Felietony

Fizyczne sklepy z grami zaczynają desperacko walczyć z cyfrową dystrybucją

Paweł Winiarski
24

GameStop to największa na świecie sieć sklepów zajmujących się grami. Kiedy tylko jestem z granicą, staram się odwiedzić ich placówkę i rzucić okiem, czy nie ma czegoś ciekawego, przede wszystkim jeśli chodzi o gry używane. Przykro patrzy się na to, jak sieć desperacko walczy z cyfrową dystrybucją -...

GameStop to największa na świecie sieć sklepów zajmujących się grami. Kiedy tylko jestem z granicą, staram się odwiedzić ich placówkę i rzucić okiem, czy nie ma czegoś ciekawego, przede wszystkim jeśli chodzi o gry używane. Przykro patrzy się na to, jak sieć desperacko walczy z cyfrową dystrybucją - oferując wymianę cyfrowych kodów na gry dodawane do nowych konsol na ich fizyczne odpowiedniki.

Kiedy producent i dystrybutor konsoli nie walczy o nowych klientów ceną, robi to dołączając do sprzętu grę lub gry. Mówi się na to „bundle” i sam swego czasu kupiłem w takim zestawie swoje PlayStation 4. Normalna konsola, ale w pudełku opatrzonym grafiką z gry, znajdowała się płyta z Watch_Dogs. Coraz częściej jednak widzi się bundle, w którym klienci mogą znaleźć kody na cyfrowe edycje.

Ej, ale jak ja to sprzedam?

Gra w cyfrowej dystrybucji zostaje przypisana do naszego konta i nie mamy żadnej możliwości jej odsprzedania. No chyba że chcemy bawić się w szemrane interesy na aukcjach i wystawiać na sprzedaż dostęp do naszego konta z kupionymi grami. Tak czy inaczej - to główna różnica między cyfrową a pudełkową dystrybucją. Nie ma drugiego obiegu. A wspomniany wyżej GameStop zajmuje się drugim obiegiem, co stanowi dużą część ich przychodów, a niektórzy twierdzą wręcz, że program wymiany to dla nich być albo nie być. Walczą więc o klienta, szkoda tylko, że w naprawdę smutny sposób.

Sklep z grami

Oddaj kod, dostań płytę

Około 5000 sklepów GameStop na całym świecie rozpoczęło właśnie wymianę cyfrowych kodów dołączanych do nowych konsol na ich fizyczne odpowiedniki. Innymi słowy - kupiliście konsolę z grą do pobrania z cyfrowego sklepu? Zabierzcie kod do GameStopu, oddajcie go, a dostaniecie tę samą grę w pudełku, na płycie. Póki co nie dotyczy to gier od wewnętrznych ekip Sony i Microsoftu (np. The Last of Us, czy Halo: The Master Chief Collection), ale GameStop nie wyklucza, że w przyszłości będzie wymieniał takie kody na fizyczne wersje innych gier.

Jaką korzyść ma w tym sklep? Klient z grą na płycie pewnie wróci i wymieni ją na inną. GameStop chce też, by ludzie traktowali pudełkowe wersje gier jako przedmioty posiadające wartość - i tu trudno się z nimi nie zgodzić, przecież można je właśnie wymienić lub odsprzedać.

GameStop

Myślicie, że takie działania w jakikolwiek sposób zatrzymają cyfrową dystrybucję? Nie widzę na to szans i wygląda to trochę tak, jakby GameStop wił się jak mucha w pajęczej sieci. Z każdym rokiem do świata gier wchodzą młodsi gracze, dla których cyfrowa dystrybucja jest czymś naturalnym, bo towarzyszącym od początku przygody z elektroniczną rozrywką. A ci starsi zamiast pielęgnować kolekcjonowanie płyt z grami na półce, wolą wygodę. Pomijając słabe łącza i niezbyt korzystne ceny, cyfrowa dystrybucja jest po prostu wygodniejsza. Obserwuję znajomych i widzę, że często wybierają właśnie wirtualne sklepy, nawet jeśli chodzi o zamówienia przedpremierowe. Podpięta do usługi karta, kilka wciśnięć przycisków na padzie i gra wędruje na dyski ich konsol przez sieć. Nawet jeśli jest droższa, to wciąż wygodniejsze niż wycieczki do sklepów, szukanie w sieci korzystnych ofert, a później czekanie na listonosza/kuriera lub stanie na poczcie. A są sytuacje kiedy cena gry w pudełku jest praktycznie taka sama jak cena wersji cyfrowej - szczególnie kiedy doliczymy koszty przesyłki.

Walka jest już przegrana

Doskonale rozumiem co chce osiągnąć GameStop, ale nie wierzę w takie działania i szukałbym raczej jakiegoś innego rozwiązania lub po prostu starałbym pogodzić się z tym, że pudełkowa dystrybucja ma już najlepsze lata dawno za sobą. Z drugiej strony rozumiem dlaczego wydawcom zależy na tym, by „cyfra” wciąż rosła w siłę. Skoro cyfrowej gry nie możemy ani pożyczyć, ani puścić w drugi obieg - każdy grający musi kupić własną kopię. A to oznacza większy zarobek.

GameStop to dla Polaków raczej ciekawostka - na naszym poletku o klientów walczą inne molochy z elektroniką, Empik i małe sklepy z grami. Ale to sklepy, które żyją tylko z pudełkowej dystrybucji gier dostają po kieszeni najbardziej i to one zaczynają nierówną walkę. Na nasz rynek też niedługo przyjdzie pora. Któregoś dnia konsole pójdą śladem PC-tów i o kupowaniu gier w stacjonarnych sklepach będziemy opowiadać z łezką w oku. Wielka szkoda.

grafika: 1, 2, 3

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

konsoleGrycyfrowa dystrybucja