10

Facebook wypuszcza oficjalną wtyczkę dla WordPressa. Ktoś tu się za późno obudził

Niby „lepiej późno niż wcale”, ale w tym wypadku trudno znaleźć zastosowanie dla tego powiedzenia. Integracja z Facebookiem to dla większości stron opartych na WordPressie niemalże standard. Często wykorzystuje się do tego celu pluginy przygotowane przez innych programistów. Czy dodatek sygnowany logo Facebooka wprowadzi jakikolwiek powiew świeżości? Po zainstalowaniu wtyczka tworzy odrębną grupę w głównym […]

Niby „lepiej późno niż wcale”, ale w tym wypadku trudno znaleźć zastosowanie dla tego powiedzenia. Integracja z Facebookiem to dla większości stron opartych na WordPressie niemalże standard. Często wykorzystuje się do tego celu pluginy przygotowane przez innych programistów. Czy dodatek sygnowany logo Facebooka wprowadzi jakikolwiek powiew świeżości?

Po zainstalowaniu wtyczka tworzy odrębną grupę w głównym menu WordPressa w panelu administracyjnym. Mamy tam dostęp do dwóch pozycji – opcji samej wtyczki oraz statystyk. Przy czym o ile pierwsza niespodzianką nie jest, druga przenosi nas bezpośrednio na stronę Facebooka, gdzie znajdziemy statystyki dotyczące naszego serwisu.

Pierwszemu wrażeniu towarzyszy przeciągłe ziewnięcie. Otóż oficjalna „rewelacja” Facebooka nieszczególnie zdaje się różnić od setek innych pluginów, które znajdziemy w bazie WordPressa. Ten sam sposób konfiguracji (tworzymy aplikację i podajemy jej dane), zbliżone opcje konfiguracyjne i na pozór możliwości.

Trzeba jednak zauważyć, że oficjalny plugin Facebooka właściwie wyczerpuje możliwości integracji naszego bloga z serwisem. Oznacza to, że nie ma potrzeby doinstalowywania dodatkowych wtyczek, spośród których każda będzie odpowiadała innej płaszczyźnie integracji. mamy tutaj wszystko w jednym miejscu – czego właściwie można było się spodziewać po oficjalnym wydaniu. A, jak wszyscy wiemy, mniej wtyczek to wydajniejsza witryna.

Na co zatem konkretnie możemy liczyć? Przede wszystkim funkcje standardowe, jak: przycisk „Lubię to” przy postach, przyciski subskrypcji oraz wysyłania, czy automatyczne publikowanie linków do artykułów na osi czasu autora (oraz jego znajomych, co można określić w okienku edycji postu w WordPressie). Do tego dochodzi też moduł komentarzy, który zupełnie zastępuje ten wbudowany w WordPressa. Wisienką na torcie jest pasek rekomendacji. To niewielkich rozmiarów, pływająca belka, gdzie aktywujemy „czytanie społecznościowe”, po rozwinięciu znajdziemy inne, rekomendowane i podobne do bieżącego artykuły, które warto polubić/przeczytać. Z tego co widzę zaimplementowano ją już na TechCrunchu i sprawdza się nieźle.

To, co jest znamienne w przypadku wtyczki Facebooka dla WordPressa, to prostota obsługi. Wszystkie funkcje aktywujemy zaznaczając właściwie jedynie wybrane kwadraciki. Liczba opcji konfiguracyjnych nie imponuje, a właściwie została ograniczona do niezbędnego minimum, co nie ucieszy pewnie maniaków modyfikacji. Wtyczka na pewno sprawdzi się w przypadku osób, które ani myślą o samodzielnym wklejaniu generowanego przez Facebooka skryptu do kodu strony.

Programiści Facebooka trochę przespali moment, gdy powstawały wtyczki dla WordPressa umożliwiające społecznościową integrację. Jak już pisałem, dla wielu użytkowników wklejanie generowanego kodu to czarna magia (co wynika chyba bardziej z demonizowania tej czynności, aniżeli faktycznego stopnia trudności). Tylko czy teraz blogerzy, którzy korzystają z puli sprawdzonych narzędzi zdecydują się na przesiadkę? Z punktu widzenia Facebooka nie muszą, bo i tak napędzają mu użytkowników. Wypuszczenie własnej oficjalnej wtyczki tylko ten proces zintensyfikuje.

Więcej informacji na temat samej wtyczki oraz pełną listę jej możliwości znajdziecie na specjalnej podstronie Facebooka.