8

Dzięki CloudMagic przeszukiwanie naszych danych w chmurze to kwestia sekund

Z pewnością większość czytelników Antyweba korzysta z kilku(nastu) różnych serwisów internetowych. Zapewne też większość z Was czuje się przytłoczona, gdy musi znaleźć coś w którymś z nich. Zajmuje to wiele czasu, zwłaszcza, gdy nie wiadomo, w którym serwisie umieszczony został konkretny plik. Remedium na ten problem znaleźli twórcy CloudMagic – narzędzia do przeszukiwania naszych osobistych […]

Z pewnością większość czytelników Antyweba korzysta z kilku(nastu) różnych serwisów internetowych. Zapewne też większość z Was czuje się przytłoczona, gdy musi znaleźć coś w którymś z nich. Zajmuje to wiele czasu, zwłaszcza, gdy nie wiadomo, w którym serwisie umieszczony został konkretny plik. Remedium na ten problem znaleźli twórcy CloudMagic – narzędzia do przeszukiwania naszych osobistych chmur.

CloudMagic jest wyszukiwarką, dzięki, której w prosty i szybki sposób możemy odnaleźć konkretny plik, mail, dokument czy wydarzenie w kalendarzu. Wszystko ogranicza się do wpisania danej frazy do jednego (a nie kilku, jak byśmy musieli zrobić to normalnie) pola. Sposób działania serwisu świetnie ilustruje promocyjny klip wideo.

Jak to działa w praktyce? Załóżmy, że poszukujemy wszystkiego, co ma związek z konkretną osobą – przesłanych od niej wiadomości, wspólnie tworzonych dokumentów czy chociażby jej postów na Twitterze. Wystarczy, że wpiszemy jej imię i nazwisko, a wyszukiwarka w trybie natychmiastowym (działającym analogicznie do Google Instant) wyświetli wszystko w formie estetycznej, podzielonej na kategorie listy. Po kliknięciu na każdy z elementów, wyświetli się nam pływająca ramka, a w niej treść dokumentu, maila czy wpisu. Warto dodać, że twórcy do dyspozycji oddali też szereg operatorów, które umożliwiają znaczne zawężenie poszukiwań tylko do np. tematów wiadomości lub nazw załączonych w nich plików.

To, co najbardziej boli w CloudMagic to mała liczba serwisów, z którymi możemy połączyć nasze konto. Mimo, że na powyższym wideo widzimy loga m.in. Box, LinkedIn, Flickr, Facebooka itp. CloudMagic nie jest na razie w stanie przeszukać tych miejsc. Do dyspozycji oddano nam jedynie Twittera i serwisy Google’a (Gmail,  Contacts, Docs, Calendar). Oczywiście twórcy zapowiadają rychłe wprowadzenie obsługi nowych, co zdecydowanie podniosłoby atrakcyjność i zwiększyło grono odbiorców, które obecnie jest niestety mocno zawężone.

Nie zmienia to jednak faktu, że CloudMagic, a właściwie idea mu przyświecająca może oszczędzić nam wiele czasu, który normalnie zmarnowalibyśmy na przeszukiwanie wszystkich miejsc osobno. Na plus trzeba też zaliczyć możliwość korzystania z usługi z poziomu tabletów i smartfonów (z Androidem i iOS), a także przeglądarki (w formie wtyczki dla Chrome i Firefoksa).

Póki twórcy nie postarają się o wbudowanie obsługi wielu innych usług, niestety użyteczność serwisu jest bardzo ograniczona. Dobrym znakiem jest jednak to, że właściwie cała infrastruktura, czyli dodatkowe aplikacje, wtyczki, interfejs webowy wygląda na bardzo dopracowaną. Zatem można się spodziewać, że kolejnym krokiem będzie implementacja nowych usług. Oby tak było, bo CloudMagic już zagościł w moim smartfonie i mam nadzieję, że długo tam pozostanie.