Dobry wieczór. Jak chodzi o głosowych asystentów, to jestem ich absolutnym fanem z dwóch, bardzo ważnych powodów. Po pierwsze – często idę ulicą i uwierzcie mi, nie chce mi się każdorazowo sięgać po smartfona, gdy np. chcę zadzwonić. Upatruję w tym także bardzo wielkie możliwości dla osób niewidomych. Głównym kanałem komunikacji smartfona z użytkownikiem jest […]

Dobry wieczór. Jak chodzi o głosowych asystentów, to jestem ich absolutnym fanem z dwóch, bardzo ważnych powodów. Po pierwsze – często idę ulicą i uwierzcie mi, nie chce mi się każdorazowo sięgać po smartfona, gdy np. chcę zadzwonić. Upatruję w tym także bardzo wielkie możliwości dla osób niewidomych. Głównym kanałem komunikacji smartfona z użytkownikiem jest właśnie ekran, który służy do wprowadzania komend oraz generowania ich wyników. Jest w tym wszystkim jeden, zasadniczy problem.

Tak, wyglądam jak idiota

Podróż chodnikiem pełnym ludzi nie należy do czynności szczególnie strasznych, o ile w Rzeszowie nie kręcisz się w okolicy dworca PKP. Tam już koło godziny 12:00 przechadzają się lekko zmęczeni trudem ledwo rozpoczętego dnia i albo zaczepiają ludzi, bo brakło im 2 złote do wypełnienia jednego z wielu celów ich istnienia, albo jak zombie idą przed siebie i mamroczą coś pod nosem. Ludzie już przyzwyczaili się do ludzi, którzy z zamiłowaniem gadają do cegiełek w dłoniach lub z pasją przewijają to, co akurat dzieje się na fejsie. Nic dziwnego. Gorzej, jeżeli człowiek rozmawia, ale nie widać przy jego uchu telefonu.

felieton1

Taka sytuacja – ludzie nie rozumieją czasem, że jeżeli masz na uszach/w uszach słuchawki, to zapewne nie usłyszą „ej, kierowniku”. Pozwala mi to czasem na celowe zignorowanie roszczeń spragnionego uczestnika pobliskiej meliny. Raz jeden zdecydował się mnie szturchnąć, bo nie reagowałem na przejściu dla pieszych. I troszeczkę się zdziwił – ja równie zdziwiony najzwyczajniej zbeształem człowieka, który ośmielił się mnie capnąć za rękę. Mógł mi pomachać przed oczami, a tak „otarł się o śmierć”.

Ludzie nie rozumieją też, że jak mam słuchawki na uszach i „mówię do siebie”, to rozmawiam przez telefon. Tak najzwyczajniej w świecie. W komunikacji miejskiej panie, które „nie wiadomo po co” jadą główną linią o 7:30 patrzą na mnie, jakbym miał ze sobą jakiś bliżej niesprecyzowany problem. Nie przeczę – ponoć nie ma zdrowych. Są tylko niezdiagnozowani. A już w ogóle publika skonsternowana była, jak wypaliłem do Cortany „Call my dad”. Wtedy spostrzegłem się, że to naprawdę wygląda dziwnie. Ależ ze mnie odkrywca.

Inteligentny asystent potrzebny jak dziura w płocie

Ludzie rzadko zdają sobie sprawę z tego, jak inteligentny asystent może być przydatny. W Polsce już szczególnie, gdzie Cortana nie jest dostępna, a Siri i Google Now są lekko ograniczone. Ludzie z tego nie korzystają, nie rozumieją. „Jaranie się” obsługą smartfona głosem to głównie „fanaberia” geeków. Niestety. A ja dla asystentów widzę multum zastosowań.

felieton2

I tak od tematu, w którym wylewam swoje żale przechodzę do smutnej prawdy. Ludzie albo nie wiedzą, że taka funkcja jest przydatna, albo jej nie rozumieją. Co gorsza w Polsce ich dostępność jest dosyć słaba i nikt za bardzo się tym nie przejmuje. Smartfon to w dalszym ciągu tylko ekran i obraz. A mogłoby być nieco prościej.

Grafika: 1, 2, 3