Netflix

Dlaczego w Netfliksie ciągle zmieniają się obrazki filmów i seriali? Twórcy tłumaczą

10

U Was Netflix też wygląda co i rusz inaczej? Zmieniające się obrazki seriali nie są niczym nowym. Twórcy praktykują to rozwiązanie już od dłuższego czasu. W jakim celu?

Obrazki przedstawiające filmy i seriale na głównym ekranie Netfliksa, wbrew pozorom, odgrywają niebagatelną rolę. Nie są to losowe kadry czy ujęcia zaczerpnięte z plakatów filmowych. Pracownicy Netfliksa traktują tę kwestię niezwykle poważnie. Na tyle, że od 2014 roku powstawał specjalny system służący do podmiany obrazków i badania reakcji użytkowników serwisu. Każda grafika jest starannie dobierana w oparciu o zebrane przez te kilka lat dane. Czy naprawdę przynosi to efekty?

Umysł ludzki przetwarza obrazy w zaledwie 13 milisekund. Nie ma zatem lepszego sposobu na prezentację treści i zachęcenie go do oglądania niż właśnie grafika. Grafika nie jest oczywiście jedynym czynnikiem. Z badania Netfliksa wynika, że dla 82 proc. to właśnie ona jest najważniejsza, gdy zastanawiamy się nad obejrzeniem tej konkretnej pozycji. Co jednak najciekawsze, średnio użytkownicy potrzebują 1,8 sekundy na podjęcie decyzji. Obrazek musi być zatem prosty, chwytliwy i skuteczny.

I taki jest. Netflix zwraca uwagę na elementy, które się najlepiej przyjmują. Jednym z nich są ludzie i emocje. Im bardziej wyraziste, tym większa szansa na kliknięcie. Łagodny uśmiech i stoicki spokój przegrywały ze zdziwionymi, przestraszonymi i wyrażającymi skrajne uczucia twarzami. Przykład możecie zobaczyć poniżej. Strzałką oznaczono przyciągającą najwięcej widzów miniaturkę dla drugiego sezonu serialu Unbreakable Kimmy Schmidt.

Ważne jest też dostosowanie się do lokalnych preferencji użytkowników. Inne grafiki przyjmują się w Niemczech, inne w Wielkiej Brytanii i jeszcze inne w USA. Jako przykład podano tutaj grafiki dla serialu Sense 8, gdzie występują aktorzy z różnych krajów. Wykorzystano to oraz inne elementy związane z kulturą, aby uzyskać większą skuteczność. Efekty możecie zobaczyć poniżej.

Co ciekawe, strategia ta działa również w bajkach. Tutaj najskuteczniejszym wabikiem okazują się czarne charaktery. Ziejący ogniem smok czy największa zła postać występująca w animacji okazują się działać lepiej na wyobraźnię widzów niż główni bohaterowie. Jak przykład pokazano najskuteczniejsze miniaturki dla Dragons: Race to the Edge.

Okazuje się też, że pokazywanie więcej niż trzech aktorów na tytułowej grafice dramatycznie wpływa na jej klikalność. Widać to było dobitnie po Orange in the New Black, gdzie w drugim i trzecim sezonie pokazywano już tylko główną bohaterkę. Oczywiście korzystnie to wpłynęło na klikalność.

To niesamowite, ile danych Netflix może gromadzić na podstawie zwykłego mechanizmu podmiany grafik dla filmów i seriali. To doskonała baza, by czynić ich algorytm sugerujący jeszcze skuteczniejszym. Z drugiej strony to również ogromne pole do popisu. Kto wie, czy za kilka lat informacje te nie będą wykorzystywane, by manipulować widzami i podsuwać im te produkcje, z których oglądania serwis ma największe korzyści (trudno powiedzieć konkretnie jakie - tu już pewnie należy się zagłębić w umowy z wytwórniami). Każdy kij ma dwa końce.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

filmyVoDNetflixwideoseriale