7

Drony groźniejsze od czołgów? Amerykańskie służby bezpieczeństwa sprawdzają wszystkie scenariusze

To, co dla jednych jest fajną zabawą, przypominającą puszczanie latawców – dla innych może okazać się sposobem na zrobienie komuś krzywdy. Drony wydają się niewinne, ale Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych analizuje, jak groźne mogą one być w połączeniu z materiałami wybuchowymi. Czołgi potrafiące strzelać z dział zarówno małego jak i dużego kalibru to istne […]

To, co dla jednych jest fajną zabawą, przypominającą puszczanie latawców – dla innych może okazać się sposobem na zrobienie komuś krzywdy. Drony wydają się niewinne, ale Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych analizuje, jak groźne mogą one być w połączeniu z materiałami wybuchowymi.

Czołgi potrafiące strzelać z dział zarówno małego jak i dużego kalibru to istne maszyny zniszczenia, którym ciężko wyjść naprzeciw. Amerykańskie wojsko twierdzi jednak, że w konfrontacji z grupą kupionych w lokalnym sklepie Walmart dronów, ciężki sprzęt nie ma szans. Brzmi niewiarygodnie, w końcu to tylko zabawki. Ale wyobraźcie sobie, że taki DJI Phantom 2 (kosztujący we wspomnianym Walmarcie 679 dolarów) jest w stanie przenieść blisko 1,5 kilograma materiałów wybuchowych typu DIME. Te natomiast potrafią wyrządzić duże szkody przy relatywnie małym zasięgu eksplozji.

Amerykańskie wojsko samo sprawdza faktyczną przydatność amatorskich sprzętów do powietrznej rozrywki właśnie pod kątem ich militarnego wykorzystania. Okazuje się na przykład, że podłączenie automatycznych karabinów do tanich, komercyjnych dronów daje bardzo dobre rezultaty. Na szczęście sygnał radiowy takich urządzeń bardzo łatwo jest zagłuszyć. Zdecydowanie trudniej jednak przerwać dronowi z autopilotem trasę wyznaczoną przez moduł GPS.

Dron

Z jednej strony mamy militarne testy mające za zadanie zapobiegać tragediom, z drugiej zwykłych użytkowników, którzy w domowych warunkach mogą przygotować materiał wybuchowy, a następnie podłączyć go do drona kupionego w sklepie. Kilka dni temu mieliśmy w redakcji odwiedziny drona – oczywiście nie było się czego bać. Ale warto nadmienić, że zauważyliśmy go dopiero po chwili, a przecież zaglądał nam do okna. Nie jest to więc hipotetyzowanie nad nieistniejącym problemem. Lepiej dmuchać na zimne.

W badaniach bierze również udział Federalna Administracja Lotnictwa, która uzyskała od Kongresu pozwolenie na stworzenie nowych przepisów dotyczących dronów. Póki co jednak, poza filmikami na YouTubie, niewiele w tym temacie zrobiono.

grafika 1,2

Źródło