13

Dropbox nie chciał BitTorrenta, więc wykorzystała to konkurencja

Pamiętacie usługę Boxopus, która pozwalała pobierać pliki z torrentów bezpośrednio na nasze konto Dropbox? Szybko ją zablokowano, w obawie, że konsekwencje takiego działania, mogłyby negatywnie wpłynąć na serwis. Okazuje się, że takich skrupułów nie ma konkurencja. Oferujące również przestrzen na pliki w chmurze Maxxo właśnie poinformowało o wdrożeniu obsługi sieci BitTorrent. Dropbox jest niezaprzeczalnym liderem, […]

Pamiętacie usługę Boxopus, która pozwalała pobierać pliki z torrentów bezpośrednio na nasze konto Dropbox? Szybko ją zablokowano, w obawie, że konsekwencje takiego działania, mogłyby negatywnie wpłynąć na serwis. Okazuje się, że takich skrupułów nie ma konkurencja. Oferujące również przestrzen na pliki w chmurze Maxxo właśnie poinformowało o wdrożeniu obsługi sieci BitTorrent.

Dropbox jest niezaprzeczalnym liderem, jeśli chodzi o usługi przechowywania plików w chmurze. Zawdzięcza to nie tylko temu, że istniał na rynku jako jeden z pierwszych, ale też przemyślanemu i na ogół nie budzącemu sprzeciwu użytkowników rozwojowi. Jednak wielkie rozmiary wiążą się też z koniecznością dokonywania ostrożnych wyborów, czego rezultatem było szybkie zablokowanie kontrowersyjnego Boxopusa. Oficjalnym powodem było oczywiście ryzyko, że w ten sposób Dropbox zostanie wykorzystany do łamania praw autorskich.

Boxopus był zewnętrzną usługą, która łączyła się z kontem na Dropboksie i pobierała na nie pliki za pomocą torrentów. Użytkownik mógł zatem potem bez żadnych ograniczeń pobrać dane ze swojej chmury, nie martwiąc się kiepską prędkością czy jakimikolwiek innymi ograniczeniami.

Okazuje się, że pomysł integracji sieci BiTorrent z usługą przechowywania plików w chmurze nie przepadł na dobre, bo wykorzystał go teraz serwis Maxxo, będący bezpośrednim konkurentem Dropboksa. Funkcja pobierania plików z torrentów została zaimplementowana w nim natywnie. Mogą z niej skorzystać zarówno posiadacze płatnych jak i darmowych kont. Jedyne, co należy zrobić, to umieścić plik typu .torrent w chmurze, a następnie uruchomić za jego pomocą pobieranie.

CEO Maxxo, Luka Hovat zapewnia, że jest to rozwiązanie bardzo szybkie i z pewnością bezpieczne, bo użytkownicy pozostają anonimowi. Jednocześnie z dumą oświadcza, że takiej funkcji nie posiada żaden z konkurencyjnych serwisów. Posiadacze darmowych kont mogą jednocześnie pobierać dwa pliki, zaś użytkownicy premium – aż 10. Redaktorzy TorrentFreak przetestowali pod tym kątem Maxxo, które spisywało się bez zarzutu, pobierając pliki jeden za drugim.


Jeśli chodzi o sam serwis oferuje on za darmo 5 GB wolnej przestrzeni. Za niecałe 10 dolarów miesięcznie limit ten zwiększa się do 50 GB, a za blisko 20 dolarów – d0 150 GB. Trzeba jednak zaznaczyć, że nałożono tutaj jednocześnie ograniczenie, jeśli chodzi o ilość pobranych danych miesięcznie (zależne od wybranego planu). Maxxo posiada póki co jedynie klienta działającego pod Windows, ale trwają już prace nad wersjami na inne platformy (również, a może przede wszystkim, mobilne). Opracowywany jest również interfejs webowy do zarządzania plikami. Całość przypomina w znacznej mierze to, z czym mamy do czynienia w przypadku innych usług przechowywania plików w chmurze, choć twórcy skupili się na kilku aspektach, jak proste udostępnianie plików znajomym czy tworzenie kopii zapasowych wybranych folderów. W rezultacie Maxxo ma kilka unikatowych funkcji, które mogą przyciągnąć użytkowników zmęczonych konkurencyjnymi rozwiązaniami. Póki co na stronie opisywanej usługi znajdziemy tylko formularz do pozostawienia adresu e-mail i imienia, co pozwoli twórcom wysłać w najbliższym czasie instrukcje dotyczące aktywacji konta.

Zastanawia mnie, czy to nie właśnie tutaj kryje się broń do walki z wytwórniami i organizacjami antypirackimi, które tak uparcie monitorują sieci BiTorrent. Rzeczywiście Maxxo i mu podobne usługi (o ile powstaną) pozwalają na dostęp do plików na torrentach w sposób bezpieczny i anonimowy. Natomiast sam serwis ma swoją siedzibę w… Chorwacji, gdzie raczej trudno oczekiwać, że dosięgną go macki największych, zagranicznych organizacji zwalczających łamanie praw autorskich (choć naturalnie można zablokować dostęp samym użytkownikom, co okazuje się równie skuteczne).

Choć nie możemy też generalizować i utożsamiać torrentów z piractwem. Nierzadko przecież wykorzystywane są one też do legalnej dystrybucji danych. Z drugiej jednak strony bardzo naiwnie byłoby uwierzyć, że Maxxo nie stanie się wkrótce ulubionym miejscem piratów, którzy w ten sposób będą mogli chociażby „seedować” udostępnione przez siebie pliki.