7

FullHD i 60 fps w filmach z księżycowych misji Apollo? To nie dowód spisku, tylko pokaz siły algorytmów…

Jak zapewne wszyscy płaskoziemncy wiedzą, lądowanie na Księżycu naprawdę odbyło się w studiu filmowym, a NASA to banda oszustów, która spreparowała kiepskiej jakości filmy, na chwałę Stanów Zjednoczonych, a przy okazji swojego budżetu. Dlatego zapewne informacja o tym, że jedna z osób zajmujących się podkręcaniem jakości filmowych materiałów archiwalnych, może spowodować u nich jedynie chęć zażycia lewoskrętnej witaminy C popitej liofilizatem soku z ekologicznych buraków dla uspokojenia psychiki przerażonej tym, że ktoś jeszcze w te fałszerstwa wierzy. Cała reszta ludzkości z pewnością będzie zachwycona efektami pracy tego youtubera.

Magia sztucznej inteligencji

Youtuber o nicku „DutchSteamMachine”, prowadzący kanał specjalizujący się w tego typu doświadczeniach, wziął na warsztat dostępne filmy z misji Apollo oraz programu Gemini, z których szczególnie te wcześniejsze, delikatnie mówiąc, nie grzeszą jakością. Nie dość, że sama rozdzielczość i struktura obrazu pozostawiała w wielu miejscach sporo do życzenia, to obrazy nagrywano z ręki i przy bardzo niskich klatkarzach, zawierających się pomiędzy 1 a 12 klatek na sekundę.

Dla tradycyjnych metod odnawiania obrazów archiwalnych, bazujących na ponownym skanowaniu filmów i tradycyjnej rekonstrukcji klatek, doprowadzenie do ładu tego typu ujęć jest wręcz niemożliwe. Natomiast efekty, które osiągnięto przez zastosowanie darmowego oprogramowania wykorzystującego algorytmy sztucznej inteligencji, nie bójmy się tego powiedzieć, wywalają z butów.

Przeszłość jak przyszłość

Obrazy zostały oczyszczone, ich rozdzielczość podbita do pełnego HD 1080p, a następnie ustabilizowana. Algorytmy dorobiły też brakujące klatki, pozwalając przy niektórych materiałach dojść do poziomu 60 klatek na sekundę, co daje niewiarygodnie szczegółowy i ostry obraz. Wygląda to wręcz nierealnie i w pierwszej chwili pewnie ucieszy zwolenników teorii spiskowych, którzy mogą pomyśleć, że odnalazł się oryginalny materiał ze studyjnych ujęć.

Część filmów została zrobiona tak, że zestawia ze sobą oryginalny i odnowiony materiał. Czasem, gdy „surówka” była naprawdę zniszczona, aż trudno uwierzyć jakim cudem oprogramowanie było w stanie zrekonstruować obraz z taką szczegółowością. Mówiąc szczerze, można te filmy oglądać godzinami i w ogóle się nie nudzą. Jedyną wadą jest to, że podkręcają tylko marzenia o tym, że być może kiedyś loty w kosmos staną się na tyle dostępne, że będę mógł się nacieszyć takimi widokami na żywo.

Ogółem do obejrzenia w serii „NASA Restauration” są 24 filmy, zarówno z orbity i różnych prac astronautów w przestrzeni kosmicznej, jak i oczywiście z samych lądowań na księżycu. Niesamowicie wyglądają ujęcia księżyca z lotu tuż nad jego powierzchnią w trakcie lądowania czy też okrążenie Srebrnego Globu, pokazujące różne detale jego powierzchni. Możemy obejrzeć rajdy księżycowym Roverem i spektakularną scenę startu Apollo 14. Jeśli interesujecie się kosmosem te filmy to pozycja obowiązkowa. Cały zestaw znajdziecie tutaj.

Taką AI lubimy

Darmowe narzędzie odpowiedzialne za te kosmiczne cuda to program Depth-Aware video frame INterpolation (DAIN). Jest to darmowa aplikacja dla Windows 10, obecnie w fazie wczesnego rozwoju. Patrząc na jej możliwości, można się spodziewać, że już niedługi będziemy w stanie zobaczyć stare filmy, takie jak choćby z Charlie Chaplinem, w formie, o której nie można było dotąd marzyć. Ciekawe swoją drogą, jak wiele z nich straci wtedy swój urok.

Nie wątpię też, że wiele osób, które gdzieś w zakamarkach szuflad trzyma rodzinne kasety VHS, za parę lat skorzysta z usług biznesu wyrosłego na bazie tych technologii. Z pewnością jest to jedno z najciekawszych i najbardziej sympatycznych zastosowań algorytmów, z jakimi mamy dziś do czynienia.