12

Etykiety Made in China będziemy jeszcze zazdrościć

Podejrzewam, że nie muszę nikogo przekonywać, jak ważne jest portfolio patentowe, gdy chce się rozwijać globalnie firmę w biznesie IT. Masz bogate (i wartościowe) portfolio, jest dobrze. Nie masz… lepiej szukaj znajomych, którzy pomogą. W tym drugim przypadku warto też zabrać się za tworzenie „zbroi patentowej” – doskonale wiedzą o tym Chińczycy. Jakiś czas temu […]

Podejrzewam, że nie muszę nikogo przekonywać, jak ważne jest portfolio patentowe, gdy chce się rozwijać globalnie firmę w biznesie IT. Masz bogate (i wartościowe) portfolio, jest dobrze. Nie masz… lepiej szukaj znajomych, którzy pomogą. W tym drugim przypadku warto też zabrać się za tworzenie „zbroi patentowej” – doskonale wiedzą o tym Chińczycy.

Jakiś czas temu słuchałem audycji dotyczącej liczby wniosków patentowych składanych przez Polaków, porównywano to z liczbami właściwymi dla innych państw. Okazuje się, że nie jest najgorzej, sytuacja się poprawia, ale do liderów na tym polu nadal nam daleko. Co to oznacza? Z jednej strony polskie firmy nie mają należytej ochrony i oręża, nie zarabiają na swoich pomysłach, z drugiej strony, można po prostu stwierdzić, że nie mają pomysłów. Nie inwestują w rozwój, nie wymyślają nowych rozwiązań, więc i patentować nie ma czego. A to już spory problem.

Liczba składanych wniosków patentowych jest przywoływana, gdy mówi się o innowacyjności państw. Dużo wniosków wskazuje na to, że państwo jest innowacyjne. Różnie można do tego podchodzić, niektórzy stwierdzą, że miernik słaby, bo wnioski patentowe wcale nie muszą dotyczyć naprawdę innowacyjnych rozwiązań. Lepsza jednak taka metoda niż żadna. Jeśli ją przyjmiemy, to będziemy musieli pogratulować Chińczykom – rozkręcają się w zakresie składania międzynarodowych wniosków patentowych.

Światowa Organizacja Własności Intelektualnej poinformowała, że w roku 2014 najwięcej wniosków patentowych złożyła firma Huawei. Na miejscu trzecim znalazło się ZTE, a między chińskich graczy wbił się Qualcomm. Co ciekawe, Chiny były jedynym krajem, który zaliczył dwucyfrowy wzrost procentowy liczby składanych wniosków. O przypadku raczej nie ma mowy – to efekt decyzji podejmowanych odgórnie i strategii opracowanej w Państwie Środka. Władze skłaniają po prostu rodzime firmy, by inwestowały w rozwój.

Można uznać, że innowacje wprowadzane na siłę to kontrowersyjne rozwiązanie, a od liczby wniosków patentowych ważniejsze jest to, czy opatentowano sensowne rzeczy. Patrzę jednak na rozwój chińskich graczy, przynajmniej tych, których obserwujemy od dłuższego czasu i mogę stwierdzić, że oni robią naprawdę szybkie postępy. Realizowany jest plan przejścia od tanich produktów sprzedawanych na swoim rynku do innowacyjnych, atrakcyjnych towarów i usług oferowanych na rynku międzynarodowym. Realizowany z powodzeniem.

Kiedyś taką drogą szli Koreańczycy, dzisiaj ich śladem podążają Chińczycy. Powoli odchodzą od kopiowania i będą stawiać na autorskie rozwiązania, których z czasem pozazdrości im świat. Zmierzamy do sytuacji, w której Made in China przestanie być symbolem tandety i będzie rozpatrywane na równi z informacjami o pochodzeniu z USA czy UE. Nie osiągną tego jednak za darmo – to lata pracy i grube miliardy dolarów wpompowanych w technologiczny skok. Tu nie ma czego zazdrościć – wypada raczej brać z nich przykład.