5

Na taki sezon czekali fani. Widzieliśmy odcinki 4. sezonu „Domu z papieru”

"Dom z papieru" pokazał, że stworzenie serialu, który od początku do końca nie daje wytchnienia widzom jest jeszcze możliwe. Kolejne sezony wzbudzały sporo emocji, ale nie spełniały wszystkich pokładanych w nich nadziei. Widzieliśmy nowe odcinki z 4. sezonu i oceniamy.

„Dom z papieru” światowym fenomenem

Popularność „Domu z papieru” kompletnie do mnie nie przemawiała. Opis fabuły nie wydawał się na tyle interesujący, bym miał zasiąść do seansu przy pierwszej możliwej okazji, ale z kilkoma innymi udanymi produkcjami bywało podobnie. Do dziś prawdopodobnie najlepszym przykładem takiego serialu jest „Breaking Bad”. Czy podsumowanie nauczyciel chemii rozpoczynający nielegalną działalność z powodu choroby na raka zwiastuje wszystko, co mogliśmy obejrzeć na przestrzeni tamtych 5 sezonów? W żadnym wypadku. Istotnych jest tak wiele różnych czynników, że dopiero po bezpośrednim spotkaniu z serialem można podjąć ostateczną decyzję.

„Dom z papieru”,”Le Casa de Papel” bądź „Money heist” to oczywiście wciąż ten sam serial, ale czasem odnoszę wrażenie, że wielu widzów dosyć świadomie wybiera jeden z tych tytułów, gdy rozmawia o produkcji z innymi. Dlaczego? To bardzo dobre pytanie, ale zwolennicy anglojęzycznej wersji mogą nie mieć tyle samo frajdy z oglądania. Wszystko z powodu zawartości nowego 4. sezonu, który jak żadne inny pasuje do oryginalnego tytułu, który w polskiej odsłonie (na całe szczęście) jest bardzo adekwatny.

Polecamy: Czadowa zapowiedź nowych odcinków „Ricka i Morty’ego” – zwiastun i datę premiery

4. sezon > 3.sezon „Domu z papieru”

Nasi bohaterowie mieli szansę złapać oddech w 3. serii, ale jednocześnie z nimi oddech łapali widzowie, którzy przywykli do ciągłego napięcia w dwóch poprzednich sezonach. To właśnie tamto tempo, emocje i gęsta atmosfera sprawiały, że „Dom z papieru” oglądało się tak rewelacyjnie. To charaktery, język, nastrój, ujęcia i muzyka uczyniły serial tak dobrym, mimo że sam scenariusz mógł tego nie zwiastować. Widowisko było wspaniałe, ale później wszystko to nieco spowolniło, a my przenosiliśmy się pomiędzy kilkoma lokalizacjami śledząc losy postaci. Takie pozbawianie dynamiki serialu wpłynęło na oceny 3. sezonu, dlatego z przyjemnością mogę donieść, że „Dom z papieru” wraca na dobre tory w sezonie numer 4.

dom z papieru 4 sezon

Wiem, że może to zabrzmieć nieco dziwnie, ale chaos w początkowej fazie serialu był na swój sposób uporządkowany i pozytywnie odbijał się na odbiorze produkcji. Zmieniło się to w sezonie trzecim, ale w najnowszej 4. części, którą od jutra będziecie oglądać na Netflix, twórcy przywrócili działające wcześniej mechanizmy. Naturalnie sytuacja, w jakiej zastajemy bohaterów, jest zupełnie inna niż na początku serialu – Profesor jest zmuszony do ucieczki, a reszta gangu tkwi w problematycznym, nie-do-końca-zaplanowanym napadzie. Takie okoliczności odnoszą się do tytułowego domu z papieru lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej, bo jak na dłoni widać, jak bardzo ta cała konstrukcja jest nietrwała.

„Dom z papieru” wraca na dobre tory

Dobrym pomysłem było wprowadzenie nowych postaci, co przy tak rozległej serii dzieje się jednak dosyć późno. Mimo, że chcielibyśmy oglądać w kółko ulubionych bohaterów, to z nimi nie ma już szans stworzyć czegoś równie wciągającego, co pierwsze epizody. Okoliczności są tym razem inne, niektórych bohaterów poznajemy jeszcze lepiej niż wcześniej, a innych dopiero tak naprawdę zaczynamy poznawać. Podczas seansu kolejnych odcinków można przekonać się, jaki wpływ na człowieka mogą mieć wydarzenia, których doświadczyły postacie serialu i do jakich konsekwencji prowadzą takie działania. Ten aspekt został ograny znakomicie, ale jednocześnie nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że twórcy ponownie przesuwają granice tego, w co widzowie będą gotowi uwierzyć.

Czytaj też: Są wcześniejsze premiery! Kwiecień na HBO GO – nowe filmy i seriale

Jeśli obawialiście się, że nowy 4. sezon „Domu z papieru” powieli błędy poprzednika, to po obejrzeniu pierwszych 5 odcinków spieszę donieść, że tak nie jest. Nie mogę wypowiedzieć się na temat tego, jak wypada fabuła na rozciągłości wszystkich ośmiu odcinków, więc będę trzymał kciuki razem z Wami, byśmy bawili się świetnie, a nasi ulubieńcy wybrnęli z tarapatów.