86

Dzieci w Internecie takie jak w realu – brutalne, wulgarne i smutne

Jest strasznie. Nie generalizuję – wśród dzisiejszych dzieci jest oczywiście mnóstwo naprawdę fajnych i zdolnych chłopców oraz dziewczynek. Mam 21 lat i naprawdę nie jestem w stanie pojąć, co tak naprawdę się za przeproszeniem wszelkim… spieprzyło. Dzisiejszy tekst miał być o czym innym… blogowanie to też gra bodźców. Siedzę właśnie w Rzeszowskiej galerii obok 5-osobowej […]

Jest strasznie. Nie generalizuję – wśród dzisiejszych dzieci jest oczywiście mnóstwo naprawdę fajnych i zdolnych chłopców oraz dziewczynek. Mam 21 lat i naprawdę nie jestem w stanie pojąć, co tak naprawdę się za przeproszeniem wszelkim… spieprzyło. Dzisiejszy tekst miał być o czym innym… blogowanie to też gra bodźców. Siedzę właśnie w Rzeszowskiej galerii obok 5-osobowej grupki dziewczynek i… jestem poważnie zmartwiony.

Elo, szmaty!

Po „trudnych” zajęciach na uczelni zapragnąłem zjeść coś, co akurat udało się złapać Chińczykowi. Menu mówi, że jest to wieprzowina. Cóż, smakuje jak wieprzowina… nic to. Wypada mu wierzyć na słowo. Dobre nawet, nieźle przyrządzone. Ten makaron to też niczego sobie. Usiadłem w możliwie najbardziej wyludnionym miejscu. Tak, żeby nikt nie przeszkadzał – ani w jedzeniu, ani w pracy. Wyszło prawie jak z Miauczyńskim w pociągu – kilka stolików obok usiadły głośne dziewczynki. I uwierzcie mi, nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, iż witają się one ze sobą tak, jak napisałem w nagłówku. Szmaty. Widzieliście 14-letnią szmatę? Jak taka wygląda? Płakać mi się chce, jak sobie pomyślę, że mógłbym mieć teraz córkę i mogłaby się wyzywać z koleżankami od szmat. Dobry Boże, nie pojmuję tego świata.

W Internecie nie lepiej

Co robią dzieci w gimnazjum? Uczą się – przynajmniej w założeniu oświaty. No, owszem – chodzą do szkoły, odrabiają lekcje, jedzą szkolne kanapki. A oprócz tego? Bacznie obserwują rzeczywistość – taką, jaką znają. W swoich obserwacjach nie są mniej brutalne, niż w rzeczywistości.

sad-child

Niech ta dziwka co chodzi z N przestanie za nim latać bo jest dla niego zbyt brzydka, zbyt żałosna i zbyt głupia. Wszędzie chodzi z tą swoją rudą przyjaciółeczką i myślą że są fajne a nie są.. Pozdrawiam Bartka i mała rada : niech z nią zerwie i znajdzie sobie kogoś lepszego bo na to zasluguje ;F a nie na taką suke która pewnie go zdradza z każdym napotkanym na drodze frajerem..”

(wpis autentyczny, fanpage tzw. „Hated jednego z gimnazjów w Rzeszowie”)

Język jak z rynsztoku. 15-latki sukami. Zdradzają. Co jeszcze robią? Aż strach pomyśleć. Skoro suki, to pewnie chodzi o seks. Hormony? Wyobraźnia? Jedno i drugie? A może ani to, ani to?

Festiwal próżności

Wchodząc na profil przeciętnej gimnazjalistki z większego miasta, nie da się oderwać oczu od zdjęcia profilowego. Dobrze wiesz, że to gimnazjalistka. Wydaje Ci się, że przecież to jeszcze dziecko, ledwo co z podstawówki wyszło. Niedawno jeszcze zasuwała z wózeczkiem, a w nim piszczała zabawka – równie niewinnie wyglądająca, jak i ona. Tymczasem na zdjęciach nie wygląda już zbyt niewinnie. Ostry makijaż, kusa spódniczka, 10-centrymetrowe szpile. Niejeden facet pomyślałby to i owo na widok… kobiety. Właśnie. Coś jest nie tak.

Media społecznościowe to dla takich dzieci nic innego, jak możność uprawiania festiwalu próżności. Profilowe – musi być selfie. Dziubek nie jest zakazany, choć tym samym można narazić się na śmieszność wśród koleżanek i kolegów. Obowiązkowo pod zdjęciem musi być odpowiednia ilość lajków i komentarze w stylu: „dupeczka”, „mrrraśna”, „dupencja”. Nie wiem, może ja jestem spaczony, ale jak dla mnie Facebook jest głównie narzędziem pracy. To dzięki niemu istnieje moja komunikacja z nieco oddalonymi ode mnie kolegami z Antywebu. Stąd dowiaduję się o ciekawych wydarzeniach – czy to z kręgu technologii, czy spraw bardziej dotykających moje życie prywatne. Dzięki Facebookowi jestem w stanie ogarnąć także kontakty międzyludzkie, umówić się na piwo, na mecz, na spacer, czy na film. Życie jest poważne tylko u urologa (nie, jeszcze nie byłem) i w toalecie. Stąd na Facebooku wygłupiam się. Nie połknąłem jeszcze kija od szczoty i nie trzymam głowy sztywno.

1273111218-86

Profil facebookowej gimnazjalistki da się zweryfikować dzięki innym wyznacznikom – po pierwsze w sekcji praca musi być zapisane: „Szlachta nie pracuje”. Jeśli już „szlachcic” para się pracą, to tylko w firmie „RPK”, albo innej dotyczącej stylu życia „prawilniaka”. Jeśli szkoła, to nie „badziewne gimnazjum”, tylko WSRH. Na osi czasu nic innego, jak ciąg „karnych kutasów”, sweet foci z „najlepszymi! ;* ;* :*”, czy zdjęć, które oprócz facjaty dziecięcia subtelnie ukazują co nieco z pierwszych podrygów kobiecych wdzięków. Źle dobrany biustonosz, odpowiednia poza i między ledwo co wyrośniętymi pagórkami na torsie robi się „seksowna szczelina”. Jestem poruszony.

Hej Denerwują mnie strasznie 2 laski z gimnazjum nr. 8.
Zawsze wszędzie chodzą razem. Jedna jest wysoką brunetką ze strasznie chudymi nogami, a druga niska z okularami. Chodzą chyba do 1b albo e.
W każdym razie są wymalowane i kręcą dupami.. Myślą chyba,że wyrwą takim dziwkarskim zachowaniem jakichś chłopaków ale nie sądzę.. Proszę o oznaczenie ich w komentarzach, jak wiecie jak się nazywają

(także „Hated” z rzeszowskiego gimnazjum)

Powiem Wam tak – w tym wieku młody człowiek owszem, interesował się dziewczynami. Od początku gimnazjum przestawały być „głupie” – jeżeli im się dokuczało, to już nie dla zabawy… tylko nie wiadomo dlaczego. Co do bestialstwa, które obserwuję dzisiaj… chyba nie było nawet do tego warunków – nikt jednak nie hejtował, nikt nie nazywał dziewczyn dziwkami. Było to wręcz zabronione. Obgadywało się, a i owszem. Że ta ma chłopaka, że ten tego z tamtą widział. Nigdzie nie leciały jednak „szmaty”, „dziwki”. A mieszkałem swego czasu na pokomunistycznym blokowisku.

Najfajniejsze dupy z gimnazjum

4db1271ec65d8_1

Tutaj Facebookowi muszę pogratulować. Swego czasu była moda na profile, na których to „prezentowały się” gimnazjalistki, które rzecz jasna prześcigały się w jak najlepszym zdjęciu. Jako, że twórcy fanpage’y nawet nie kryli się z tym, że w dosyć odważnych zdjęciach głównymi bohaterkami były niepełnoletnie dziewczynki, usuwał treści z tych kont, nierzadko całe strony. Na samym początku byłem wręcz zszokowany. Potem zacząłem się zastanawiać, bo warto. Dlaczego?

Te dzieci są tak naprawdę bardzo smutne

Zastanawiałem się, jak wyglądało moje dzieciństwo. Pamiętam z niego tyle, że taty nie było w domu za często – większość roli rodzicielskiej spadało na mamę. Byłem akurat w takim wieku, że bardziej od prostowania mnie przez mamę potrzebowałem (jak mnie się mylnie wydawało) akceptacji ze strony rówieśników. Stąd rozrabiałem – jak Piotrek i Emil podpalili śmietnik pod blokiem, to ja przynajmniej musiałem kupić zapałki. Chłopak w takim wieku chce być fajny i szuka sposobu na wpasowanie się do grupy. Gdzieś tam zawsze buntowałem się, że przecież to nie tak, ja taki nie jestem… ale wpływ grupy jest silny.

Był też komputer, gdzie przeważnie grałem w gry. Pamiętam jeszcze „Epuls”, na którym miałem konto. Ale tylko dlatego, że wszyscy mieli. Nic ciekawego tam się nie działo. Nie było tej „społecznościowej iskry”. Potem Nasza-Klasa. Nie porwała mnie – fajna była przez tydzień, dwa. Potem się nudziło, bo nie służyło mi do niczego.

Pamiętam jednak, że gdy nastawał czas obiadu, kiedy tata najczęściej był w domu – odchodziło się od komputera i siadało się do stołu z domownikami. Nie było jedzenia obiadu przed komputerem. To przy stole omawiało się najważniejsze wydarzenia z dnia, tata zawsze pytał: „jak w szkole?”, a ja zwykłem odpowiadać: „normalnie”. Bo zawsze było normalnie i nic poza tym.

Untitled

Za to w weekendy wyjeżdżaliśmy – to tu, to tam. Z dziećmi się rozmawiało, choćby rozmowa miała traktować o czymś najzupełniej błahym. Razem oglądało się telewizję. Pokazywało się młodym, że zajmują pewne miejsce w życiu rodziców. A dzisiaj? Cóż…

Dwoje rodziców mocno zapracowane. Jeśli jest czas, to tylko na lunch i to w biegu. Wieczorem człowiek wraca styrany – każdy siedzi w swoim kącie. Dziecko wychowuje szkoła, a karmi stołówka lub galeria. Kontakt ogranicza się do wręczenia tygodniówki i weekendowej „odpytce” – co działo się w ostatnich siedmiu dniach, jakie oceny, kiedy wywiadówka (na którą zapewne nie będzie czasu). Dzieci krążą od szkoły do galerii. Wychowują się same, z kolegami. Dodatkowym oknem na świat jest smartfon – tam także dzieci „żyją”. Nieco po swojemu.

Boję się, naprawdę się boję

Ci ludzie za bardzo niedługo wejdą w dorosłość. Czy im się „poprawi”? Nie sądzę. Z wiekiem prawdopodobnie będzie jeszcze gorzej. Ambicje według nich są „dziwne”, bo niezrozumiałe. Nie lepiej odbębnić swoje, resztę zostawić samej sobie i oczekiwać, że „wszystko będzie cacy”? No, przecież tak robią rodzice. Utrzymują mnie, bo to minimum ich roli – dają pieniądze, bo wychowują mnie na odwal się i oczekują, żebym się uczył i ładnie odzywał. O, nie – za dużo wymagają. I rzeczywiście tak jest.

Ci ludzie są idiotami. Może nie umysłowymi, ale emocjonalnymi – na pewno. Zaciera się im granica między dorosłością, a dzieciństwem. Dlaczego? Bo dorosłość znają jako samodzielność i niezależność, w każdej możliwej formie. Technologie, które w założeniu miały pomóc rodzicom w sprawowaniu kontroli nad dzieckiem i dać możliwość szybkiej komunikacji… stały się metodą na bezproblemowe pozostawienie dzieci samym sobie.

Koniec miał być tutaj, ale…

Ekipa dziewczynek siedzących obok mnie nieco się wykruszyła. Zostały te nieco „normalniejsze”. Zdecydowałem się podejść, zapytać – jak to jest. Z odległości kilku stolików to ja mogę sobie spokojnie gdybać. Natomiast nie wiem do końca, jak to jest „od wewnątrz”.

Poszło lepiej, niż myślałem. Dziewczynki były nieco zdziwione, ale jak już powiedziałem o co mi chodzi i z czym do nich przychodzę – nieco się rozluźniły. Zarzekały się przy tym, że nie są takie, jak koleżanki.

Akurat pochodzą z tego gimnazjum, z którego pochodzą powyższe cytaty. Przyznają, że jest nawet nieco gorzej, niż jest to przedstawione na facebookowej stronie. Istotnie, dziewczyny wyzywają się od najgorszych nie tylko w Internecie, ale także i w „realu”. Dlaczego? Bo są zazdrosne – o chłopaka, o ciuchy, o lepsze zdjęcia na Facebooku…

Dlaczego wieczory spędzają w galerii? Bo nie mają co robić w domu – rodziców nie ma, komputer nie zajmie całego czasu, a znajomi spotykają się właśnie tutaj. A po co te zdjęcia? Bardzo chcą być dorosłe i chcą także zwabić chłopaków. Niektóre 15-latki są dawno po inicjacji seksualnej. Chwalą się tym nie tylko koleżankom, ale także i publicznie, w serwisach społecznościowych.

Mieć chłopaka – to jest dobre. Byleby nie zbyt wielu, bo może się to skończyć publiczną karą. Wtedy to na Hated dziewczyna publicznie jest nazywana tak, jak powyżej. Związek powinien być jak snajperski strzał – jeden i celny. Trudno jednak w tym wieku znaleźć „coś stałego”.

Stąd statusy związków gimnazjalistek zmieniają się co chwila. Nie ma dnia, by ktoś się nie rozszedł, nie zszedł, albo nie odtrąbił zawiązania kolejnego „miłosnego duetu”. Dzieci chętnie się chwalą – chcą być na językach. Chcą, żeby o nich mówiono. Podobnie jak mówi się o ich ulubieńcach z list przebojów, z telewizji, Facebooka i serwisów plotkarskich.

Rozmawiałem z Anitą i Jessiką. Obydwie po 15 lat, „najgorsza klasa” spośród trzecioroczniaków. Opowiedziały, jak jest „za ich kadencji”, ja natomiast przybliżyłem im, jak wyglądało to wtedy, gdy ja dzień w dzień przekraczałem progi swojej szkoły.

bigstock_unhappy_mother_with_teenage_gi_23187845

Jessika skupiła się na przytakiwaniu, Anita natomiast zrobiła się nieco bardziej wylewna. Nieco dojrzalsza od koleżanki, jakby instynktownie wyczuła w czym tkwi problem.

Mieszkam z mamą. Do szkoły wychodzę o 7:00, a kończę około 14:00. Mamy jeszcze nie ma w domu, bo jest w pracy. Ja czas do 18-19 spędzam w galerii. W domu bym tylko zamulała, albo oglądała telewizję. Kiedy przychodzę, mama już jest i gotuje coś na jutro, jemy to, co zrobiła wczoraj. Trochę rozmawiamy, a o 20:00 rozchodzimy się do siebie. O 22 kładzie się spać, a ja siedzę przy komputerze.

Słowa Anity wystarczą za jakiekolwiek zakończenie. Rodzice – Internet może Was zastąpić, ale nie tędy droga. Nie dajcie się zamienić! Obraz ukazany powyżej dotyczy latorośli smutnych, pozbawionych poczucia własnej wartości, nieco zagubionych. Nieszczęśliwych. Jesteście im potrzebni. Dajcie dobre wzorce – inaczej po Was lukę wypełnią te, których raczej nie chcielibyście przekazywać.

Grafika: 1, 2, 3, 4, 5, 6