3

Facebook Moments w Polsce – jest nieźle, choć Unia Europejska odrobinę namieszała

O (nie tak) nowej aplikacji Facebooka wspominaliśmy na łamach Antyweb wielokrotnie. Sam byłem zachwycony nowym pomysłem, Paweł tłumaczył, dlaczego aplikacja nie jest dostępna w Europie, a niedługo później powróciłem z informacjami o planach udostępnienia jej właśnie na Starym Kontynencie. Od dzisiejszego poranka mieszkańcy Polski mogą bez problemu pobrać ją z Google Play lub App Store, choć nie jest to do końca ta sama aplikacja, którą dysponują użytkownicy w Stanach.

Jak pisał już Paweł, cała sprawa rozbija się o prawo europejskie tworzone przez Unię. Mechanizm analizy fotografii pod kątem rozpoznawania twarzy nie może operować na terenie krajów Unii, dlatego aplikacja Moments w okrojonej wersji i niezwykle spóźniona dotarła do Europy oraz Kanady. Z podobnym problemem zmaga się Google, które w usłudze Zdjęcia oferuje funkcję rozpoznawania twarzy, co ułatwia wyszukiwanie i katalogowanie zdjęć. O ile w przypadku usługi Google uruchomienie tej funkcji jest możliwe stosując nietrudny „trik”, tak korzystając z Moments w naszym kraju musimy obejść się smakiem.

Mimo to, Moments uważam za udany produkt Facebooka i jestem zadowolony, że nareszcie aplikacja ta może być ściągnięta i zainstalowana przez moich znajomych bez żadnego krętactwa w stylu kont w amerykańskim App Store czy plików APK pobieranych z przeróżnych źródeł. Po instalacji aplikacji i przydzieleniu jej dostępu do naszych zdjęć program analizuje je i po pewnym czasie tworzy albumy, którymi możemy wygodnie podzielić się z innymi. Naturalnie działa to wszystko w oparciu o takie dane jak data i godzina wykonania fotografii oraz lokalizacja. W ten sposób z konkretnego wydarzenia (momentu) zdjęcia są automatycznie grupowane, a tam pozostaje jedynie wybrać osoby, do których je wyślemy.

Tutaj do gry wkracza kolejna przewaga Facebooka nad innymi rozwiązaniami. Dysponujemy pełną listą kontaktów z serwisu społecznościowego Marka Zuckerberga, choć oczywiście podzielenie się bezpośrednim linkiem do albumu nie jest problemem. Zdjęcia nie są dodawane w żaden sposób na nasz profil na Facebooku, nie będą wyświetlane w News Feedzie – wgląd do albumu mają tylko wskazane przez nas osoby, również z możliwością edycji, czyli dodawania kolejnych fotek. Jeżeli Messenger służy komukolwiek do przesyłania zdjęć znajomym z Facebooka, to Moments poradzą sobie z tym nieco lepiej. Wokół zdjęć może toczyć się dyskusja, niczym w komunikatorze, a fajnym dodatkiem jest także system powiadomień, które możemy wysłać innym użytkownikom – wtedy otrzymują przypomnienie o przesłaniu nam zdjęć ze wspólnego wydarzenia itp.


Zachęta do pobrania Moments po otrzymaniu linku przez użytkownika nieposiadającego zainstalowanej aplikacji

Moments nie jest usługą typu Zdjęć Google, więc nie mamy tutaj do czynienia z tworzoną w chmurze kopią zaposową wszystkich wykonanych smartfonem fotografii. Moments przesyła i udostępnia tylko wybrane przez nas zdjęcia, a usunięcie albumu, zmiana jego nazwy czy nadanie/usunięcie uprawnień kolejnym osobom to czynności łatwo dostępne.

Jestem ciekaw jaką popularność zyska aplikacja w krajach, gdzie właśnie wkroczyła do sklepów z aplikacjami. Jeszcze przed, a także i po debiucie aplikacji mówiło się o promowaniu jej przez Facebooka na szczycie News Feeda. Działo się tak, ponieważ serwis wycofał się ze wspierania funkcji automatycznej synchronizacji zdjęć, które można było łatwo udostępnić w późniejszym czasie. Czy takie praktyki będą stosowane i tym razem na kontach Europejczyków oraz Kanadyjczyków? Nie byłoby to dla mnie zaskoczeniem, choć jak na razie niczego takiego nie doświadczyłem.

Moments Demo from Facebook on Vimeo.