29

Drukarki 3D w McDonalds?

Druk 3D jest jednym z ważniejszych trendów ostatnich lat. Nie ulega wątpliwości, że ta technologia wciąż jest na początku swojej kariery. W przemyśle jest oczywiście obecna już od wielu lat lat. Jednak dopiero na przestrzeni ostatnich paru lat Nowak dowiedział się, czym jest druk 3D, jak wygląda drukarka, a jeśli miał dużo szczęścia, to mógł […]

Druk 3D jest jednym z ważniejszych trendów ostatnich lat. Nie ulega wątpliwości, że ta technologia wciąż jest na początku swojej kariery. W przemyśle jest oczywiście obecna już od wielu lat lat. Jednak dopiero na przestrzeni ostatnich paru lat Nowak dowiedział się, czym jest druk 3D, jak wygląda drukarka, a jeśli miał dużo szczęścia, to mógł zobaczyć, jak wygląda gotowy wydruk. Wydaje się, że dla kolejnych pokoleń druk 3D będzie czymś oczywistym. Może to się stać również przy udziale sieci fastfoodów McDonalds!

Być może w przyszłości druk 3D upowszechni się dzięki amerykańskiej sieci McDonalds, która umieści urządzenia w swoich lokalach. Każdy z nas był kiedyś dzieckiem i zapewne wiele osób na własnej skórze przekonało się, jak wielkim obiektem konsumenckiego pożądania są zestawy Happy Meal, w których można znaleźć różnego rodzaju zabawki. To właśnie do drukowania zabawek, dołączanych do zestawów dla dzieci, w lokalach sieciach miałyby pojawić się drukarki 3D.

Jak zaznaczył sam Mark Fabes, to na razie jedynie pomysł. Mimo to z kilku względów wydaje się interesujący. Po pierwsze i najważniejsze, pojawienie się tego typu urządzeń na masową skalę w lokalach amerykańskiego koncernu, odczarowałoby technologię, pokazując ją Nowakowi czy Smithowi. Co więcej, z możliwościami drukarek miałyby do czynienia nie tylko dzieci, ale również dorośli.

Wszak, jeśli rynek drukarek 3D ma faktycznie rosnąć w oszałamiającym tempie, to po pierwsze, produkcja tych urządzeń musi być masowa, by obniżyć jej koszty. Może się tak stać, gdy rodzice dzieci, kupujących zestawy w McDonalds, zaczną sięgać po swoje portfele również w celu zakupu takich urządzeń. Oczywiście trudno sobie wyobrazić, by działo się tak bez aktywnego nacisku i namów ze strony najmłodszych konsumentów.

To właśnie ta grupa osób będzie traktowała możliwości druku 3D jak coś tak oczywistego, jak to, do czego służy młotek i gwoździe dla starszych osób. Wbrew pozorom, w obecnych czasach młode pokolenia są wychowywane znacznie częściej przez międzynarodowe koncerny i media budujące u nich potrzebę posiadania danej rzeczy, niż przez rodziców. Koncerny wychowują swoich przyszłych klientów od najmłodszych lat w myśl zasady “Czym skorupka nasiąknie za młodu, tym na starość trąci.”.

Oczywiście bezsprzeczny interes w całym przedsięwzięciu ma cała branża, zajmująca się drukiem 3D. Gdyby projekt doszedł do skutku, będzie oznaczał bardzo duże zapotrzebowanie na drukarki 3D, jak i oprogramowanie dostosowane do możliwości dzieci. Niebywałą frajdą musi być możliwość własnoręcznego zaprojektowania swojej zabawki, a potem obserwowanie, jak powstaje, dosłownie w kilka sekund.

Taka atrakcja na pewno przyciągnęłaby wiele osób do McDonalds. Gdyby jeszcze potrawy nie były fast foodami, to cała ta opowieść o przyszłości malowałaby się naprawdę świetliście. No ale nie można mieć wszystkiego. Liczę jednak na to, że już wkrótce doczekamy się masowej obecności tej technologii w naszym życiu, bo pole możliwego wykorzystania drukarek 3D wydaje się nie mieć końca – drukowanie butów, zabawek, domów, czy broni palnej. Tylko od nas zależy, jak wykorzystamy możliwości, które sami stworzyliśmy. Według prognoz już w 2040 roku drukarki 3D będą obecne w większości amerykańskich domów. Czy przyłoży do tego rękę McDonalds? Być może. Jeśli nie ten koncern, to zapewne znajdą się inne, które wcześniej czy później wykorzystają na masową skalę drukarki 3D. Kto pierwszy, ten lepszy.
photo credit: jasonippolito via photopin cc