4

Dwóch wybitnych ludzi nauki i kamikaze

Dzisiejsze kalendarium stanowi doskonały przykład na to, że człowiek może wymyślić coś oszałamiającego, fascynującego i bardzo przydatnego, ale nie są mu też obce pomysły straszne i szokujące. Niby nic nowego, ale za każdym razem, gdy zestawia się takie wiadomości, pojawia się kręcenie głową z niedowierzaniem. Co wydarzyło się 21 października? Edisona zmagania z ciemnością http://youtu.be/NBUmTmGiS24 […]

Dzisiejsze kalendarium stanowi doskonały przykład na to, że człowiek może wymyślić coś oszałamiającego, fascynującego i bardzo przydatnego, ale nie są mu też obce pomysły straszne i szokujące. Niby nic nowego, ale za każdym razem, gdy zestawia się takie wiadomości, pojawia się kręcenie głową z niedowierzaniem. Co wydarzyło się 21 października?

Edisona zmagania z ciemnością

http://youtu.be/NBUmTmGiS24

Ten temat z pewnością wymaga większej uwagi, niż notka w kalendarium. Mamy tu jednego z najwybitniejszych wynalazców w historii, miejsce, w którym wielu zdolnych ludzi udoskonalało naszą rzeczywistość oraz produkt, który miał olbrzymi wpływ na rozwój świata. W roku 1879 w Menlo Park Thomas Alva Edison eksperymentował (z powodzeniem) z żarówką z grafitowym żarnikiem. Proces trwał długo, podaje się kilka dat z nim związanych, 21 października miejsce miały ważne testy, więc można o tym pisać dzisiaj. Były testy, były efekty, musiały się pojawić wnioski patentowe. Po nich przyszedł czas na wprowadzenie rozwiązań na rynek na masową skalę i zarobienie na tym konkretnych pieniędzy. Bardzo konkretnych – to w powstaniu żarówki można się doszukiwać korzeni korporacji General Electric, która dzisiaj jest prawdziwym gigantem wycenianym na kilkaset miliardów dolarów. Człowiek popisał się kreatywnością i przyniosło to naprawdę wielkie korzyści – nam wszystkim, nie tylko wielkim firmom.

Kosmopolita od grafenu

http://youtu.be/tKrQgQqA370

Andriej Gejm, a właściwie Sir Andriej Gejm, przyszedł na świat w Związku Radzieckim 21 października 1958 roku. W tym państwie chodził do szkoły, studiował, stawiał pierwsze kroki w życiu zawodowym. Rodzina pochodzi jednak z Niemiec. Teraz Gejm bardziej kojarzony jest z Holandią i Wielką Brytanią – pracował lub pracuje na uczelniach w tych państwach, ma także ich paszporty. Międzynarodowy mix – sam Gejm uważa się po prostu za Europejczyka. Postać bardzo ciekawa, chociażby dlatego, że może się pochwalić zarówno Noblem, jak i Anty Noblem, czyli nagrodą, o której pisałem kilka tygodni temu. Ta ostatnia trafiła w jego ręce m.in. za eksperyment z lewitującą żabą. Bardziej interesuje nas jednak Nagroda Nobla – Gejm otrzymał ją w roku 2010 wraz z Konstantinem Nowosiołowem. Komitet Noblowski docenił ich wkład w prace nad grafenem. Nobel nie jest jedynym ważnym wyróżnieniem, jakim może się pochwalić uczony – m.in. to sprawia, że o jego czas i uwagę walczą różne europejskie placówki badawcze (firmy pewnie też), które chciałyby skorzystać z wiedzy i umiejętności zdolnego Europejczyka.

Boski Wiatr zniszczenia

21 października 1944 roku miejsce miał pierwszy atak kamikaze (w Polsce często stosowana jest nazwa kamikadze) – celem był krążownik HMAS Australia. Okręt nie został zatopiony, dopiero dekadę później wycofano go ze służby. Jednostka odgrywa jednak drugorzędną rolę – bardziej interesuje nas instytucja pilotów-samobójców. Nazwę „kamikaze” należy tłumaczyć tak, jak w podtytule: Boski Wiatr. To nawiązanie do tajfunów, które w XIII wieku zniszczyły (dwukrotnie) flotę mongolską i uniemożliwiły jej inwazję na Japonię. Kubilaj, wnuk Czyngis-chana musiał zrezygnować ze swoich planów podboju tego kraju (szybko znalazł sobie inne zajęcie).

http://youtu.be/kj-xkobaRuE

Zapewne spora część z Was wie, że terminem kamikaze określa się jednostki Armii oraz Marynarki japońskiej, których celem było zadanie wrogowi jak najmocniejszych ciosów bez oglądania się na straty własne. Dotyczyło to także żołnierzy. Pisząc krótko: chodzi o pilotów (najczęściej), którzy w specjalnie przygotowanych samolotach uderzali w okręty Aliantów. Mieli je zatopić lub przynajmniej wyeliminować z dalszej walki. Sytuacja japońskiej floty nie przedstawiała się wówczas najlepiej, postanowiono podjąć radykalne kroki, by powstrzymać to, co nadciągało nieuchronnie: wojenną klęskę. Co prawda udało się w ten sposób zatopić kilkadziesiąt statków wroga, kilkaset innych uszkodzić, ale odbyło się to kosztem pozbawienia życia blisko 4 tys. pilotów. Wojnę Japonia i tak przegrała (warto dodać, że niemieckie Luftwaffe też „eksperymentowało” pod koniec wojny z ideą samobójczych ataków). W połowie sierpnia 1945 roku japoński wiceadmirał Takidziro Onisi, który stał za sformowaniem formacji kamikaze poprosił rodziny pilotów o przebaczenie i odebrał sobie życie.

Źródło grafiki: youtube.com