Facebook

Niedawno świętowali miliard użytkowników, niebawem dorzucą drugi. Ta firma rośnie naprawdę szybko

MS
Maciej Sikorski
29

Rozwój Facebooka robi wrażenie, pisałem o tym wczoraj, gdy poświęcałem uwagę wynikom kwartalnym korporacji. Ciekawe są nie tylko dane dotyczące rosnących przychodów oraz zysków, ale też informacje na temat użytkowników, którzy napędzają progres niebieskiej sieci społecznościowej. Ciągle ich przybywa i można odnieść wrażenie, że imperium Zuckerberga nie zadowoli się społecznością liczącą dwa miliardy osób - apetyty są znacznie większe.

Facebook zarobił w poprzednim kwartale 2,4 mld dolarów, a było to możliwe za sprawą serwowania reklamy użytkwonikom. Tych ostatnich jest już naprawdę wielu: liczba użytkowników aktywnych przynajmniej raz w miesiącu dobija do pułapu 1,8 mld. Aż 1,66 mld korzysta z sieci społecznościowej mobilnie. Liczba dziennych użytkowników zbliża się do 1,2 mld, prawie 1,1 mld to grupa przeglądająca serwis z poziomu komórki. Na pierwszy rzut oka to suche dane, tabelki, w ktorych widzimy, jak rośnie niebieski serwis. Ale warto chwilę zastanowić się nad tymi liczbami.

Facebook zarobił w poprzednim kwartale 2,4 mld dolarów, a było to możliwe za sprawą serwowania reklamy użytkwonikom. Tych ostatnich jest już naprawdę wielu: liczba użytkowników aktywnych przynajmniej raz w miesiącu dobija do pułapu 1,8 mld. Aż 1,66 mld korzysta z sieci społecznościowej mobilnie. Liczba dziennych użytkowników zbliża się do 1,2 mld, prawie 1,1 mld to grupa przeglądająca serwis z poziomu komórki. Na pierwszy rzut oka to suche dane, tabelki, w ktorych widzimy, jak rośnie niebieski serwis. Ale warto chwilę zastanowić się nad tymi liczbami.

window.fbAsyncInit = function() { FB.init({ xfbml : true, version : 'v2.3' }); }; (function(d, s, id){ var js, fjs = d.getElementsByTagName(s)[0]; if (d.getElementById(id)) {return;} js = d.createElement(s); js.id = id; js.src = "//connect.facebook.net/en_US/sdk.js"; fjs.parentNode.insertBefore(js, fjs); }(document, 'script', 'facebook-jssdk'));

Przeglądając raport FB, trafiłem na profil Zuckerberga, który w tle umieścił grafikę przedstawiającą zasięg i oddziaływanie swojej sieci. Jako fan gier z serii Europa Universalis zobaczyłem w tym mapę imperium. Facebook oplótł cały świat i w wielu miejscach naszego globu przyciągnął zdecydowaną wiekszośc dorosłej populacji. Można patrzeć i zastanawiać się, ile korporacji ma takie wpływy - ostatecznie dojdzie się do wniosku, że ich liczba nie powala. Koncerny motoryzacyjne, korporacje z segmentów spożywki czy odzieży też potrafią mieć duże zasięgi, ale nie aż tak duże. A nawet jeśli mogą się nimi pochwalić, to rozwój nie następuje w tak zawrotnym tempie.

Przeczytałem wczoraj, że w ciągu roku liczba użytkowników Facebooka wzrosła o blisko ćwierć miliarda. Warto odnieść to do liczby użytkowników Twittera, innej sieci społecznościowej - dwa kwartały temu było ich około 310 mln. W ciągu roku Facebook urósł o liczbę ludności Indonezji, jednego z najludniejszych państw świata. Ale to nie jest koniec, według prognoz, w przyszłym roku sieć może liczyć już dwa miliardy użytkowników. Pamiętam, gdy w radiowym serwisie informacyjnym usłyszałem, że przebito granicę miliarda, redaktor stwierdziła, że to niebywałe, bo co siódmy człowiek na Ziemi korzysta z Facebooka. To było niedawno, a niebawem firma dobije do dwóch miliardów...

Oczywiście pojawia się pytanie, czy są szanse na dalsze wzrosty. Na przywołanej mapie mamy sporo ciemnych punktów, ale to m.in. najludniejszy kraj świata, Chiny, w ktorych Facebook raczej się nie zakorzeni oraz Rosja, która też ma swoje społecznościówki i nie stanie się bastionem FB. Jest nad czym ubolewać (z punktu widzenia firmy)? Niby tak, ale do podbicia są przecież rynki wschodzące, wiele państw z Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej, które nadal stwarzają spore pole do popisu. Warto w tym miejscu przypomnieć o inicjatywie Internet.org (darmowy Internet w słabo rozwiniętych częściach globu), projekcie, który wzbudza kontrowersje, lecz umożliwia też rozwój: dwa lata temu z platformy korzystało kilka milionów osób, dzisiaj jest ich już 40 mln w prawie 50 krajach. Jeżeli tempo zostanie utrzymane, a niewiele wskazuje na to, by Facebook miał ograniczać rozbudowę tego przedsięwzięcia, to za kilka lat możemy już mówić o setkach milionów ludzi podłączonych do Internetu przez Zuckerberga i spółkę. Podłączonych do Facebooka.

Korporacja będzie przyciągać w krajach słabo rozwiniętych, nie odpuści też na Zachodzie, gdzie nie zamierza ustępować pola np. Snapchatowi i kieruje swoją ofertę do młodych odbiorców. Chce być i tablicą ogłoszeniową i narzędziem do pracy. Chce nas zatrzymać w swoim świecie serwując newsy, wideo, zdjęcia. Chce, by coraz bliższe prawdy stawało się stare powiedzonko, że jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz, a przynajmniej nie masz prawa głosu. Bo nietrudno sobie wyobrazić, iż po tych dwóch miliardach użytkowników w 2017 roku, przyjdzie trzeci miliard na początku przyszłej dekady. A potem jeszcze jeden. Imperium w rozkwicie, nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Porażające: wielkie zyski idące w parze z naprawdę dużą władzą. I ciągle zadaję sobie pytanie: gdzie jest sufit dla tej firmy?

Przeglądając raport FB, trafiłem na profil Zuckerberga, który w tle umieścił grafikę przedstawiającą zasięg i oddziaływanie swojej sieci. Jako fan gier z serii Europa Universalis zobaczyłem w tym mapę imperium. Facebook oplótł cały świat i w wielu miejscach naszego globu przyciągnął zdecydowaną wiekszośc dorosłej populacji. Można patrzeć i zastanawiać się, ile korporacji ma takie wpływy - ostatecznie dojdzie się do wniosku, że ich liczba nie powala. Koncerny motoryzacyjne, korporacje z segmentów spożywki czy odzieży też potrafią mieć duże zasięgi, ale nie aż tak duże. A nawet jeśli mogą się nimi pochwalić, to rozwój nie następuje w tak zawrotnym tempie.

Przeczytałem wczoraj, że w ciągu roku liczba użytkowników Facebooka wzrosła o blisko ćwierć miliarda. Warto odnieść to do liczby użytkowników Twittera, innej sieci społecznościowej - dwa kwartały temu było ich około 310 mln. W ciągu roku Facebook urósł o liczbę ludności Indonezji, jednego z najludniejszych państw świata. Ale to nie jest koniec, według prognoz, w przyszłym roku sieć może liczyć już dwa miliardy użytkowników. Pamiętam, gdy w radiowym serwisie informacyjnym usłyszałem, że przebito granicę miliarda, redaktor stwierdziła, że to niebywałe, bo co siódmy człowiek na Ziemi korzysta z Facebooka. To było niedawno, a niebawem firma dobije do dwóch miliardów...

Oczywiście pojawia się pytanie, czy są szanse na dalsze wzrosty. Na przywołanej mapie mamy sporo ciemnych punktów, ale to m.in. najludniejszy kraj świata, Chiny, w ktorych Facebook raczej się nie zakorzeni oraz Rosja, która też ma swoje społecznościówki i nie stanie się bastionem FB. Jest nad czym ubolewać (z punktu widzenia firmy)? Niby tak, ale do podbicia są przecież rynki wschodzące, wiele państw z Afryki, Azji czy Ameryki Łacińskiej, które nadal stwarzają spore pole do popisu. Warto w tym miejscu przypomnieć o inicjatywie Internet.org (darmowy Internet w słabo rozwiniętych częściach globu), projekcie, który wzbudza kontrowersje, lecz umożliwia też rozwój: dwa lata temu z platformy korzystało kilka milionów osób, dzisiaj jest ich już 40 mln w prawie 50 krajach. Jeżeli tempo zostanie utrzymane, a niewiele wskazuje na to, by Facebook miał ograniczać rozbudowę tego przedsięwzięcia, to za kilka lat możemy już mówić o setkach milionów ludzi podłączonych do Internetu przez Zuckerberga i spółkę. Podłączonych do Facebooka.

Korporacja będzie przyciągać w krajach słabo rozwiniętych, nie odpuści też na Zachodzie, gdzie nie zamierza ustępować pola np. Snapchatowi i kieruje swoją ofertę do młodych odbiorców. Chce być i tablicą ogłoszeniową i narzędziem do pracy. Chce nas zatrzymać w swoim świecie serwując newsy, wideo, zdjęcia. Chce, by coraz bliższe prawdy stawało się stare powiedzonko, że jeśli nie ma cię na Facebooku, to nie istniejesz, a przynajmniej nie masz prawa głosu. Bo nietrudno sobie wyobrazić, iż po tych dwóch miliardach użytkowników w 2017 roku, przyjdzie trzeci miliard na początku przyszłej dekady. A potem jeszcze jeden. Imperium w rozkwicie, nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Porażające: wielkie zyski idące w parze z naprawdę dużą władzą. I ciągle zadaję sobie pytanie: gdzie jest sufit dla tej firmy?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

InternetŚwiatFacebookrozwój