20

Gazeta.pl odpowiada na moje zarzuty wobec ankiety i luul.pl

Po mojej dość krytycznej wypowiedzi na temat ankiety organizowanej przez Gazeta.pl wraz z Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej dostałem odpowiedz (od działu badań agory) na temat moich zarzutów. Oprócz kolegi OLS-a, który zawsze ostro korygował moje krytyczne zapędy wobec działań agory jest to chyba pierwsza informacja jaką dostałem „od środka” portalu (czy to oznacza, że zacznę […]

Po mojej dość krytycznej wypowiedzi na temat ankiety organizowanej przez Gazeta.pl wraz z Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej dostałem odpowiedz (od działu badań agory) na temat moich zarzutów.

Oprócz kolegi OLS-a, który zawsze ostro korygował moje krytyczne zapędy wobec działań agory jest to chyba pierwsza informacja jaką dostałem „od środka” portalu (czy to oznacza, że zacznę też dostawać notki prasowe ?).

Cieszy mnie fakt, że krytyka nie została zignorowana i nawet coś zostało poprawione. Odpowiedzi od Agory nie są też specjalnie kąśliwe ani złośliwe. Ponieważ zostałem poproszony o ich publikację dlatego tak też czynię (aczkolwiek nie omieszkałem dorzucić moich komentarzy)

Jestem jednym z prowadzących badanie Polaków w internecie. Piszę w odpowiedzi na wpis w blogu Antyweb. Dział badań i analiz Pionu Internet Agory wraz z naszym partnerem badawczym, Szkołą Wyższą Psychologii Społecznej, z którą realizujemy największe społeczne badanie internetu w Polsce, rzeczywiście przygotował ankietę. Przeprowadzeniem badania zajmuje się zespół liczący trzech doktorów i jednego doktoranta, mający doświadczenie w prowadzeniu badań społecznych przez internet. W związku z opublikowanym przez Państwa tekstem, chciałbym się odnieść do zawartych w nim nieprawdziwych informacji oraz tych, które wymagają wyjaśnienia. Poniżej punktuję te kwestie, które wzbudziły wątpliwości autora tekstu.

Problem rejestracji.
Tak jak napisaliśmy w zaproszeniu do badania, rejestracja służy temu, żebyśmy byli w stanie odezwać się później zwrotnie do co setnego użytkownika i żebyśmy mogli przekazać upominek. Jest też pełen opis badania i wyraźne sformułowanie, że „Jeżeli nie zgadza się Pan/Pani na udział w opisanym powyżej badaniu proszę zamknąć tę stronę”.

Sens rejestracji nadal jest dla mnie niezrozumiały. Przecież na początku ankiety można zapytać w formularzu o email i nazwę użytkownika do późniejszych kontaktów. Tymczasem tutaj mamy do czynienia z jakimś bliżej nie znanym serwisem, wiemy jedynie, że zrobiła go Gazeta.

Problem czasu trwania badania
Jasno, bez żadnego „jedynie”, sformułowaliśmy uwagę, że wypełnienie każdej części badania zająć może 40 minut, czyli łącznie 80 minut. Chcemy, żeby respondent wiedział jak długo trwać może jego udział w badaniu i świadomie podjął decyzję, czy chce uczestniczyć. Ponadto, badanie o którym mowa ma być jak najbardziej miarodajne i porusza wiele sfer związanych z internetem, dlatego zajmuje więcej czasu niż standardowe ankiety.

Oczywiście, można prowadzić badania przez 80 minut, z pewnością będą one bardzo efektywne a już szczególnie w przypadku kiedy nie można wypełnić ankiety bo albo nie działa serwis albo ankieta już jest zakończona.

Nie wiem ile czasu zajmują standardowe ankiety – ale w przypadku tego badania słowo „więcej” to chyba trochę „za mało”.

Nie chcę być złośliwy bo z pewnością będę jednym z pierwszych wczytujących się w wyniki tego sondażu – zastanawiam mnie tylko kto poświęci na niego blisko 1,5 godziny?

Problem regulaminu serwisu
Regulamin serwisu powinien pojawić się w każdym przypadku, kiedy istnieje jakaś sfera, która powinna być uregulowana – np. chcemy coś nakazać, czegoś zakazać. W luul.pl nie chcemy niczego regulować,
użytkownicy mogą korzystać ze wszystkich dostępnych funkcjonalności o ile czynią to zgodnie z przepisami prawa.

Regulamin z tego co jest napisane w ustawie o świadczeniu usług drogą elektroniczną nie jest tylko od tego aby coś nakazywać i zakazywać, opisuje on również procesy reklamacji, sposoby kontaktu, itp. Nie jestem prawnikiem i nie wiem czy każdy serwis internetowy podlega pod tą ustawę (tak ostatnio zrozumiałem wypowiedz prawników), ale jeśli tak to tworzenie regulaminu jest obowiązkiem.

Problem danych osobowych i prywatności
Na luul.pl naszą intencją nie jest zbieranie danych osobowych. Odnośnie zebranych adresów email, piszemy w opisie badania wyraźnie: „Pseudonim i adres e-mail zostanie tak zakodowany w bazie danych, aby nie można było zidentyfikować odpowiedzi w ankiecie z określonym adresem mailowym”.
Po uwagach w Antyweb dodaliśmy również wiadomość administracyjną, że do ochrony prywatności użytkowników serwisu luul.pl stosuje się zasady te same, co w całym portalu Gazeta.pl. Wydawało nam się to na początku, choć pewnie niesłusznie, oczywiste.

Jak mówi przysłowie „dobrymi intencjami jest .. „, a od „oczywistości oczywistych” to mamy polityków. Nie będę sie jednak czepiał bo jest lepiej – jakieś informacje zostały dodane.

Nie rozumiem natomiast oporu przed opisaniem takiego serwisu, do czego on jest, kto nim zarządza, dodania regulaminu itp. Myślałem, że portale wolą raczej dodać za dużo informacji niż być narażone na krytykę.

Problem powolności działania
Wolne działanie serwisu ma właśnie związek z dużym zainteresowaniem naszym badaniem. Nasz system ankietowy luul.pl w zamierzeniu miał służyć mniejszym projektom, ale zdecydowaliśmy się go użyć także do badania tej skali i rangi, co badanie Polaków w internecie. Nie spodziewaliśmy się, że aż tyle osób będzie zainteresowanych udziałem w 80-minutowej ankiecie.

Nie tylko ja doświadczyłem więc problemu z niedostępnością strony luul.pl? Co do samej przyczyn „powolnego działania” to szczerze wątpię aby w późnych godzinach nocnych (kiedy ponownie odwiedzałem ten serwis) właśnie trwało oblężenie przez chętnych wypełniać przez 1,5 godziny ankietę internautów.

Gdy teraz próbuje dostać się na luul.pl witam mnie taki oto komunikat „Service Temporarily Unavailable” – czyli teraz też trwa oblężenie chętnych do wypełniania ankiety?

Zakładając jednak, że tak faktycznie było – sama ranga i skala badania (brzmi to bardzo poważnie) nie pomoże użytkownikom wypełnić ankiety do której się nie można dostać?

Problem przedwczesnego zakończenia ankiety
W samej ankiecie, przed kliknięciem „Dalej”, instrukcja brzmi następująco: „AUTORYZACJA: Jeżeli przeczytał/a i zrozumiał/a Pan/Pani powyższe punkty i dobrowolnie zgadza się na udział w dalszej części
proszę kliknąć w link “Dalej”, a następnie “Zakończ”. Nastąpi przekierowanie do kwestionariusza badania. Jeżeli nie zgadza się Pan/Pani na udział w opisanym powyżej badaniu proszę zamknąć tę stronę.” W ten sposób upewniamy się, że ankietę wypełnią wyłącznie użytkownicy poważnie traktujący ankietę, czego dowodem jest przeczytanie instrukcji. Upewniamy się tym sposobem też, że użytkownik wypełni ankietę tylko jeden raz – kolejny raz wymagałby ponownej rejestracji. Pełen raport z badania wydamy jesienią. Zaręczam, że znaczna grupa użytkowników przeczytała instrukcję uważnie i wypełniła ankietę do końca.

Tutaj muszę, zwrócić honor twórcą ankiety. Zignorowałem opis sposób wypełniania ankiety myśląc, że jak kliknę na przycisk „dalej” to zobaczę ankietę (tak jak we wszystkich systemach do badania opinii).

Zupełnie zrozumiałe i nawet „logiczne” jest dla mnie teraz, że powinienem jeszcze nacisnąć przycisk „zakończ” aby rozpocząć wypełniać kwestionariusz.

Problem przestrzegania prawa
Dołożyliśmy starań, żeby badanie Polaków w internecie oraz serwis, w którym je prowadzimy, funkcjonował w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa i dobrymi obyczajami w zakresie prowadzenia badań psychologicznych i społecznych.

Liczę, że zgodnie z dobrymi praktykami panującymi wśród internautów, choć naturalnie nie ugruntowanymi dotąd prawem prasowym, opublikują Państwo sprostowanie.

I tak też się stało – sprostowanie zostało w całości opublikowane. Rozczłonkowałem je jedynie moim subiektywnymi komentarzami i opiniami.

Ps. Wygląd cytatów na blogu też muszę poprawić.