Facebook

Dzięki temu rozszerzeniu, choć trochę oczyścimy nasz strumień na Facebooku

TP
Tomasz Popielarczyk
5

Na przestrzeni lat liczba treści pojawiających się w naszych strumieniach na Facebooku rosła. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli większej aktywności liczby "znajomych". Facebook ma bowiem to do siebie, że informuje nas właściwie o wszystkim, co oni polubili. A to na dłuższą metę może być męczące. J...

Na przestrzeni lat liczba treści pojawiających się w naszych strumieniach na Facebooku rosła. I bynajmniej nie mam tutaj na myśli większej aktywności liczby "znajomych". Facebook ma bowiem to do siebie, że informuje nas właściwie o wszystkim, co oni polubili. A to na dłuższą metę może być męczące. Jest na szczęście sposób, aby to ograniczyć.

A nosi on nazwę Facebook Friend Feed. Jest to rozszerzenie dla przeglądarek Google Chrome oraz Safari, które usuwa z naszego strumienia część treści. Mowa konkretnie własnie o tych wszystkich postach, które informują nas, że znajomy własnie polubił post X lub fanpage Y. Kiedyś pewnie było to ciekawym urozmaiceniem i dodatkiem do skromnie prezentującego się kanału aktualności. Dziś Facebook jest jednak inny. Posty nie są już tak wygodnie uporządkowane pod względem chronologicznym. Do głosu doszły agresywne algorytmy, pojawiły się filmy, animacje i różnego rodzaju aktywności. Nie przesadzę chyba, jeżeli porównam to do jednego wielkiego śmietnika, w którym trudno się odnaleźć.

Jeżeli, podobnie jak ja, czujecie coraz większą dezorientację podczas przewijania osi czasu, opisywany dodatek może być strzałem w dziesiątkę. Usuwa on bowiem z naszego strumienia te wszystkie rekomendacje, informacje o polubieniach i innych aktywnościach znajomych. Zostają zatem jedynie te treści, które są najważniejsze: posty opublikowane lub udostępnione przez naszych znajomych.

Ma to swoje oczywiście dobre i złe strony, bo z jednej strony ograniczamy liczbę informacji, które nas torpedują i rezygnujemy z tych mało wartościowych. Z drugiej zamykamy się w jakimś stopniu na nowe informacje, które (rzadko bo rzadko, ale jednak) mogą okazywać się interesujące. Co jest lepsze? Tutaj już musicie podjąć decyzję samodzielnie.

Autorem rozszerzenia jest Juraj Ivan, który miał podobny problem. Opracowany przez niego dodatek jest mały i banalnie prosty w obsłudze. Wszystko sprowadza się jedynie do pobrania go oraz instalacji. Jak sam twierdzi, dzięki odfiltrowaniu części treści zredukował czas, jaki spędza na Facebooku. Pozwoliło mu to bowiem skupić się jedynie na najważniejszych treściach publikowanych przez rodzinę i znajomych, unikając całej reszty. Co ciekawe, słowacki deweloper na przygotowanie tego dodatku potrzebował zaledwie 24 godzin. Niektórzy z Was mogą go kojarzyć jako autora narzędzia do udostępniania zdjęć Rich Kids.

Dodatek pobierzecie z oficjalnej strony, gdzie znajdziecie linki do sklepu z rozszerzeniami dla Chrome oraz wersji na Safari. Ja właśnie go testuję i sam jestem ciekawy, czy faktycznie w jakikolwiek sposób wpłynie na sposób, w jaki na co dzień korzystam z Facebooka.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu