redmi book
19

Nie tylko Huawei. Dell, HP, Microsoft i Intel również walczą z polityką Trumpa

Donald Trump zapowiedział kilka tygodni temu wprowadzenie kolejnych ceł na produkty warte około 300 mld USD sprowadzane z Chin do USA. Jeśli nic się nie zmieni, to wejdą one w życie już 2 lipca, a będą dotyczyły między innymi notebooków i tabletów. Najwięksi producenci tego typu sprzętu w USA nie mogą się z tym pogodzić i chcą przekonać administrację Trumpa, że to zły pomysł.

CTA przewiduje drastyczny wzrost cen

Wygląda na to, że amerykańskie korporacje nie mają zamiaru dalej bezczynnie przeglądać się działaniom prezydenta Trumpa. Kolejne cła, które mają objąć między innymi elektronikę użytkową, mogą być bardzo dotkliwe dla wielu firm sprzedających między innymi notebooki i tablety. Szacuje się, że ponad 90% tego typu sprzętu jest importowana do USA właśnie z Chin. Wprowadzenie dodatkowego cła w wysokości 25% może oznacza wzrost cen komputerów o około 19%.

Jak wylicza CTA (Consumer Technology Association) średnia cena notebooka w USA to obecnie 622 USD, ale po wprowadzeniu nowego cła może wzrosnąć nawet o 120 USD. Tak znaczny wzrost odbije się na sprzedaży komputerów na rodzimym rynku, a tym samym na przychodach wielu korporacji. Wzrost cen będzie dotyczył także smartfonów, średnio cena telefonu wzrośnie o 14%, ale tylko dlatego, że sporo ich sprowadzanych jest z Korei (Samsung) i Wietnamu, a ich nowe cła nie będą dotyczyły. Tym ruchem Donald Trump praktycznie oddałby rynek smartfonów w USA jednemu producentowi – Samsungowi. Szacuje się, że wzrost importu z Korei mógłby wtedy sięgnąć 1,8 mld USD. Co więcej Apple swoje telefony również produkuje w większości w Chinach, a inne chińskie marki nie byłyby konkurencyjne cenowo.

Wreszcie trzecią grupą towarów, którą czeka znaczny wzrost cen są konsole do gier. CTA przewiduje wzrost cen średnio o 21%. To z pewnością również odbiłoby się na sprzedaży PS4 i Xboksa, chyba, że Sony i Microsoft zachowałyby stare ceny kosztem własnych zysków. Droższe będą też np. bardzo popularne drony i praktycznie każdy inny rodzaj elektroniki. Nie jest wykluczone, że Amerykanie zaczęliby wtedy robić zakupy w Europie, pozbawiając dodatkowo przychodów swoich rodzimych sprzedawców.

Dell, HP, Microsoft i Intel przekonują, że cła to zła droga

W związku z powyższym, jak podaje Bloomberg, w trakcie konsultacji społecznych prowadzonych przez administrację Donalda Trumpa, kilka największych firm zgłosiło swoje uwagi do projektu zwiększenia ceł. Dell, HP i Microsoft, którzy mają w sumie około 50% rynku notebooków w USA, przekonują, że tak drastyczny wzrost cen będzie niekorzystny dla konsumentów. Szacują, że wiele osób odłoży wymianę komputera albo całkowicie z niej zrezygnuje w związku ze wzrostem cen. Sankcje mogą być tym bardziej dotkliwe dla przychodów gigantów rynku technologicznego, że wejdą w życie przed zazwyczaj najlepszym okresem dla branży – powrotem do szkoły i świętami.

Wspomniane wcześniej korporacje wraz z Intelem przypominają również, że tylko w zeszłym roku wydały 35 mld USD na badania i rozwój w USA. Spadek sprzedaży komputerów może negatywnie wpłynąć na te wydatki w przyszłości. Konsultacje trwają do 25 czerwca, a według Bloomberga swoje uwagi złożyło już ponad 300 firm. Donald Trump ma jeszcze czas aby odwołać swój dekret, a rozmowy ostatniej szansy odbędą się w przyszłym tygodniu podczas szczytu G20 w Japonii, gdzie zaplanowano spotkanie z prezydentem Chin.