28

Czy w Polsce da się zarabiać na treściach w internecie? Twórcy Czytamonline.pl wierzą, że tak

Problem zarabiania na treściach w internecie roztrząsany jest od lat. Generalnie, upraszczając, mamy dwa sposoby zarabiania na publikowanych treściach w sieci: reklamy – treść za darmo oraz kupowanie dostępu do treści. Ten drugi model jest niezwykle trudno wprowadzić z sukcesem, choć wiele w ostatnich latach zmieniło się w tej kwestii, co świetnie widać na Zachodzie, […]

Problem zarabiania na treściach w internecie roztrząsany jest od lat. Generalnie, upraszczając, mamy dwa sposoby zarabiania na publikowanych treściach w sieci: reklamy – treść za darmo oraz kupowanie dostępu do treści. Ten drugi model jest niezwykle trudno wprowadzić z sukcesem, choć wiele w ostatnich latach zmieniło się w tej kwestii, co świetnie widać na Zachodzie, gdzie płatny dostęp do treści zaczyna być coraz powszechniej akceptowany. U nas jest nieco gorzej.

Jednak twórcy serwisu Czytamonline.pl wierzą, że się da. Serwis ten to miejsce, w którym ludzie mogą publikować swoje artykuły, felietony czy nawet opowiadania i sprzedawać je za pośrednictwem wewnętrznej waluty. Ceny można ustawiać w przedziale od 10 groszy do złotówki (10 gorszy to jeden wyświetlacz). Twórca ma możliwość również stworzenia abstraktu swojego artykułu oraz jego personalizacji. Do swojej dyspozycji ma także narzędzia do obserwowania poziomu sprzedaży swoich tekstów. Sam sposób dodawania artykułów przez wewnętrzny edytor jest prosty i intuicyjny. Serwis zarabia na sprzedaży: 30% z wpływów trafia do Czytamonline.pl.

Oczywiście autorzy nie mogą prosperować bez swoich czytelników, którzy będą kupować ich teksty. Dlatego serwis promujący taką sprzedaż musi ich przyciągać. W mojej opinii Czytamonline.pl prezentuje się naprawdę dobrze. Jest przejrzyste, minimalistyczne, ale z jasną nawigacją. Łatwo przegląda się kategorie, istnieje również ranking najpopularniejszych artykułów. Jak wspomniałem wcześniej czytelnik może kupować teksty za pomocą wewnętrznej waluty. I tutaj pojawia się pierwszy problem. Otóż za 10 wyświetlaczy, czyli równowartość złotówki dla autora, czytelnik musi zapłacić SMSem kwotę 2,46 zł brutto, czyli krótko mówiąc „przepłaca”. Może również od razu kupić 100 wyświetlaczy przelewem, ale i tutaj cena jest większa, bo wynosi 12,30 złotych brutto. Może to być dość zniechęcające dla czytelnika.

Jednak prawdziwy problem leży chyba gdzie indziej. Najważniejsze pytanie brzmi, czy użytkownicy sieci w ogóle będą chcieli płacić za treści z serwisu? Struktura określania ceny implikuje, że w serwisie rzadko znajdziemy materiały z kategorii „profesjonalne”:  raporty, analizy i tym podobne, gdyż tego typu treści są znacznie droższe. Głównie będą to teksty na ogólne tematy, opinie, felietony. Podobnych treści jest w sieci sporo i są one najczęściej darmowe. Według mnie szansę na zarobek będą mieli więc głównie Ci autorzy, którzy są już dobrze rozpoznawalni, mają dorobek i czytelników, którzy gotowi są wydać parę groszy, aby ich przeczytać. Ilu jednak użytkowników sięgnie po teksty i opinie nieznanych autorów?

Drugą kwestią jest ogólna niechęć do płacenia za treści w sieci. Można ją zaobserwować chociażby po nienajlepszych wynikach internetowego Przekroju, ale wystarczy również spojrzeć na dość wolny rozwój e-publishingu, a w szczególności self-publishingu w Polsce. Choć jest sporo serwisów promujących niezależnych pisarzy i ich prace to jeszcze raczej żaden z nich nie osiągnął poziomu sprzedaży, jakim mogą  pochwalić się autorzy publikujący za pomocą Amazonu. I nie chodzi tylko o to, że Amazon jest w stanie ich wypromować, ale również o nastawienie samych klientów tej e-księgarni, którzy nie mają problemu z kupowaniem ebooków niezależnych autorów. W Polsce tak powszechnej akceptacji dla płacenia za e-treści jeszcze nie ma.

Osobiście gorąco kibicuję serwisowi Czytamonline.pl i jego twórcom, bo widać, że podeszli to tego tematu bardzo profesjonalnie i wierzą w rozwój tej platformy. I mam nadzieję, że im się powiedzie, gdyż pośrednio serwis ten promuje właśnie oswajanie użytkowników sieci z opłatami za treści. Wszystko jednak będzie zależało od tego, jakie treści  będą trafiać do tego serwisu i jak będą promowane. Na razie twórców serwisu czeka ciężka praca polegająca na przekonywaniu, że jednak warto płacić.

A Wy, Drodzy Czytelnicy, gotowi bylibyście płacić za pojedyncze artykuły, a jeżeli tak, to ile? Zapłacilibyście więcej, gdyby pisała znana osoba?