0

Dzięki biNu każdy telefon może być „smart”. Niezwykłe zastosowanie idei aplikacji w chmurze

Liczba sprzedawanych smartfonów nieustannie rośnie. Nie znaczy to jednak, że tradycyjne telefony ewidentnie odchodzą do lamusa. Ciągle bowiem cieszą się zainteresowaniem klientów. I nie mam tutaj na myśli jedynie krajów rozwijających się. A gdyby tak połączyć zalety zwykłego telefonu z aplikacjami typowymi dla smartfonów? Taką możliwość daje serwis biNu. Nie każdy od telefonu oczekuje zaawansowanych […]

Liczba sprzedawanych smartfonów nieustannie rośnie. Nie znaczy to jednak, że tradycyjne telefony ewidentnie odchodzą do lamusa. Ciągle bowiem cieszą się zainteresowaniem klientów. I nie mam tutaj na myśli jedynie krajów rozwijających się. A gdyby tak połączyć zalety zwykłego telefonu z aplikacjami typowymi dla smartfonów? Taką możliwość daje serwis biNu.

Nie każdy od telefonu oczekuje zaawansowanych funkcji, wielkiego wyświetlacza i… dwóch dni działania baterii. Wiele osób myśląc „telefon”, widzi przed oczami urządzenie do dzwonienia i wysyłania sms-ów, a nie kieszonkowy terminal internetowy z funkcjami multimedialnymi, rozrywkowymi i milionem aplikacji. Nie znaczy to jednak, że użytkownicy zwykłych telefonów całkowicie rezygnują z tych dobrodziejstw. W końcu „ficzerfony” również mogą łączyć się z internetem, choć komfort tego rozwiązania pozostawia wiele do życzenia. I tutaj dochodzimy do usługi, którą chcę dziś opisać – biNu.

Serwis pozwala nam na skorzystanie z dobrodziejstw aplikacji internetowych (oraz idących za tym usług) na zwykłych, często przestarzałych urządzeniach. Jedynym warunkiem jest tutaj obsługa aplikacji pisanych w Javie, bo w takim języku napisany został klient biNu. Po jego zainstalowaniu otrzymujemy dostęp do szeregu serwisów, z których normalnie nie moglibyśmy korzystać na naszym urządzeniu (lub byłoby to bardzo niekomfortowe). I tak oto możemy zalogować się do Facebooka i Twittera, przejrzeć kanały RSS, skorzystać z wyszukiwarki, YouTube’a czy eBaya. Lista aplikacji może nie jest imponująca, ale nieustannie rośnie.


To co przemawia za korzystaniem z biNu, to ekonomiczność takiego rozwiązania. Twórcy zaprojektowali bowiem interfejs klienta oraz aplikacje pod kątem łącza 2G, co oznacza, że pobierana jest minimalna ilość danych. Wskutek tego użytkownik nie tylko może zaoszczędzić na transferze, ale też szybciej uzyskać dostęp do wybranych funkcji. Dodatkowo całość została przystosowana do niewielkich ekranów, numerycznych klawiatur i nieszczególnie wydajnych podzespołów. Tym samym każda aplikacja jest niezwykle prostym i małym programem, który może nie oferuje dużych możliwości, ale z pewnością zadziała na każdym urządzeniu. Aplikacje są pisane w języku XML i może je dodawać do bazy każdy zainteresowany. Musi wówczas wtedy zapewnić serwer, na którym będzie działać program (aplikacje dostarczane przez biNu przechowywane są w chmurze Amazon).

Nie jest niespodzianką, że biNu zostało zaprojektowane głównie z myślą o mniej zamożnych krajach. Nie dziwią zatem języki, w jakich może działać (Swahili, Arabski, Hindi). Szybko się jednak okazało, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu inicjatywy, bo biNu ma juz 4,2 mln użytkowników na całym świecie, którzy w ostatnim miesiącu korzystali z sieci w swoich urządzeniach aż 33 mln razy, przeglądając łącznie 927 mln stron. A trzeba dodać liczby te bardzo dynamicznie rosną.

Naturalnie serwis musi zarabiać, ale jak to robić, gdy targetem są mieszkańcy krajów rozwijających się? Model finansowania wydaje się być tutaj dosyć uczciwy. Po pobraniu klienta użytkownik ma dostęp do wszystkich usług, ale niektóre są limitowane. Tygodniowo każdemu przyznawana jest pewna pula kredytów, które w każdym momencie można dokupić. Kredyty pozwalają m.in. na wysyłanie darmowych SMS-ów przez internet, a w przyszłości mają umożliwić dostęp do szerokiej gamy usług premium.

Jeżeli chcielibyście przetestować usługę, aplikację kliencką można pobrać ze strony m.binu.com, albo wysłać sobie link do niej za pomocą wiadomości SMS.

Myślę, że biNu to idealna propozycja dla wszystkich, którzy z jakiś względów nie mogą lub nie chcą zaopatrzyć się w smartfona, a chcieliby raz na jakiś czas skorzystać w komfortowy sposób z popularnych usług internetowych. Co prawda nowe ficzerfony w większości przypadków są wyposażone w dedykowane aplikacje społecznościowe czy klienty poczty e-mail, które pozwalają na względnie wygodne surfowanie, ale nie jest to znów regułą. I tutaj biNu może zebrać obfite żniwo w postaci nowych użytkowników. A jak widać, sympatyków takiego rozwiązania nie brakuje.