10

EdgeRank może stracić na znaczeniu. Użytkownicy wreszcie będą faktycznie widzieć treści z fanpage?

Największym bólem dla każdego dużego fanpage jest ilość aktywnych użytkowników, bo tylko oni faktycznie widzą pojawiającą się na nim treść. Wynika to z algorytmu EdgeRank, który decyduje co pojawi się w strumieniu najpopularniejszych aktualizacji. Z jednej strony, jest to dobre dla użytkownika, który może bezkarnie „lajkować” byle co, ale w strumieniu pojawią mu się aktualizacje […]

Największym bólem dla każdego dużego fanpage jest ilość aktywnych użytkowników, bo tylko oni faktycznie widzą pojawiającą się na nim treść. Wynika to z algorytmu EdgeRank, który decyduje co pojawi się w strumieniu najpopularniejszych aktualizacji. Z jednej strony, jest to dobre dla użytkownika, który może bezkarnie „lajkować” byle co, ale w strumieniu pojawią mu się aktualizacje ze stron z którymi faktycznie wchodzi w interakcje, czyli które chce oglądać.

Dla marketingowców to piekło, ponieważ większość fanów to martwe dusze, które wyglądają ładnie w statystykach, ale nie generują żadnej wartości dla reklamowanej marki. Planowany redesign strumienia aktualizacji może – według WSJ – rozwiązać ten problem.

Według Wall Street Journal Facebook szykuje się do odświeżenia swojego strumienia, a jednym z rozważanych rozwiązań jest strumień aktualizacji nie filtrowany za pomocą EdgeRank. Podejrzewam, że nie oznaczałoby to rezygnacji z EdgeRank lecz prezentowanie filtrowanego strumienia jako opcji – odwrotnie niż teraz.

Jednak sądząc po wypowiedzi zdobytej przez CNET, zmiany będą mniej drastyczne.

Aktualnie testujemy funkcję w ramach strumienia aktualizacji, która da ludziom możliwość zobaczenia co ich znajomi komentują i „lajkują”, w momencie gdy podejmują taką akcję na Facebooku. W teście bierze udział mały procent użytkowników Facebooka. W najbliższych tygodniach, gdy dowiemy się więcej, będziemy dalej ją rozwijać i możemy udostępnić ja większej liczbie osób.

Trudno spodziewać się rewolucji, ale widać, że Facebook zaczyna pracować nad skontrowaniem największych zalet Google+ i własnych wad – ocenianych z punktu widzenia marketingowców.

W tym momencie, Facebookowa liczba fanów oznacza liczbę osób, które kiedyś fanpage widziały, ale niekoniecznie go jeszcze zobaczą. W modelu wybranym przez Google+, gdzie bariera wejścia jest wyższa(obserwuj -> do kręgu, zamiast like), filtry stanowią mniej znaczący element, a serwis wręcz prosi się o tworzenie kręgów związanych z hobby i zawodem, można się spodziewać wyższego zaangażowania i widoczności generowanej przez markę treści. A ostatnia rzecz, jakiej chciałoby FB, to uznanie G+ za środowisko bardziej przyjazne dla reklamy.