37

Do Chrome powróciłem na chwilę i… zostałem na dłużej. Pytanie – kto się do tego przyczynił?

Tuż po premierze Windows 8 postanowiłem wypróbować przeglądarkę Microsoftu. Według opinii niektórych miała być ona znaczącym postępem Microsoftu w kwestii, która jeszcze wtedy uchodziła w kontekście tej firmy za piętę achillesową. Internet Explorer 10 spodobał mi się ogromnie – prosty design, małą zasobożerność i niezawodność przeważyły. Wszystko zaczęło się zmieniać po tym, jak okazało się, […]

Tuż po premierze Windows 8 postanowiłem wypróbować przeglądarkę Microsoftu. Według opinii niektórych miała być ona znaczącym postępem Microsoftu w kwestii, która jeszcze wtedy uchodziła w kontekście tej firmy za piętę achillesową. Internet Explorer 10 spodobał mi się ogromnie – prosty design, małą zasobożerność i niezawodność przeważyły. Wszystko zaczęło się zmieniać po tym, jak okazało się, że IE jako projekt zostanie porzucony. Wkroczy za niego Edge.

Edge mi się nie podoba – po prostu

Jak Windows 10 dla mnie to rzeczywiście nowy, lepszy rozdział w historii Microsoftu, to już Edge w tej układance pasuje do poprawnie zrobionego systemu jak… no właśnie. Nie pasuje wcale. Windows 10 działa naprawdę żwawo mimo leciwości mojej „produkcyjnej” maszyny. Edge natomiast sprawia, że przypominam sobie o słabszym procesorze, relatywnie niskiej ilości pamięci operacyjnej i zwykłym zużyciu sprzętu. Zawieszające się wideo, odświeżające się co i rusz karty, niestabilne działanie – tak nie powinna wyglądać przeglądarka, która ma być jednym ze sztandarowych produktów wewnątrz systemu operacyjnego. Już nie mówię o tym, że wbrew oczekiwaniom środowiska, finalna wersja nie obsługuje tak bardzo wyczekiwanych rozszerzeń. To nie jest kwestia, którą przyporządkować można do ogólnej wygody korzystania z aplikacji, jednak liczyliśmy na to, że Microsoft zdąży z tą funkcją. Nie zdążył. A szkoda.

google-76517_640

Po porażce Edge’a wróciłem do IE, ale przy okazji…

Wróciłem do „starego znajomego”. Chrome służył mi dotąd jedynie jako okazjonalny zamiennik. Choćby z czystej przyzwoitości „trzymałem” gotową do otworzenia aplikację „na czarną godzinę”. Włączyłem na poważnie raz – zostałem na dłużej. Gdzie ten pamięciożerny Chrome? Ja go nie widzę.

Chrome ma przewagę w kontekście standardów – pewne braki można dostrzec jeszcze w IE oraz Edge. Natomiast Google do serca bierze sobie fakt, że to nie deweloperzy stron są dla przeglądarek, lecz te są dla deweloperów. Halo, sposób komunikacji z ludźmi, którzy faktycznie tworzą Internet zmienił się, Microsoft nie ma monopolu, Windows traci(ł?) na znaczeniu, istnieją alternatywy.

browser-773215_1280

Chrome mnie nie oczarował, ale utwierdził w przekonaniu, że istnieją pewne elementy, które składają się na jego sukces. Nie są one tak spektakularne jak wtedy, gdy postanowiłem porzucić IE na rzecz Chrome po raz pierwszy. Widać jednak, że mamy do czynienia z przeglądarką… po prostu taką, jaką sobie życzy Internauta. Rozszerzenia są? Są. Strony działają? Tak. Bezproblemowo? Od 2 tygodni nie miałem ani jednego kłopotu z Google Chrome.

Wskaż szybszego

Zadanie trudne. Podczas pracy z trzema przeglądarkami – Chrome, Edge oraz Internet Explorer nie zauważyłem istotnych różnic w szybkości przetwarzania i wyświetlania stron internetowych. Jeżeli występowały, to były zwyczajnie subtelne i nie ma sensu się nad nimi rozwodzić – przewaga jakiejkolwiek aplikacji jeśli istnieje, to będzie absolutnie nieistotna. Trudno wskazać w tej kwestii jakiegokolwiek lidera. Natomiast mogę mieć zastrzeżenia do działania niektórych funkcji na stronach internetowych. Edge na przykład nie radzi sobie z WordPressem (to już sygnalizowałem), Chrome z kolei nie obsłuży systemu rekrutacyjnego na mojej uczelni (to akurat winy, która koncertowo ów system zepsuła i pisała to tylko pod IE(!))

Chrome wygrywa przede wszystkim popularnością i… multiplatformowością. Obecność na wszystkich ważniejszych w punktu widzenia systemach to między innymi gwarant dalszych sukcesów tej przeglądarki. Edge, bo już nie IE ma do nadrobienia wiele. I po dłuższym korzystaniu z Chrome dobrze widać o co chodzi. Jeżeli już Microsoft eksternalizuje się do Androida oraz iOS – tam owa przeglądarka musi się pojawić. Kwestia rozszerzeń również jest ważna i oczekuję, że w tej kwestii pojawi się narzędzie do przenoszenia tychże z Google Chrome (coś na zasadzie pomostu z projektu Astoria)

Grafika: 1, 2, 3