otwartym światem mają liczne cechy, które przyciągają szerokie grono graczy i sprawiają, że interesujące tytuły budzą ogromne zainteresowanie na długi czas przed premierą i zapadają w pamięć na długi czas. Teraz do takich produkcji dołącza nowa gra studia miHoYo.

Na rynku smartfonów od lat zauważalny jest trend polegający na prześcigiwaniu się w wydajności urządzeń, a także ilości dostępnych zasobów. Ogromne ilości pamięci RAM oraz przestrzeni na dane nie budzą dziś większego zdziwienia, a wydajność układów CPU oraz GPU w sztandarowych modelach osiągnęła naprawdę wysoki poziom. Niestety, specyfika tego segmentu urządzeń sprawia, że rzadko spotyka się oprogramowanie profesjonalne i półprofesjonalne oraz gry zdolne do wykorzystania tej mocy. Nie pomaga również sposób, w jaki postrzegany jest rynek gier mobilnych, który zbiera soczystą krytykę z ust oraz spod klawiatur graczy preferujących PC lub/oraz konsole. Jednakże stopniowe otwieranie się Europy na produkcje rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni oraz z Chin – a co za tym idzie pojawienie się licznych ciekawych produkcji – ma szansę zmienić tę sytuację.

Jednym z takich tytułów jest Genshin Impact – darmowa, lecz zawierająca mikropłatności, gra RPG z otwartym światem, która zachęciła miliony graczy na całym świecie do utworzenia konta na długie miesiące przed oficjalną premierą produkcji na wszystkich wspieranych platformach (PC, PS4, Xbox One (S/X), Switch, urządzenia z Androidem lub iOS-em). Sukcesów jest znacznie więcej, bowiem – jak podaje Soutch China Morning Post – Genshin Impact w mgnieniu oka przyciągnęło setki tysiące widzów do śledzenia rozgrywek na platformie Twitch oraz trafiło na drugie miejsce pośród najbardziej dochodowych gier w App Store, tym samym stając się największym międzynarodowym debiutem w historii gier prosto z Państwa Środka.

Breath of the Wild na podbój komputerów, smartfonów i konsol. No, prawie…

Czerpanie inspiracji i wzorowanie się na wysoko ocenianej produkcji ze stajni Nintendo widać w zakresie warstwy artystycznej, mechaniki oraz całokształcie rozgrywki. Jest więc barwnie i kolorowo, a całość utrzymana jest w stylistyce przywodzącej na myśl anime.

Opowieść rozpoczyna wraz z przybyciem protagonisty i jego siostry do niezbadanego świata, gdzie ich ścieżki zostają rozdzielone przez K-423, znaną również jako Kiana (Herrscher of the Void)… przepraszam, jeszcze raz… […] gdzie ich ścieżki zostają rozdzielone przez bliżej nieznanego boga, a samo rodzeństwo jest zmuszone do pozostania w tej jakże tajemniczej, nieznanej krainie.

Gracz wciela się młodego chłopca, którego pragnieniem jest odnalezienie swojej kochanej siostry. W trakcie swojej podróży spotyka wiele interesujących i barwnych postaci, a także odkrywa liczne zakątki niezbadanej krainy zwanej Teyvat, której granice rozciągają się daleko i – co istotne – nie uświadczymy tu sztucznych, niewidzialnych ścian (choć na niektóre obszary można wstąpić dopiero po osiągnięciu określonego poziomu)

Początkowa lokacja to Mondstadt – tętniąca zielenią kraina pełna gór i wzgórz, wśród których niczym węże wiją się liczne strumienie, a w zakątkach kryją się jeziora i wodospady. Krajobraz uzupełnia bujna roślinność oraz hasające pośród niej zwierzątka.


























Druga z dostępnych na chwilę obecną lokacji to Liyue Harbor – otoczone skałami i górami miasteczko portowe ulokowane na wschodzie krainy Teyvat.












Obecnie są to jedyne dostępne krainy, jednak z czasem mają pojawić się nowe.

Dialogów jest wiele, choć czytania już nie. W końcu każdy pomija nudne wypowiedzi, czyż nie?

Napisanie ciekawych, wzbudzających różnorodne emocje dialogów jest nie lada wyzwaniem. Jednak jest to jeden z aspektów, który studio znakomicie opanowało pracując nad Honkai Impact 3rd, w którym znajduje się masa umiejętnie napisanych dialogów pełnych nawiązań do innych gier, serii, uniwersów i popkultury.

Niestety, moje oczekiwania zostały szybko zweryfikowane przez brutalną rzeczywistość, która roztrzaskała je na miliony kawałków. Wypowiedzi kluczowych postaci (np. Paimon, naszej towarzyszki i maskotki gry) są całkiem nieźle napisane, jednak dialogi z postaciami pobocznymi to typowe zapchajdziury. Nie są jednak napisane byle jak, po prostu nie są ciekawe, a w dłuższej perspektywie nie są również istotne dla rozgrywki oraz śledzenia rozwoju relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami.

Śpiew tych nut wciąga jak kalejdoskop roztańczonych barw. Cóż, a przynajmniej tak chciałoby się napisać

Przemierzanie niezbadanego świata uprzyjemniają proste melodie. Nadają one podróży nieco smaku i akcentują klimat produkcji, jednak po ich usunięciu nie czuć, by czegoś brakowało. Zdecydowanie brakuje tu wpadających w ucho piosenek, których można by z przyjemnością słuchać również poza grą. Wspomniane wcześniej Honkai Impact 3 ma liczne świetne tytuły z „Nightglow” oraz „Oaths” na czele.

Genshin Impact wygląda nieźle. Tylko tyle i aż tyle

Od strony wizualnej Genshin Impact prezentuje przyzwoity poziom, jednak wykazuje liczne niedoskonałości. Zacznijmy jednak od pozytywów. Rozległe połacie terenu są zaskakująco gęsto pokryte roślinnością, a krajobraz urozmaicają przeróżne klify, jeziora, strumyki, wodospady i bezgraniczne wody oceanu. Z kolei klimat i charakter świata gry dopełnia dynamiczny cykl dnia i nocy oraz zmienne warunki atmosferyczne. Niezależnie od pory dnia pośród drzew, krzaków i bujnych traw hasają lisy, dziki i inne zwierzęta. Niemałe wrażenie robi widok skąpanego w pomarańczowo-czerwonych promieniach zachodzącego słońca horyzontu, gdy w powietrzu powiewają spadające z drzew liście, a z okolicznych krzaków czym prędzej czmychają przestraszone zwierzątka i spłoszone ptactwo.

Na pochwałę zasługuje również dynamiczność świata gry, gdzie źdźbła trawy uginają się pod stopami postaci, krzaki i krzewy szeleszczą, a pływaniu oraz licznym innym aktywnościom towarzyszą różnorodne animacje mające symulować, np. ruch wzburzonej powierzchni wody. Dodatkowo, część obiektów ulega zniszczeniu, np. krzaki można ścinać różnorakimi broniami lub je podpalać.

Przechodząc do słabych stron nie sposób pominąć liczne kwestie dotyczące modeli obiektów, na jakie natykamy się w świecie gry. Przede wszystkim wyglądają one płasko i widoczne są przejścia między poszczególnymi modelami. W oczy rzuca się również stosunkowo niewielki zasięg ich wczytywania oraz nader uproszczona złożoność i szczegółowość oddalonych obiektów (zwłaszcza tych dużych, jak zamki i katedry). Nie zachwycają również tekstury – są niewysokiej rozdzielczości i brak im detali.

Całościowo gra nie wygląda źle, choć nie ma aspiracji na miano kandydata na najładniejszą grę mobilną.

Świat gry wygląda przyzwoicie, ale jest nudny

Zaprojektowanie rozległego, otwartego świata jest sztuką niełatwą, która udaje się wyłącznie nielicznym. Wg mnie zadaniu temu dobrze podołała ekipa odpowiedzialna za Horizon Zero Dawn, bowiem jest to jedyna gra, w której świat gry przemierzałem popychany przez chęć podziwiania jego piękna i kunsztu, jaki sobą prezentuje.

Tymczasem krainę Teyvat przemierzam wyłącznie przez pryzmat licznych skrzynek, składników, minerałów oraz różnego rodzaju znajdziek. Świat wykreowany przez miHoYo zdecydowanie ma swój urok, jednak jest generyczny i na dłuższą metę nieciekawy.

Przede wszystkim brak tu interesujących punktów zachęcających do przemierzania kolejnych zakamarków mapy. Zamiast tego wszystko wkoło pokrywa roślinność i nierówności terenu. Z kolei miasta i wioski wyglądają niezgorzej i nawet mają pewien styl, jednak są puste i sprawiają wrażenie martwych. Głownie za sprawą zamieszkujących je mieszkańców, którzy stoją lub spacerują, okazjonalnie pomrukując coś pod nosem. Zdecydowanie brakuje więc różnego rodzaju interakcji i naturalnych relacji.

Easy to learn, hard to master

Podstawy poruszania się oraz walki są proste i opierają się na kilku przyciskach, jednak prawdziwa zabawa zaczyna się, gdy już nieco zagłębimy się w świat gry oraz postacie grywalne. Teyvat to świat pełen magii i fantastycznych stworzeń, nie mogło zabraknąć więc rozmaitych stworków, smoków oraz magii i żywiołów.

Każda z postaci ma przypisany określony żywioł (obecnie dostępnych jest siedem żywiołów – Anemo, Electro, Hydro, Pyro, Cryo, Dendro oraz Geo) oraz zestaw umiejętności. System ten dotyczy również przeciwników, którzy staną nam na drodze ku celu.

Poszczególne żywioły łączą się i wchodzą ze sobą w rozmaite reakcje, co pozwala na znaczące zwiększenie obrażeń zadawanych przeciwnikom podatnych na dany żywioł, np. użycie tornada na podpalonych przeciwnikach sprawi, że zostaną oni wciągnięci w objęcia ognistego wiru trawiącego ich HP.

Dzięki różnorodnym typom przeciwników, obecności żywiołów oraz zachodzących między nimi reakcji walka nie nuży, ani nie jest monotonna. Z drugiej strony stanowi lekkie rozczarowanie, bowiem oczekiwałem nieco większego znaczenia właściwej pozycji na polu bitwy oraz umiejętności wykorzystania otoczenia.

To nie latanie! To spadanie do celu!

Eksploracja świata gry odbywa się na różne sposoby. Można biegać z miejsca na miejsce, wdrapywać się na (nie)odległe szczyty (czy to gór, czy to drzew), pływać wpław rzek i jezior. Nieco odstają za to animacje, zwłaszcza te towarzyszące wspinaczce. Nie są drętwe, jednak wiele im brakuje do poziomu znanego z Uncharteda 4. Bardzo wiele. Głównie przez brak wrażenia, jakoby postać rzeczywiście chwytała się lub próbowała dosięgnąć czegoś, czego można się złapać.

Poruszanie się urozmaicają skrzydła pozwalające na szybowanie w przestworzach, co okazuje się być nieocenioną pomocą w trakcie przemierzania nieodkrytych fragmentów mapy, a także w trakcie wypraw, wyzwań i innych aktywności.

Sterowanie, jak i mechanika szybowania są łatwe do przyswojenia i nie sprawiają trudności, co jest niekwestionowaną zaletą tej produkcji. Na szczęście kłód pod nogi nie rzuca praca kamery, która w żaden sposób nie utrudnia spadania ku obranemu miejscu.

Jakie postępy poczyniłem na dziś w sztuce tworzenia, najtrudniejszej ze sztuk

Mogłoby się wydawać, że najprostszym sposobem na zyskanie druzgocącej, budzącej przerażenie w szeregach wroga siły jest zdobywanie kolejnych poziomów oraz wysokiej jakości wyposażenia. Są jednak inne sposoby na poprawienie swoich wyników, a z pomocą przychodzi system craftingu, w skład którego wchodzą cztery dziedziny: alchemia, gotowanie, kowalstwo oraz wytwarzanie przedmiotów.

Za ich pomocą możemy zyskać na sile i stosownie przygotować się do nadchodzącej walki. Dobrze wypada tu zwłaszcza gotowanie, które pozwala na, m.in. ożywienie martwej postaci, leczenie ran po potyczce lub w jej trakcie (wyłącznie przez określony czas, np. 300s), wzmocnienie swojej obrony, ataku, szansy na zadanie obrażeń krytycznych, itp.

Oczekiwałem czegoś lepszego. Znacznie lepszego. Niemniej jednak, miHoYo ma moje zaufanie i wsparcie. Duchowe i finansowe

Choć Genshin Impact wywołało niekoniecznie pozytywne pierwsze wrażenie, tak o rozwój tej produkcji jestem spokojny, bowiem tworząc Honkai Impact 3rd studio wykazało się determinacją i sumiennością wykonywanej pracy, a także umiejętnością słuchania społeczności i współpracowania z nią. Zaowocowało to licznymi wydarzeniami i opowieściami pobocznymi, różnorakimi trybami rozgrywki oraz konkursami wymagającymi nieco inwencji twórczej i umiejętności (pisanie wierszy, wymyślanie opowieści i historii, tworzenie tapet i obrazków i im podobne.). Jeśli twórcy zdołają zbudować silną społeczność zaangażowaną w rozwój nowego uniwersum, to z pewnością wraz z upływem czasu gra będzie stawała się coraz to ciekawszą pozycją.

Na plus:

  • bujna i zróżnicowana roślinność
  • tętniący życiem świat gry (czego nie można powiedzieć o miastach i wioskach)
  • niezgorzej napisane dialogi
  • niezły system walki, którą dalej urozmaicają żywioły oraz rozmaite umiejętności
  • otoczenie nie jest statyczne
  • praca kamery nie utrudnia rozgrywki
  • prosty system craftingu
  • rozległy, otwarty świat gry
  • różnorodne wyzwania i aktywności
  • swoboda działania i brak niewidzialnych ścian
  • system wspinaczki i szybowanie w przestworzach

Na minus:

  • animacje wspinaczki oraz mimika twarzy mogłyby być lepsze
  • brak polskiej lokalizacji językowej napisów
  • brak tesalacji
  • brak udźwiękowienia części wypowiedzi postaci pobocznych
  • choć we wspieranych urządzeniach widnieje iPhone 5s, gra nie uruchamia się nawet na znacznie wydajniejszym iPhonie 6s
  • generyczny, mało oryginalny świat gry
  • przeciętnej jakości LoD (Level of Detail)
  • niewysoki, rzucający się w oczy zasięg wczytywania obiektów
  • postacie, jakie napotykamy na swojej ścieżce są przyzwoite, a zarazem nijakie (z perspektywy gracza HI3 (gry tego samego studia) wydają się wręcz słabe)
  • statyczność postaci NPC