27

Dwa piwa i hamburgery czyli kolacja z Google.

Wczoraj na zakończenie imprezy o nazwie Google Day 2008 firma zaprosiła wszystkich na kolację z licznymi atrakcjami (tak można było przeczytać w agendzie spotkania). Ponieważ osób było dość sporo dlatego bardzo ciekawy byłem jak Google zorganizuje wieczorną imprezę i na jakie atrakcje mogą liczyć zaproszeni goście. Na imprezie która zaczynała się o 19.00 a miała […]

Wczoraj na zakończenie imprezy o nazwie Google Day 2008 firma zaprosiła wszystkich na kolację z licznymi atrakcjami (tak można było przeczytać w agendzie spotkania). Ponieważ osób było dość sporo dlatego bardzo ciekawy byłem jak Google zorganizuje wieczorną imprezę i na jakie atrakcje mogą liczyć zaproszeni goście.

Na imprezie która zaczynała się o 19.00 a miała skończyć o 22:00 przyszła chyba z 1/3 osób które były obecne podczas porannych prezentacji. Google jak zwykle zaskoczyło wszystkich – tym razem zaskoczyło nas menu – kolacja składała się bowiem z hamburgerów i hotdogów (robione tak jak na stacjach benzynowych) oraz kuponów na dwa piwa! (słownie dwa). Nie wiem czy to miało być nawiązanie do jakiejś amerykańskiej kultury kulinarnej?

Nie jestem specjalnie wybredny co do jedzenia, rozumiem też ograniczenia jeśli chodzi o wydatki przy dużych imprezach ale przyznam szczerze, że dawno na żadnej imprezie nie jadłem parówek w bułce polanych keczupem :) Myślę też, że w cenie tych hot dogów czy hamburgerów można było zorganizować coś bardziej wymyślnego (nie mylić z droższego) czego chyba wszyscy spodziewali się po takiej firmie jak Google.

Po zjedzeniu hamburgera, wypiciu dwóch piw ludzie zaczęli zastanawiać się o co chodzi (na stali nie było widać specjalny znaków od organizatorów co będzie dalej) po czy zaczęli wychodzi lub też planować gdzie będą kontynuować spotkania. Dopiero wtedy ktoś z obsługi przejął mikrofon i poprosił o nie opuszczanie sali bo za chwilę nastąpi część artystyczna. W części artystycznej było już lepiej mieliśmy bowiem okazje posłuchać min takich muzyków jak Igor Falecki czyli sześcioletni perkusista. (chylę głowę przed talentem tego dziecka – jego gra była czymś niesamowitym)

Część artystyczna zakończyła właściwie „kolację z google”. Moim skromnym zdaniem ten mniej oficjalny odcinek serialu Google Day 2008 wypadł słabo. Na imprezie nie było klimatu – olbrzymia sala skutecznie izolowała od siebie grupy dyskutujących ludzi (mówiąc inaczej nie sprzyjała poznawaniu nowych osób) a kolejka po hamburgery oraz piwo za kupony chyba nie do końca pasowały do wizerunku Google (a przynajmniej takie słychać było zewsząd komentarze).

Obrazek jedzenie pochodzi z njroundup.org