Felietony

Diablo 3.5, czyli o tym jak Blizzard znowu zaczął słuchać fanów, a nie pieniędzy

BFM
Bartosz Filip Malinowski

Krytyk, sceptyk i racjonalista. I właśnie dlatego ...

57

Blizzardowi udało się dokonać czegoś rzadkiego - zszedł do piekła zbesztany i wrócił… no, może jeśli nie kochany, to przynajmniej wzmocniony. A na pewno świeży i rześki, tak jak Diablo III po ostatniej, gigantycznej łatce 2.0.1 To nie tylko złagodzenie fazy przejściowej między podstawką a dodatkiem...

Blizzardowi udało się dokonać czegoś rzadkiego - zszedł do piekła zbesztany i wrócił… no, może jeśli nie kochany, to przynajmniej wzmocniony. A na pewno świeży i rześki, tak jak Diablo III po ostatniej, gigantycznej łatce 2.0.1 To nie tylko złagodzenie fazy przejściowej między podstawką a dodatkiem Reaper of Souls - to przede wszystkim godny pochwały ukłon w stronę fanów.

Większość z Was (jeśli nie wszyscy) zapewne pamięta premierę Diablo III. Okupowanie Saturna, Euro i Media Markt, złamane ręce (ludzie - żyjemy w epoce dystrybucji cyfrowej!), a już po odpaleniu gry… również złamane serca:

Po 12 latach oczekiwań: kilkaset godzin debilnego wlepiania wzroku w wyskakujące okienka, zamiast mielenia berdyszem zastępów piekielnych. Rzeczywiście: Blizzard dał graczom zobaczyć piekło i łatwo tego nie wybaczono. A im dalej w las, tym było gorzej - szczególnie dla hardkorowców. Przebudowanie całego systemu rozwoju postaci (osobiście? To jedno z najlepszych rozwiązań, jakie wdrożyli panowie z Kalifornii), szajowy loot (wybaczcie obrońcy języka polskiego. nie napiszę “skarby”) i niesławny dom aukcyjny, który postawił pod znakiem zapytania całą naszą krucjatę: po co się pocić z kosą w rękach, skoro można po prostu wyciułać z sakwy nieco złota i kupić sobie dobrą kosiarkę? Większość krytyków produkcja i tak zachwyciła. Większość “diablowców” nie tylko zawiodła, ale przede wszystkim zdystansowała od jej twórców. Ale co najważniejsze: nawet to właśnie ta grupa graczy nie przestała wykrzykiwać, co dokładnie im się w nowej odsłonie Rogacza nie podoba.

Niecałe 2 lata później Diablo III, po implementacji masywnej łatki i na kilka dni przed premierą expansion packa, jest zupełnie inną grą. Głosy zostały wysłuchane. Co prawda już po drodze stopniowo rozmontowywano nieszczęsny dom aukcyjny, dodano system Paragon, który zadowalał najwytrwalszych graczy, i poprawiono idiotyczne animacje, ale Patch 2.0.1, który ukazał się niecałe 2 tygodnie temu, to prawdziwy game changer.

Co sprawia, że mój powrót do trzeciego Diablo, nawet przed premierą Reaper of Souls, jest lepszą zabawą od poprzednich podejść?

  1. System Loot 2.0. Nie oszukujmy się - “znajdźki” są sercem tej produkcji. Do tej pory ogromnym problemem było natrafienie nie tylko na przedmioty legendarne (mnie przy pierwszych kilku przejściach zdarzyło się to jakieś… 4 razy), ale i natrafienie na przedmioty pasującej do klasy naszej postaci. Brzmi absurdalnie i było absurdalne: jakieś 10-15% czasu rozgrywki musieliśmy spędzać na wygrzebywaniu “rodzynek z ciasta”, bo większość zebranego ekwipunku okazywała się zwyczajnie “śmieciowa”. Nowy system zmienia to diametralnie. Przedmioty legendarne “dropują” co kilkanaście minut, “złote” - niemal przez cały czas. I niemal wszystkie posiadają statystyki wzmacniające naszą aktualną postać, a nie tą, która akurat odpoczywa sobie w chmurze.
  2. Same cechy przedmiotów podzielono teraz na dwa rzędy. Ten pierwszy to ogólne i podstawowe modyfikatory, czyli obrażenia, leczenie i wytrzymałość (tym razem prezentowane dla wygody w procentach). Natomiast drugi rząd to poezja dla koneserów: nietypowe i unikalne właściwości, często sprofilowane akurat pod naszego herosa (np. jeżeli użyjesz tej-a-tej umiejętności, to przeciwnicy dodatkowo będą uciekać w popłochu przez 5 s. itd.)
  3. Przebudowano system Paragon. To znaczy, że maksymalnie “wylewelowane” postaci mogą wreszcie otrzymać osobiście przydzielone bonusy do odpowiednich statystyk. Te dzielą się na cztery grupy i są wśród nich m.in.: szybkość ruchu, siła ataku, ale i cooldown, uderzenia krytyczne, czy znajdywanie złota. Postaci można więc wreszcie wyspecjalizować na więcej sposobów.
  4. Wprowadzenie poziomów trudności. Wreszcie. Koniec z przechodzeniem gry trzykrotnie, tylko po to, aby móc osiągnąć pełny dostęp do wszystkich runów. Poziomy trudności dzielą się na: normal, hard, expert, master i torment. Ten ostatni ma aż 6 podpoziomów. Te wyższe dają bonusy do zdobywanego doświadczenia, złota i przedmiotów, więc ten, kto pragnie większego wyzwania i proporcjonalnie większej nagrody, może w dowolnej chwili zwiększyć difficulty.
  5. Nie ma już idiotycznych crafting books, które niepotrzebnie przeszkadzały w “ciachaniu”.
  6. Potwory lewelują razem z bohaterem, więc nie ma mowy o znaczącej przewadze na wyższych poziomach trudności.
  7. Usunięto irytujące okienko pytające, które nigdy nie proszone wyskakiwało przy niszczeniu przedmiotów.
  8. Wśród “dropów” znajdują się często crafting materials.
  9. Pojawiły się kule Nefalemów, dodające chwilowego bonusu do statystyk i mogące być kilkukrotnie kumulowane. Efekt? Gracz jest zachęcany, żeby przeć do przodu i w ogóle nie wychodzić z walki.
  10. ..., i do tego wszyscy dostali tymczasowy bonusik +50% do zdobywanego doświadczenia, żeby pozwolić wymaksować swoich bohaterów do spotkania ze Żniwiarzem Dusz.

Gdybym miał to uprościć do kilku uwag: Diablo III jest teraz grą, którą miało być w dniu premiery. Daje przyjemność w najczystszej postaci: nie odwraca uwagi drobiazgami, nie spowalnia rozgrywki, a wręcz przeciwnie - wyciska soki z tego, co w hack’n’slash najważniejsze, czyli z… hmm… cięcia i rąbania właśnie. Walka stanowi 95% czasu, a przeglądnie i sprzedawanie przedmiotów oraz crafting pozostałe 5%. To właściwa zmiana poprzednich proporcji. Gracze sami mogą wreszcie dyktować warunki swojej gry i zarządzać swoją postacią tak, jak im się to należało.

Czy to nie zabawne, że nawet nie pisałem o zawartości Reaper of Souls? To po prostu darmowe “dostrojenie” gry i wprowadzenie jej na właściwe tory. Dzięki nim Blizzard jest na najlepszej drodze do otrzymania drugiej szansy od prawdziwych fanów Diablo i to właśnie powinno stać u nich na pierwszym miejscu. Zawsze.

A tymczasem czekamy. Może damy się zaskoczyć jeszcze bardziej:

PS Blizzardzie, mam jeszcze tylko dwie prośby. Wypuść Legacy of the Void nieco szybciej. I zabij wreszcie World of Warcraft. Chcemy W4.

Grafiki: 1, 2.
Wideo: YouTube (1, 2).

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hot