Gry

Enemy Front – wrażenia z pokazu

2

Według zapowiedzi twórców, Enemy Front pojawi się w sprzedaży już w czerwcu. Jest to jednak teraz zupełnie inna gra, daleka od pierwotnych założeń. Od czasu rozstania ze Stuartem Blackiem, przemodelowaniu uległa cała koncepcja Enemy Front. Pierwotnie miała to być pastiszowa strzelanka nawiązują...

Według zapowiedzi twórców, Enemy Front pojawi się w sprzedaży już w czerwcu. Jest to jednak teraz zupełnie inna gra, daleka od pierwotnych założeń.

Od czasu rozstania ze Stuartem Blackiem, przemodelowaniu uległa cała koncepcja Enemy Front. Pierwotnie miała to być pastiszowa strzelanka nawiązująca swoim klimatem do takich filmów jak Parszywa Dwunastka czy Bękarty Wojny. Rzuceni na różne fronty II wojny światowej mieliśmy kosić żołnierzy Wermachtu jak rolnik dojrzałe żyto. Fragmenty tamtej wizji możecie zobaczyć na tym materiale filmowym.

Teraz temat nabrał większej powagi. Osią fabularną stało się Powstanie Warszawskie obserwowane oczami Roberta Hawkinsa – amerykańskiego reportera wojennego, który w pewnym momencie decyduje się na opowiedzenie się po stronie walczących Polaków. Aby gracze nie poczuli się znużeni monotonnym krajobrazem zniszczonego miasta oraz powtarzalnością rozgrywki, twórcy zdecydowali się osadzić część misji w różnych rejonach wojennej Europy. Zastosowali tutaj znany mechanizm retrospekcji. W ten sposób przyjdzie nam wykonywać zadania między innymi we Francji czy Norwegii.

W Enemy Front realne wydarzenia mają mieszać się z fikcją. Część misji będzie silnie bazować na autentycznych momentach z Powstania Warszawskiego. Przyjdzie nam też spotkać znane z tego epizodu historii prawdziwe postaci.

Zamierzeniem CI Games jest pokazanie szerszej publiczności, głównie zachodniej, tego mało znanego fragmentu II wojny światowej. Faktem jest, że takie wydarzenia jak lądowanie w Normandii, walka o Stalingrad, czy Pearl Harbor zostały dobrze zilustrowane poprzez gry i filmy fabularne. Powstanie Warszawskie jest prawie nieznanym wydarzeniem, często mylone z powstaniem w warszawskim getcie. Marek Tymiński, prezes CI Games, całkiem przekonująco wyjaśnił, że nie jest to pomysł mający wzbudzić większą sympatię polskich graczy, a bardziej znalezienie ciekawego i niewyeksploatowanego fragmentu z II wojny światowej. Jak podkreślał, produkcje firmy są kierowane głównie na zachodnie rynki, a polski to zaledwie 2-3% całości sprzedaży ich gier.

Osobiście pochwalam tę decyzję i jednocześnie w pełni rozumiem pewne uproszczenia, które prawdopodobnie się przy tym pojawią. Raczej nie mamy co spodziewać się elementów kontrowersyjnych takich jak brak reakcji radzieckich żołnierzy stacjonujących z prawej strony Wisły, czy bierność Wielkiej Brytanii, która w ograniczonym stopniu wsparła walkę powstańców. Skomplikowałoby to jedynie całą historię i zatarło wyrazistość przekazu. Kampania dla pojedynczego gracza ma wystarczyć na około 10 godzin zabawy.

Moje obawy wzbudza jednak sam model rozgrywki, który po dwóch niedługich fragmentach trudno nazwać czymś porywającym.

Powstanie Warszawskie

Jedną z pokazanych misji była obrona kościoła św. Krzyża przed atakiem zmasowanych sił niemieckich. Podczas tej sekwencji ostrzeliwaliśmy wroga z gniazda ckm, aby następnie wejść na jedną z wież dzwonniczych skąd eliminowaliśmy nazistów za pomocą karabinu snajperskiego. Zwieńczeniem akcji było unieruchomienie czołgu, który zagrażał bezpieczeństwu powstańców.

Oglądając ten fragment odniosłem od razu wrażenie, że konstrukcja rozwoju akcji jest bardzo podobna do tego, co od lat oglądamy w takich tytułach jak Call of Duty czy Medal of Honor. Jesteśmy jednoosobową armią, od której zależą losy potyczki. Z równą wprawą kosimy hitlerowców za pomocą karabinu maszynowego, jak i posługujemy się karabinem snajperskim niczym Simo Häyhä w starciu z czerwonoarmistami.

Konstrukcja poziomu, na którym działamy także nie wprawiała w zachwyt. Choć Krakowskie Przedmieście prezentowało się całkiem przyzwoicie, tak zgrzytały inne elementy. Z opowiadania twórcy wynikało, że walczący Polacy porozstawiali w gruzach pułapki na szturmujących Niemców. Jasne, tylko czemu były to akurat czerwone, i jakżeby inaczej, wybuchające beczki. Strasznie mało podejrzliwi byli ci naziści. Nie inaczej było też w momencie, w którym przyszło nam zaatakować czołg. Kiedy tego potrzebowaliśmy, akurat, niby zupełnie przypadkiem leżał sobie na skrzynce pośród gruzów niemiecki panzerfaust. Znów, rozrzutność wojsk niemieckich godna pożałowania.

Piszę w dość sarkastycznym tonie, jednak zupełnie szczerze, pokazany fragment nie odznaczał się kompletnie niczym od tego co zdążyliśmy zobaczyć w ciągu ostatnich kilku lat.

Francja

Ten etap przenosił nas do Francji, gdzie w pojedynkę dokonywaliśmy ataku na niewielki kompleks budynków silnie obsadzony przez siły Wermachtu. Całej misji nie udało nam się obejrzeć, jednak zdecydowanie zrobił on na mnie lepsze wrażenie. Przede wszystkim graczowi zostaje oddana tutaj większa swoboda działania. Można próbować przeprowadzić frontalny atak i krocząc w ogniu i pożodze wykonać postawiony przed nami cel. Można też skrycie eliminować przeciwników za pomocą wytłumionego pistoletu i noża, albo zabawić się w snajpera, który po przygotowaniu dywersji wykorzysta panujący chaos, aby osłabić opór.

Jeśli tego typu swobody będzie więcej w trakcie misji powstańczych, to zdecydowanie podniesie to wartość Enemy Front.

CryEngine na pół gwizdka?

Najnowsza produkcja CI Games, podobnie jak Sniper: Ghost Warrior 2 działa na silniku Cry Engine. Nie chciałbym oceniać poziomu graficznego pozycji, gdyż do premiery może się jeszcze sporo zmienić. Na tym etapie było poprawnie, acz trochę raziły w niektórych miejscach tekstury w niskiej rozdzielczości. Rozmachu znanego z Crysisa spodziewać się nie możemy.

Wiele do życzenia pozostawiała też sztuczna inteligencja przeciwników, którzy bezmyślnie potrafili pchać się pod lufę, a rozmieszczeni snajperzy nie przejmowali się tym, że właśnie sadziliśmy do nich ze wszystkiego co mamy pod ręką. Twórcy przekonywali mnie, że do dnia premiery będą trwały duże prace mające na celu doszlifowanie wszystkich elementów, które niedomagają.

Kontrowersje

CI Games zdecydowało się na mocne uderzenie. Wypuszczony teaser do gry kładzie nacisk na tematykę Powstania Warszawskiego i jego okrucieństwo. Zastanawiam się tylko, czy robi to dobrze.

W zwiastunie wykorzystano motyw śmierci dziecka, który choć spójny z tym co działo się w tym okrutnym czasie, jest dla mnie dość niską zagrywką mającą zwrócić uwagę na samą grę. Zadaję sobie pytanie, na ile opracowany materiał pozostawi w świadomości odbiorcy wiedzę o Powstaniu Warszawskim, a na ile skończy się na fakcie ukazania mordu na dzieciach i kobietach.

Być może mam po prostu inną wrażliwość, ale jakoś tego zabiegu nie kupuję.

Do premiery Enemy Front zostało jeszcze kilka miesięcy. Gra pojawi się na PC i konsolach poprzedniej generacji w czerwcu. Marek Tymiński zapewnia, że na polskim rynku gra otrzyma specjalną, niższą cenę. Na Zachodzie tytuł ma być sprzedawany w cenie pozycji wysokobudżetowych.

Na koniec warto zadać sobie pytanie, czy Powstanie Warszawskie będzie na tyle interesującym tematem, aby przyciągnąć do siebie graczy ze świata. U nas to kwestia martyrologii. Poza naszymi granicami będzie to po prostu drugowojenna strzelanka. A wtedy pierwsze skrzypce zagrają kwestie techniczne i satysfakcja płynąca z rozgrywki.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: