69

Firma zatrudniła kobiety, by motywowały programistów. Dobry pomysł

Na koniec dnia coś luźniejszego, chociaż niektórzy pewnie potrafiliby zrobić z tego prawdziwą bombę i wywołać awanturę. Wszak to deptanie godności ludzkiej, szykanowanie kobiet, szowinizm, na który mogli się zdecydować jedynie w dzikim kraju na Wschodzie… Ja nie będę tak surowy – to nowe miejsca pracy i szansa na to, by tworzyć w przyjemnej atmosferze. […]

Na koniec dnia coś luźniejszego, chociaż niektórzy pewnie potrafiliby zrobić z tego prawdziwą bombę i wywołać awanturę. Wszak to deptanie godności ludzkiej, szykanowanie kobiet, szowinizm, na który mogli się zdecydować jedynie w dzikim kraju na Wschodzie… Ja nie będę tak surowy – to nowe miejsca pracy i szansa na to, by tworzyć w przyjemnej atmosferze. O co chodzi? O animatorki zatrudnione do pracy z programistami.

Kilka dni temu zrobiło się głośno o pewnej chińskiej firmie informatycznej. Okazało się, że zatrudniła ona trzy kobiety, które mają uczynić środowisko pracy przyjemniejszym. Jak? W krótkim opisie wspomina się o kupowaniu śniadań, plotkowaniu i graniu w ping ponga. Jednocześnie podkreśla się, że sama obecność kobiet w silnie zmaskulinizowanej grupie robi swoje. Programiści, którzy wcześniej byli upośledzeni społecznie, są ratowani. To nie jest śmieszne, nie chodzi tylko o specyfikę zawodu – w Chinach „nadwyżka” mężczyzn jest dość widoczna i dla części pracowników to pewnie jedna z niewielu szans, by porozmawiać z płcią przeciwną.

Chiny animacja 2

Przeciwnicy tego rozwiązania szybko krzykną, że to seksizm, zezwierzęcenie, zachowanie, które nie przystaje do dzisiejszych standardów. Natychmiast zostaną podniesione inne przykłady szowinizmu w branży tech i nie chodzi tylko o kiepską dywersyfikację pracowniczą – przecież na imprezach w tym sektorze nie brakuje kuso odzianych hostess, a rozebrana modelka ma niewiele wspólnego z komputerem czy telefonem. Z tym nawet się zgodzę, bo czasem przypomina to już stręczycielstwo i jest po prostu niesmaczne. Ale przykładu z Chin nie wrzucałbym do tego samego worka.

Chiny animacja 3

Jeżeli chodzi o to, by kilku-kilkunastu programistów (lub przedstawicieli innych profesji) mogło spędzić miło czas na rozmowie z kobietą, jeśli dzięki temu uśmiechną się przy komputerze i z przyjemnością wrócą następnego dnia do pracy, bo jest sympatycznie, to w czym rzecz? Atmosfera zmienia się na lepszą, ludziom milej się pracuje, powstaje nowe miejsce pracy. Ktoś stwierdzi, że to samo powinno dotyczyć miejsc, w których przeważają kobiety, niech i u nich pojawi się taki animator (bo to w gruncie rzeczy animator). Zgoda – jestem za i sam zastanawiałbym się nad podjęciem takiej pracy.

Chiny animacja 4

Pomysł uznaję za dobry, widziałbym go w różnych krajach, różnych profesjach i w różnym wymiarze, ale obawiam się, że szybko zostanie to zaszufladkowane jako wymysł podłych samców. Zwłaszcza, gdy pojawią się jakieś kwaśne komentarze niektórych panów (od tego niestety nie uciekniemy). Krytyków tego rozwiązania chętnie spytałbym, co złego jest w tej animacji. Zwłaszcza teraz, gdy hasło „dywersyfikacja” wiąże się w amerykańskich firmach technologicznych z kwestiami społecznymi, a nie biznesowymi.