5

Widziałem już Samsung Galaxy Note 20 i Note 20 Ultra 5G. Nowe smartfony nie rzuciły mnie na kolana

Samsung Galaxy Note 20
Wiosna to seria Galaxy S, lato - Galaxy Note. Samsung już dawno nas do tego przyzwyczaił i nawet pandemia koronawirusa nie pokrzyżowała planów Koreańczykom. Na przedpremierowym pokazie widziałem już nowe Galaxy Note 20 i Note 20 Ultra 5G.

Muszę przyznać, że po nowych Samsungach Galaxy Note 20 nie spodziewałem się rewolucji. I rewolucji nie dostałem. Mam wręcz wrażenie, że tym razem więcej nowości znajdziemy w oprogramowaniu i nowych funkcjach rysika, ale to uda się sprawdzić dopiero podczas wnikliwych testów do recenzji. Z uwagi na obostrzenia związane ze zdrowiem, tym razem czasu było dość mało – ale nie mogę się doczekać normalnych testów by zweryfikować moje pierwsze wrażenia.

Tak, tym razem znów dostajemy dla Note’y, ale nazwa jest nieco inna. Zniknął model plus, pojawił się Ultra – zupełnie jak w serii S20. Z przodu wizualnie zmian raczej nie ma. Samsung niespecjalnie chwalił się ekranem i już Wam mówię dlaczego. Ten w droższym Note 20 Ultra 5G to Dynamic Amoled 2X z odświeżaniem 120Hz. Inteligentnym odświeżaniem, które dostosuje się do treści na ekranie, odpowiednio obniżając wartość na przykład przy filmach co ma zmniejszyć zużycie baterii. Zwykły Note 20 natomiast to jedynie 60Hz co jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe w kontekście braku takich różnic w serii Galaxy S20. W końcu Note był zawsze serią premium, więc jakoś dziwnie mi z wiedzą, że Note 20 potrafi mniej niż nawet zwykły Galaxy S20.

Ale to nie koniec różnic na niekorzyść Note 20. Czy można nazwać go budżetowcem? Trochę tak, tył nie został wykonany z ze szkła ale plastiku, który Samsung Nazywa Glasstic mówiąc że nie czuć różnicy. Moim zdaniem jednak czuć, do tego brak ochrony plecków szkłem Gorilla Glass też da się we znaki miejcie więc tego świadomość.

W obu smartfonach znajdziemy Exynosa 990 czyli ten procesor, co w Galaxy S20 i nie udało się uzyskać informacji, czy to jego ulepszona wersja, która będzie się mniej grzać. Na plus na pewno obecność w obu smartfonach szybkich pamięci RAM LPDDR5. Note 20 dostanie ich 8GB, Ultra 12 GB. Wiadomo, piątki to wyższa prędkość i mniejsze zużycie energii. Wersja pamięciowa jeśli dobrze zrozumiałem będzie jedna. 256GB z tą różnicą, że w Note 20 nie użyjemy kart microSD, w Note 20 Ultra 5G już tak. Telefony mają podobno dostać złącza eSim.

Standardowo bohaterem pokazu Galaxy Note był nowy rysik, który po pierwsze charakteryzuje się krótszym czasem reakcji na poziomi 9ms w Note 20 Ultra i 26 ms w Note 20. I to jest spora poprawa, którą w czuć, w Note 10 czas reakcji wynosił 42 ms. Oczywiście najlepiej byłoby to jakoś zmierzyć albo chociaż porównać, ale z kim na pokazie nie rozmawiałem – mówił, że rysik wydaje się bardziej responsywny niż w ubiegłym roku.

Samsung Galaxy Note 20 to również nowe gesty zwane poleceniami wskazywania. Odpowiednimi zygzakami da się na przykład zmieniać strony w przeglądarce internetowej, przechodzić do stronu głównej czy uruchomić tryb natychmiastowego pisania po ekranie. Do tego rozwinięcie funkcjonalności odręcznych notatek. Nowości zaimplementowane również w kwestii współpracy z Windowsem czyli przenoszenie dokumentów między platformami i automatycznej synchronizacji notatek. Nie mieliśmy na pokazie za dużo czasu żeby to przetestować, więc z tematem wrócę przy okazji recenzji.

Aparaty:

Note 20:

  • Główny – 12 Mpix, f/1.8, dual pixel
  • Szeroki: 12 Mpix, 120 stopni, f/2.2
  • Tele: 64 Mpix, f/2.0 (3x)

Note 20 Ultra 5G:

  • Główny: 108 Mpix, f/1.8
  • Szeroki: 12 Mpix, 120 stopni f/2.2
  • Tele: 12 Mpix, f/3.0 (5x)
  • Laserowy AF

Zapytacie jak aparaty. Wyspy na soczewki są ogromne, szczególnie w Note 20 Ultra i wizualnie do gustu mi nie przypadły. Ale Samsung wyjaśnił też, że przy takim rozmiarze matrycy nie da się tego inaczej zaprojektować. Na testowanie zdjęć przyjdzie czas podczas recenzji, zestawy aparatów wydają się jednak rozsądne, choć nie widzę tu progresu względem Galaxy S20. No może poza laserowym autofokusem, który przy matrycy 108 mpix jest moim zdaniem konieczny i dobrze, że się tu znalazła. Szczególnie, że wiele osób zarzucało ostatnio problemy właśnie z ostrzeniem. Jednocześnie dziwi tak duża rozbieżność w wielkości matryc względem Note 20 i Note 20 Ultra. I to jest moment, w którym przytoczę wypowiedź Samsunga. Zwykły Note 20 to smartfon dla osób, które nie chcą wydawać dużych pieniędzy na smartfona z półki premium, ale chcą spróbować jak to jest mieć rysik. Czy to mądre podejście? Rynek zweryfikuje, ale widać trochę, że Samsung bada (albo się mota – jak wolicie), bo jakoś trudno mi uwierzyć, że dostaniemy w tej generacji Galaxy Note 20 Lite, skoro Note 20 wydaje się być trochę takim modelem Lite właśnie.A ja bardzo chętnie zweryfikuję obietnice o świetnym nagrywaniu wideo bo na pokazie tylko to musnąłem. S20 w tym temacie był świetną opcją, oba Note’y 20 wydają się jeszcze lepsze. Wideo w 21:9, rozdzielczość 8k, kontrola prędkości 120 klatek podczas nagrywania w trybie profesjonalnym. Fajnie zapowiada się kontrolowanie prędkości zoomu i możliwość zmiany źródeł audio podczas kręcenia filmu, na przykład na słuchawki bluetooth (o których za chwilę).

Bateria w Note 20 ma pojemność 4300 mAh, w Note 20 Ultra 4500 mAh i obawiam się trochę, że mogą to być nieco za małe wartości. Dostajemy tu oczywiście indukcyjne ładowanie zwrotne, ładowanie indukcyjne 15 Watów i przewodowe 25 watów. Ah, no jest jeszcze bezprzewodowy Samsung Dex. Nie wiem czy faktycznie użytkownicy tych smartfonów używają tej opcji, ale widać, że Samsung w nią inwestuje.

Smartfony będą dostępne w kilku kolorach. Note 20 będzie szary, zielony i miedziany, Note 20 Ultra 5g natomiast czarny, biały i miedziany. Kolory czarny i biały są błyszczące, pozostałe matowe. I muszę przyznać, ze te matowe wyglądają dużo lepiej.

Znamy też dokładne polskie ceny Galaxy Note 20

  • Samsung Galaxy Note 20 – 4349 zł
  • Samsung Galaxy Note 20 5G – 4849 zł
  • Samsung Galaxy Note Ultra 5G – 5949 zł

Obawiam się, że za 4349 złotych za słabszego Note 20 z plastikowymi pleckami to trochę za dużo, ale to zweryfikuje rynek i Wasza chęć zakupu.

Nowe Galaxy Note 20 nie zrobiły na mnie jakiegoś dużego wrażenia i szkoda, że tym razem nie ma rewolucji. Ale z drugiej strony zapowiadają się solidnie, więc może w codziennym uda mi się poczuć więcej.

Pokazano nie tylko nowe smartfony

Samsung pokazał również kilka innych produktów. Miałem przez chwilę w dłoniach tablet Samsung Galaxy Tab S7 (ekran 11 cali IPS 120 Hz) ze Snapdragonem 865 Plus i 6GB pamięci RAM oraz baterią 8000 mAh. Ma on też mocniejszego brata w postaci Galaxy Tab S7+ (ekran 12,4 cala AMOLED 120 Hz) z tym samym procesorem, pamięcią RAM, ale większą baterią o pojemności 10090 mAh.

Pokazano nowe zegarki Samsung Galaxy Watch 3, o których pisałem niedawno na Antyweb. Na żywo prezentują się naprawdę nieźle i też jestem ciekawy testów.

Ale z dodatków najciekawsze wydają się być wycenione na 899 złotych nowe słuchawki Galaxy Buds Live, które faktycznie wyglądają jak fasolki. Nie mają końcówek dokanałowych – zastosowano tu otwory wentylacyjne minimalizujące efekt tłumienia dźwięku podczas słuchania muzyki. Jest podobno mocny, głęboki dźwięk – duży 12 mm głośnik oraz tuba basowa. Poza tym ANC, czyli aktywna redukcja dźwięków otoczenia. Fajnym, choć niezbyt oryginalnym patentem jest parowanie słuchawek z kontem Samsunga, dzięki czemu podobno słuchawki mają banalnie prosto i przyjemnie przepinać się między poszczególnymi urządzeniami – nawet tymi, które nie zostały z nimi wcześniej sparowane.