12

Disney — to oni mogą odpowiadać za prawdziwą rewolucję w ładowaniu

Pokój w którym wszyscy miłośnicy elektroniki w końcu nie plątaliby się w kablach? Tak! Disney zaprezentował nowatorskie rozwiązanie, które pozwoli zasilać urządzenia bezprzewodowo. Zobaczcie sami jak to działa!

Na co dzień wielu z nas jest już niemal zespolonych z przenośną elektroniką. Smartfony, tablety, przenośne konsole, inteligentne zegarki. A zresztą — przecież idea smart home nie jest niczym, co powstało wczoraj — te rzeczy od jakiegoś czasu na stałe wpisały się już w krajobraz naszego życia. Wszystkie mają jednak piętę achillesową, jaką jest potrzeba regularnego ich ładowania, albo dostarczania prądu. O ile w przypadku elektroniki podłączonej na stałe nie stanowi to ogromnego problemu (minus, rzecz jasna, niekończąca się plątanina kabli), o tyle z całą resztą jest już gorzej. Użytkownicy kolejnych generacji flagowców jak jeden mąż powtarzają, że zamiast lepszych aparatów fotograficznych, większych rozdzielczości i szybszych procesorów woleliby dostać bardziej wydajną baterię.

A może problemem nie są same baterie, a sposób ich ładowania? Power bank — jasne, świetna sprawa, ale na co dzień nie jest to specjalnie wygodne rozwiązanie. Pewnym usprawnieniem jest korzystanie z ładowarek indukcyjnych — ale dopiero rozwinięcie tego pomysłu na większą skalę wydaje się być strzałem w dziesiątkę i prawdziwym udogodnieniem. I takie rozwiązanie przedstawił właśnie Disney.

Jak to działa?

Całość bazuje na aluminiowych panelach, które pokrywają wnętrze pokoju — jego podłogę, sufit oraz ściany. Po środku zaś znajduje się miedziana rurka wypełniona kondensatorami — w ten sposób odnajdywane są tamtejsze pola elektryczne. Na zewnątrz znajduje się generator prądu, który przekazuje sygnał do kondensatorów umieszczonych w rurce. Pozwala to wytworzyć rezonans nazwany quasistatic cavity resonance (w skrócie: QSCR). Ten odpowiedzialny jest za bezpiecznie dostarczenie prądu do odbiorników, które znajdują się w pokoju. Autorzy projektu zapewniają, że pomysł ten sprawdzi się zarówno przy małych powierzchniach (np. specjalnych skrzynkach), jak ogromnych pomieszczeniach — pokojach mieszkalnych, czy nawet halach magazynowych.

Jest jednak dużo „ale” związanych z tą technologią. Przede wszystkim to, co zaprezentowano — to dopiero prototyp. Prototyp, który — jak widać — bez problemu poradził sobie z zasileniem całego pakietu urządzeń — m.in. telefonów, lamp, a nawet niewielkiego wiatraka. Efektywność działania tego rozwiązania zależy od odległości sprzętu od miedzianej rurki, która znajduje się na środku pomieszczenia i wahała się od 40-95%. Nie wiemy jednak zbyt wiele na temat zagrożeń, bo większe badania na tym polu dopiero ruszają.

Wszystko co widzimy na oficjalnych materiałach wygląda fantastycznie i… napawa optymizmem. Mam cichą nadzieję, że kolejne testy związane z bezprzewodowym przesyłem energii wypadną pomyślnie. A co za tym idzie — w najbliższej przyszłości takie rozwiązania zawitają także do komercyjnych miejsc. Wyobrażacie to sobie? W końcu moglibyśmy pozbyć się kabli w szerszej perspektywie, niż to miało miejsce dotychczas!

Źródło: Disney Research