36

Flappy Bird i Retry przy polskim Timbermanie to pikuś. Rewelacja!

Pamiętacie Flappy Bird? Gracie w Retry od Rovio? Z wypiekami na policzkach testujecie każdego kolejnego klona legendarnej produkcji Dong Nguyen? Jeśli tak, to zapewne sięgnięcie wcześniej, czy później po polską grę Timberman. Jeśli nie byliście fanami tego typu gier, tym bardziej powinniście sprawdzić produkcję polskiego Digital Melody. Gra jest rewelacyjna. Wciąga na długie chwile, a […]

Pamiętacie Flappy Bird? Gracie w Retry od Rovio? Z wypiekami na policzkach testujecie każdego kolejnego klona legendarnej produkcji Dong Nguyen? Jeśli tak, to zapewne sięgnięcie wcześniej, czy później po polską grę Timberman. Jeśli nie byliście fanami tego typu gier, tym bardziej powinniście sprawdzić produkcję polskiego Digital Melody. Gra jest rewelacyjna. Wciąga na długie chwile, a w dodatku nie jest klonem, a jedynie inspiruje się legendarnym Flappy Bird.

Fenomen Flappy Bird obserwowałem z dużym zaciekawieniem. Znacznie bardziej, niż sama gra, interesujący wydał mi się aspekt kulturowego hitu. OK, mam tę grę zainstalowaną na Samsungu Galaxy S4, co więcej nawet mój Tata próbował swoich sił w tej grze na tabletach, które ostatnio testowałem. Jednak ot ciekawostka, nikogo z moich bliskich nie urzekła ta kultowa pozycja. Tym bardziej z dystansem podszedłem do nowej polskiej gry Timberman, stworzonej we Wrocławiu.

Timberman to gra dostępna dla systemów Android i iOS. Dzięki niej wcielamy się w postać drwala. Zawód przez wielu zapomniany i odpowiedzcie sobie sami, ilu znacie drwali? Ja żadnego, a wcielenie się jego rolę sprawiło mi wiele przyjemność. W Timbermanie mamy jeden prosty cel, ścinać pień bardzo grubego drzewa, w dodatku nie mającego końca. Wszystko wydaje się banalnie proste, gdyby nie fakt, że z pnia drzewa wyrastają gałęzie, które czyhają na nas. Jakiekolwiek spotkanie z gałęzią powoduje natychmiastową śmierć naszej postaci.

timberman-gra

Jedyną drogą, by ujść z życiem przed nimi, to szybkie palce oraz nasz refleks. W zależności, z której strony drzewa tapniemy w ekran smartfona po tej stronie znajdzie się nasz drwal, przyodziany w gustowną i znów modną flanelową koszulę. Myślicie, że będziecie się ociągali z wycinką drzewa i tym samym sielsko i z dużą łatwością będziecie unikać gałęzi? Nic z tego, twórcy postanowili umieścić odpowiedni licznik, który odmierza tempo naszej pracy. Gdy będziemy zbyt leniwi, szybko zobaczymy ekran końcowy gry.

Gra wpisuje się w stylistykę innych tego typu „retro” tytułów. Jednak w przeciwieństwie do produkcji konkurencji, Timberman wzoruje się i czerpie jedynie z mechanizmu, który wyniósł Flappy Bird do miana kultowej gry. Timberman to na całe szczęście żadna kopia, kalka zachodnich produkcji. Ciekawy pomysł, na który mało kto by wpadł, bo drwal nie jest zbyt popularną postacią w grach wideo, został poparty doskonałym wykonaniem. Gra działa bardzo płynnie, podczas wczorajszego i dzisiejszego grania nie spotkałem się z większymi problemami.

Timberman wciąga i to naprawdę, nie mówię tylko dlatego, że kibicuje polskim produkcjom. Mam nadzieję, że pocztą pantoflową rozejdzie się wiadomość o tej grze i cały świat będzie zagrywał się w polskiego drwala, a nie w jakieś ptaki. Wybaczcie, że tak hurra optymistycznie piszę ten tekst, ale dawno żadna mobilna gra nie przyciągnęła tak mojej uwagi. No cóż czas do niej wracać. Wam polecam na weekend, ale i nie tylko. Raz spróbujecie i będziecie po nią często sięgać.