Europa

Facebook, Snapchat, Instagram i inne powyżej 16 roku życia - taki plan ma Parlament Europejski

TP
Tomasz Popielarczyk
46

Ciekawe pomysły pojawiają się w Brukseli. Parlament Europejski obraduje nad nowymi regulacjami dotyczącymi ochrony danych osobowych mieszkańców UE. Jedna z ostatnich poprawek wprowadzona do dokumentu zwraca uwagę na kwestię dzieci oraz serwisów typu Facebook, Snapchat, Instagram czy WhatsApp. Parlam...

Ciekawe pomysły pojawiają się w Brukseli. Parlament Europejski obraduje nad nowymi regulacjami dotyczącymi ochrony danych osobowych mieszkańców UE. Jedna z ostatnich poprawek wprowadzona do dokumentu zwraca uwagę na kwestię dzieci oraz serwisów typu Facebook, Snapchat, Instagram czy WhatsApp. Parlamentarzyści chcą, aby dostęp do tych usług został dla nich zablokowany. Jedyną możliwością obejścia go ma być natomiast wyraźna zgoda rodziców.

Szalony plan? Wbrew pozorom propozycja jest bardzo logiczna. W szkicu nowych regulacji jasno określono zasady, na jakich osoby poniżej 16 roku życia mogłyby korzystać z serwisów społecznościowych typu Facebook, Instagram, Snapchat czy WhatsApp. Jeżeli serwis nie otrzymałby wyraźnej zgody rodzica (tudzież opiekuna prawnego), taki internauta nie mógłby posiadać konta. Sam serwis byłby zatem zobowiązany do wprowadzenia stosownych mechanizmów regulujących ten aspekt.

Jak miałoby to wygląda? Tutaj już tak prosto nie jest. Teoretycznie wystarczyć mogłoby okazanie dokumentu opatrzonego podpisem któregoś w rodziców, ale jest to banalnie proste do podrobienia. Kreatywność ludzka nie zna granic, więc można się spodziewać milionów pomysłów na obejście każdej zastosowanej metody weryfikacji. Zresztą wystarczy sobie przypomnieć sytuacje sprzed 2006 roku, kiedy Facebook był dostępny jedynie dla osób, które ukończyły 17 rok życia. Stosowane wówczas zabezpieczenia niezbyt skutecznie powstrzymywały nastolatków od zakładania kont. Zresztą sam dokument nie opisuje dokładnie metody weryfikacji. Zatem jeżeli wprowadzona przez władze unijne regulacja miałaby się sprowadzać jedynie do wyświetlenia komunikatu typu "Czy masz ukończone 16 lat" i odpowiedzi TAK/NIE - nie będzie ona miała najmniejszego sensu.

A dlaczego miałaby mieć sens w ogóle? Pomysł parlamentarzystów jest podyktowany potrzebą ochrony danych osobowych dzieci. Co prawda funkcjonują już podobne regulacje w UE. Analogiczne wprowadzono też w USA w ustawie zatytułowanej Children’s Online Privacy Protection Act. W końcu nie bez powodu dolną granicą wieku na Facebooku i w innych serwisach jest 13 lat. Teraz regulacje miałyby zostać po prostu zaostrzone. Wszystko po to, aby wielkie firmy nie gromadziły danych na temat nieletnich użytkowników już od najmłodszych lat. Inna kwestia, o której głośno się już nie mówi to niemal nieograniczony dostęp do różnego rodzaju treści nieprzeznaczonych dla dzieci w tym wieku. Można je oczywiście znaleźć w całym internecie, ale to właśnie w serwisach typu Facebook czy Instagram dostęp do nich jest najłatwiejszy.

Co na to eksperci? Pomysł nie został zbyt ciepło przyjęty. Janice Richardson, koordynująca działania European Safer Internet network tłumaczy, że tego typu zmiana jest rewolucją i wymaga konsultacji społecznych. Jej zdaniem przesunięcie granicy wieku pozbawi młodzież szans edukacyjnych i społecznych, a przy tym nie zwiększy (a być może nawet zmniejszy) ich poziomu bezpieczeństwa. Wtóruje jej Larry Magid z ConnectSafely.org, mówiąc o ogromnym wpływie na znaczny odsetek nastolatków - szczególnie tych, którzy nie będą w stanie uzyskać zgody od rodziców.

Sam pomysł przyjmuję z umiarkowanym optymizmem. Z jednej strony nie widzę szczególnie wymiernych korzyści z Facebooka i mu podobnych w wieku 13, 14 czy 15 lat. Przyznaję jednak, że kiedy ja tyle miałem, rzeczywistość wyglądała inaczej i może dlatego bagatelizuję ich rolę. Z drugiej nie można zapominać, że są to mimo wszystko narzędzia do komunikacji, budowania relacji i nawiązywania (pogłębiania - o ile w internecie w ogóle to jest możliwe) kontaktów. Nie można odebrać tego dzieciom całkowicie. Niemniej pewne umiarkowane regulacje w tym aspekcie mogą przynieść korzyści dla ich prawidłowego rozwoju (pytanie, co w dzisiejszej, zdominowanej przez media i internet rzeczywistości nazwiemy "prawidłowym rozwojem"). Sęk w tym, że zakazany owoc smakuje najlepiej, a to nie napawa optymizmem.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu