31

Jeszcze chwila i fragmentacja rynku VOD będzie prawdziwą zmorą

Pamiętacie na co najbardziej narzekaliście w kontekście telewizji? Oprócz reklam, które pewnie wymienilibyście jako pierwsze, największym powodem do frustracji są pakiety kanałów. Już niedługo niemal identycznie będzie wyglądał rynek VOD.

By móc obejrzeć wszystko, na co mieliście ochotę – począwszy od filmów i seriali, przez informacje, a na sporcie kończąc – niezbędne jest wyposażenie się w kilka konkretnych pakietów, które zawierają interesujące Was programy telewizyjne. A oczywiście dodawanie kolejnych pakietów do umowy powoduje, że wzrasta comiesięczny abonament. I tak, kwoty bez większego wysiłku mogą przekraczać sto złotych. Czasem, jest to nawet grubo ponad setkę, jeśli jesteśmy fanami kilku dyscypilin sportowych i chcemy dysponować dostępem do wszystkich transmisji na żywo.

Pojawienie się VOD rozwiązało nie tylko problemy z reklamami oraz dostosowywaniem się do ramówki telewizyjnej (choć w tym pomogły też dekodery z nagrywarkami), ale przede wszystkim okazało się, że jedna czy dwie platformy mogą skupiać w swoim katalogu większość treści, na które mamy ochotę. Najlepszym przykładem jest właśnie Netflix, który przez kilka poprzednich lat był uważany za sewis „gdzie znajdziesz wszystko”. Oczywiście to „wszystko” było bardzo umowne, ale fakt faktem, że liczba tytułów i to z różnych gatunków mogła nawet przytłoczyć. Obejrzenie kilku tysięcy produkcji jest niemożliwe, a w późniejszym czasie zaczęło przybywać ich coraz więcej, przede wszystkim z własnej stajni, pod szyldem „Netflix Original”.

Eldorado niestety dobiega końca. Spójrzmy na działania Disney, które zabiera z powrotem swoje produkcje do własnej usługi VOD Disney+ mającej wystartować tej jesieni. To oznacza też, że nie ma co liczyć na pojawienie się tytułów z serii Star Wars, Marvel itd. na czymś innym niż Disney+ nawet w bardziej odległej przyszłości, bo Disney nie będzie rezygnować z tak długo i ambitnie budowanego portfolio. Netflix przewidział to pewien czas temu, dlatego biblioteka oryginalnych seriali i filmów zaczęła nagle rosnąć tak szybko. Ale nie tylko Disney myśli o odebraniu tego, co mu się należy. Podobną ścieżką zaczyna kroczyć AT&T, do którego należy koncern WarnerMedia. To firma, w której rękach leżą prawa m. in. do takich głośnych tytułów, jak Przyjaciele czy Ostry dyżur.

Wcześniej mówili o tym szefowie TBS i TNT, którzy pod swoją opieką mają powstający serwis VOD Warnera: „spodziewajcie się klejnotów królewskich Warnera” zapowiadali, gdy wspominali o planach. Teraz AT&T potwierdza tamte słowa, zapowiadając odzyskanie praw do własnych tytułów, by umieścić je w swojej ofercie. A przecież Netflix był gotów wyłożyć aż 100 mln dolarów za prawa do Przyjaciół na rok 2019 – najwyraźniej uznano, że serial jest tak dużym wabikiem na klientów, że tak duża inwestycja będzie opłacalna. Czy już w przyszłym roku Netflix będzie musiał pogodzić się z odebraniem mu praw do tak dużego hitu? A co z legendardnym The Office? Comcast i NBCUniversal również snują plany wystartowania z usługą VOD, a wtedy odzyskanie własnych seriali byłoby nadrzędnym celem w procesie budowania katalogu filmów i seriali.

Apple TV+ to więcej niż nowe VOD. Wszystko, co musicie o nim wiedzieć

Netflix ma więc kilka powodów do zmartwień, podobnie jak i my – konsumenci. O ile największe ruchy, czy wręcz trzęsienia ziemi, odbywają się za wielką wodą i nas bezpośrednio nie dotykają, to któregoś pięknego dnia dosięgną także i polskiego rynku. W pewnym stopniu dzieje się to już teraz, bo Netflix, HBO Go, Player czy Ipla ani myślą o bliższej współpracy przy wymianie  czy koprodukcji treści, ale do tego przywykliśmy. Zupełnie inna sytuacja nastanie, gdy giganci podejmą próbę zawładniecia globalnym rynkiem i takie Disney, Warner i inni podejmą decyzję o uruchomieniu własnych serwisów w kolejnych krajach, w tym w Polsce, odbierając lokalnym podmiotom prawa do dystrybucji ich tytułów.

Za ile serwisów VOD jesteście gotowi zapłacić?

Czy takie marki jak Przyjaciele czy The Office przekonają Was do wykupienia subskrypcji?