16

Ericsson chce przerobić nas na kable USB. I to wcale nie jest taka odległa wizja jutra!

Okazuje się, że ciało ludzkie może być doskonałym przekaźnikiem… danych. Unikatową technologię o nazwie Connected Me zaprezentował Ericsson, który zapowiada, że wprowadzenie jej na rynek mogłoby już nastąpić w przyszłym roku. Wyobraźcie sobie zatem sytuację, że muzykę na smartfona przesyłacie trzymając go w dłoni i jednocześnie drugą ręką dotykając komputera. Brzmi niesamowicie i zarazem przerażająco, […]

Okazuje się, że ciało ludzkie może być doskonałym przekaźnikiem… danych. Unikatową technologię o nazwie Connected Me zaprezentował Ericsson, który zapowiada, że wprowadzenie jej na rynek mogłoby już nastąpić w przyszłym roku. Wyobraźcie sobie zatem sytuację, że muzykę na smartfona przesyłacie trzymając go w dłoni i jednocześnie drugą ręką dotykając komputera. Brzmi niesamowicie i zarazem przerażająco, prawda?

Technologię zaprezentowano po raz pierwszy na targach Consumer Electronics Show. Motyw ten przewijał się potem też na MWC 2012 i CTIA Wireless 2012, co podkreśla zaangażowanie dużych środków w przekształcenie ludzkiego ciała w nośnik danych.

Z racji naszych uwarunkowań fizycznych nie ma większych przeszkód, by wykorzystać ciało do przenoszenia danych. Jak bowiem wiadomo składamy się w większości z wody, a ta potrafi przewodzić prąd. CEO Ericssona, Hans Vestberg zapewnia, że napięcie wymagane do transmisji danych jest znacznie mniejsze od tego, które sam w sobie wytwarza nasz organizm. A więc teoretycznie nie powinno być podstaw do doszukiwania się w tym negatywnych dla zdrowia konsekwencji.


Na wystąpieniach Connected me było prezentowane głównie jako transmiter danych między komputerem a smartfonem. W gruncie rzeczy Ericsson ma dla projektu znacznie szersze zastosowanie. Może on na przykład umożliwiać wymianę elektronicznymi wizytówkami przy uścisku dłoni, albo na przykład oddziaływać na drukarkę, która po dotknięciu będzie drukować dokumenty z określonego folderu. Możliwości jest mnóstwo i niekoniecznie ograniczają się tylko do transmisji danych przez komptuery, tablety i smartfony. Mogą być to bowiem też inne urządzenia, w przypadku których Connected me będzie pełniło funkcję weryfikującą (np. drzwi samochodowe, drzwi do mieszkania), reklamową (przesyłanie wirtualnej ulotki do smartfona po dotknięciu palcem plakatu) itp. Pierwsze z czym się kojarzy technologia Ericssona to NFC. Z tym wyjątkiem, że tutaj nie musimy nawet wyjmować smartfona z kieszeni.

Okazuje się, że prezentowana technologia wcale nie musi być kojarzona z odległą przyszłością. Przedstawiciele Ericssona zapewniają, że wprowadzenie jej do produkcji, a następnie do sprzedaży może zająć 12 do 18 miesięcy. Zatem przy dobrych wiatrach pierwsze praktyczne zastosowania zobaczylibyśmy już w przyszłym roku.

Szwedzki koncern chce dzięki prezentowanym projektom odzyskać miano firmy innowacyjnej. Connected me to tylko jeden z wielu projektów. Wcześniej prezentowano na przykład Connected Tree, czyli drzewko, które podłączone do Twittera na bieżąco informuje o swoim stanie, nastroju czy pogodzie. Jest to o tyle ważne, gdyż aktualnie Ericsson jest głównie kojarzony z rozwiązaniami dla biznesu. Koncern już dawno przestał być łakomym kąskiem dla zwykłych klientów, a wraz z odkupieniem przez Sony jego pakietu akcji w spółce joint venture, zupełnie zniknął z rynku konsumenckiego. Co prawda to mało prawdopodobne, by tam teraz wrócił, choć próby ocieplenia wizerunku mogą po części na to wskazywać.

Pozostaje czekać na postępy i kolejne nowinki. Co będzie następne? Ludzki pendrive? Jedno jest pewne, stwierdzenie „człowiek kabel” już nigdy nie będzie brzmiało tak jak dotychczas. ;)