16

Filmy 3D – krótka historia rewolucji, która nigdy nie nadeszła

Wielokrotne próby uczynienia filmów 3D tak zwanym mainstreamem spełzły na niczym. W domach ich się prawie nie ogląda, dlatego dziś wiodą prym w kinach i IMAX-ach. Ale trudno mówić tu o jakiejkolwiek rewolucji.

Filmy 3D nie są aż tak nowym wynalazkiem

Mogłoby się wydawać, że filmy w 3D to nowoczesny wynalazek, którego datę powstania określalibyśmy na ostatnie dekady, ale tak w rzeczywistości nie jest. Filmy 3D powstawały już w latach 30., w tym samym czasie, gdy rozpędu nabierał cały przemysł filmowy ze zwykłymi produkcjami 2D na czele. Już wtedy jednak nie cieszyły się one taką popularnością, na jaką liczyły studia, dlatego zdecydowano o zmniejszeniu nakładów finansowych na takie projekty.

Moda wróciła około 20 lat później przy premierze filmu „Gabinet figur woskowych” od Warner Bros., ale i tym razem był to trend przejściowy i zainteresowanie niedługo później drastycznie spadło. Podobny wzrost zanotowano w okolicach lat 80., ale na rozkwit technologii czekaliśmy aż do powstania kin IMAX. Jednocześnie bowiem spadły koszty produkcji takich filmów, a wrażenia podczas seansu znacząco się poprawiły. Prawdopodobnie najbardziej popularną produkcją 3D na świecie jest „Avatar” – film Jamesa Camerona to jeden z najbardziej dochodowych i w 2009 roku ponownie przypomniał światu o technologii 3D. Nie na tyle jednak, by filmy w takiej wersji stały się równie popularne, co klasyczne produkcje 2D.

Współczesne filmy 3D, czyli kino + bilet + okularki

Pomimo sporego zachwytu widzów treściami 3D, technologia ta nie wkroczyła na dłużej do naszych własnych czterech ścian. Dziś projekcje 3D to domena kin (oraz innych placówek jak muzea), a format 3D dla domowego użytkownika został bardzo zmarginalizowany. Jedynym źródłem najnowszych filmów trójwymiarowych pozostają w tym momencie płyty Blu-ray 3D, które stanowią namiastkę wolumenu wydawanych tytułów. Był jednak moment, gdy czołowi producenci sprzętu RTV starali się przeforsować telewizory i odtwarzacze wspierające filmy 3D. Odbiorniki musiały współpracować z dedykowanymi okularami, na które wiele firm miało różne pomysły. Nadal nie brakuje fanów filmów 3D w domowej wersji, ale można śmiało powiedzieć, że technologia ta stała się swego rodzaju ciekawostką. Prym wiodą natomiast seanse 3D w kinach oraz salach IMAX, gdzie bezapelacyjnie 3D prezentuje się najlepiej dzięki dużemu ekranowi i specjalnym okularom.

Polecamy: To już koniec telewizorów 3D. I bardzo dobrze

Filmy 3D w domowych warunkach upadły z wielu różnych względów

Powody braku sukcesu filmów 3D w domowych warunkach są dość prozaiczne. Widzów odstraszały przede wszystkim ceny niezbędnego do odtworzenia materiałów 3D sprzętu, a także koszta ponoszone przy zakupach filmów. Być może, gdyby były one dystrybuowane w bardziej przystępny sposób, na przykład online w ramach abonamentu, nie byłoby to tak odczuwalne, ale pojedyncze tytuły potrafiły kosztować około 100 zł, a telewizory i odtwarzacze wspierające 3D były wyraźnie droższe od zwykłych modeli. Technologia 3D nie generowała tak dużych wrażeń, na jakie liczyli widzowie, a dodatkowo nie brakowało relacji o problemach na gruncie zdrowotnym, głównie związanym oczywiście ze wzrokiem.

Filmy 3D mogły zagościć na smartfonach?

Technologia 3D miała także swój epizod na rynku mobilnym, gdy HTC i LG prezentowały swoje smartfony wspierające trójwymiarowe obrazy. HTC EVO 3D oraz LG Optimus 3D mogły wykonywać zdjęcia i filmy 3D, które później wyświetlane były na specjalnych ekranach. I tym razem jednak zabrakło klientów, którzy byliby na tyle przekonani do dodatkowego rozwiązania, by dopłacać za takie funkcje w telefonie. Dość szybko smartfony taniały i były wycofywane ze sprzedaży oraz produkcji.

Polecamy: Filmy 8K i 3D ze smartfona. Mnie ten pomysł urzeka

Co zaważyło na ostatecznej klęsce filmów w 3D

Spore inwestycje i niewielkie zwroty (dochody) – to konsumenci zadecydowali o wielokrotnych porażkach technologii 3D, którą producenci sprzętu i twórcy filmów starali się wprowadzić na rynek kinowy, mobilny oraz domowej rozrywki. Widzowie czy gracze nie byli na tyle przekonani do przewagi produkcji 3D nad zwykłe obrazy, by dać się skusić na dodatkowe wydatki. Wina leżała często po stronie twórców treści, które nie prezentowały nawet pełni możliwości danej technologii. W ten sposób koło się zamykało.

Rynek nie znosi próżni. 4K to o wiele bezpieczniejsza moda

Bez postępu żaden rynek nie będzie w stanie na siebie zarabiać, dlatego po fiasku jakim okazały się filmy 3D w domowych warunkach, dość szybko przygotowano nowe rozwiązanie pozwalające rozwinąć skrzydła producentom oraz twórcom treści. Mowa o wspomnianym już 4K, które oferuje czterokrotnie wyższą rozdzielczość od klasycznego Full HD 1080p i jest dziś szeroko dostępne w usługach VOD oraz na nośnikach fizycznych Ultra HD Blu-ray. Telewizory 4K już od zeszłego roku stanowią ponad połowę sprzedawanych modeli na rynku.