Felietony

Czesi potrafią. Sukces gry ‘Kingdom Come: Deliverance’ na Kickstarterze

BFM
Bartosz Filip Malinowski

Krytyk, sceptyk i racjonalista. I właśnie dlatego ...

16

No i pozamiatali na Kickstarterze nasi czescy bracia. Chcieli zebrać 300 tysięcy brytyjskich funtów, a zebrali ponad 1,1 miliona (ok. 1,8 miliona dolarów). Na co? Na oszałamiająco wyglądającą (dziękujemy, CryEngine 3) grę RPG, która chce zrywać z większością klisz w tego typu grach, a jednocześnie c...

No i pozamiatali na Kickstarterze nasi czescy bracia. Chcieli zebrać 300 tysięcy brytyjskich funtów, a zebrali ponad 1,1 miliona (ok. 1,8 miliona dolarów). Na co? Na oszałamiająco wyglądającą (dziękujemy, CryEngine 3) grę RPG, która chce zrywać z większością klisz w tego typu grach, a jednocześnie czerpać z nich garściami. Brzmi to sensownie? Nie? To czytajcie dalej.

Za produkcją studia Warhorse stoi Daniel Vavra, autor ‘Mafii’ - jedynej gry, która rzuciła rękawicę ‘GTA’ i wygrała. Jeżeli coś do powiedzenia ma facet, który wyszedł w całości z pojedynku z najpopularniejszą serią gier świata, to wypada go wysłuchać:

[‘Kingdom Come: Deliverance’ to] realistyczny RPG z perspektywy pierwszej osoby dla pojedynczego gracza, osadzony w realiach średniowiecznej Europy, z otwartym światem i doskonale odwzorowaną walką wręcz.

Młody i ubogi kowal traci z powodu wojny wszystkich, na których mu zależało. Próbując wypełnić ostatnie życzenie swojego nieżyjącego ojca, los rzuca go w sam środek zawiłej konspiracji i krwawego konfliktu.

Jako gracz, będziesz zwiedzać otwarty świat, walczyć jako rycerz, skradać się jako łotrzyk albo używać uroków barda, żeby przekonywać pozostałych do swojej sprawy. Czeka cię epicka, nielinearna i wielowymiarowa historia autorstwa Daniela Vavra - wielokrotnie nagradzanego game designera, odpowiedzialnego za serię gier pod marką ‘Mafia’.

Nasz oryginalny system walki FPP pozwoli ci władać mieczem lub łukiem zarówno w pojedynkach jeden na jeden oraz bitwach na wielką skalę. Wszystko to powołane do życia dzięki next-genowym możliwościom silnika CryEngine 3.

Brzmi interesująco, ale nie ma wzmianki o niczym, czego nie dałoby się wyczytać równocześnie z materiałów filmowych.

Dlatego mnie znacznie bardziej urzekła nie prasowa, a wyraźniej “gejmerska” ;) część prezentacji projektu. Widać w niej wyraźną odwagę i może nawet… butę, z jaką twórcy pozycjonują swój tytuł w kontrze do produkcji fantasy i nadal silnie popularnych MMORPGs. A zarazem nie krępują się precyzyjnie wskazywać palcem swoich największych inspiracji.

Nie znajdziecie w tej grze żadnych smoków, półnagich elfich wojowniczek, ani nawet czarodziejów. W żadnym momencie gry nie zostaniecie zmuszeni do zebrania siedmiu kawałków legendarnej magicznej laski, aby móc stawić czoła Prastaremu Złu, szykującemu armageddon ze swoją armią demonów. Mamy wrażenie, że takich pozycji jest już na rynku wystarczająco.

Chcemy wam zaoferować solidną opowieść zakorzenioną w perfekcyjnie odwzorowanych realiach średniowiecza. Spróbujcie wyobrazić to sobie jako ‘Braveheart: The Game’. Majestatyczne zamki, ciężkozbrojni rycerze, wielkie, otwarte pola bitwy i intrygi polityczne - wszystko to w ogromnym, czekającym na Was świecie. Staramy się zadbać o to, aby doświadczenie było możliwie najbardziej autentyczne - prawdziwe lokacje i prawdziwe zamki, które nie wyglądają na wycięte żywcem z Disneylandu. Do tego kostiumy i zbroje zgodne z epoką, historia oparta na autentycznych wydarzeniach i system walki opracowany we współpracy z najbardziej rozeznanymi w temacie szermierzami.

Łączymy w jednym swobodę i mechaniki rozgrywki typowe dla ‘Skyrim’, setting inspirowany ‘Mount & Blade’, narrację zaczerpniętą z ‘Wiedźmina’ i ‘Read Dead Redemption’ oraz wymagającą i przemyślaną walkę rodem z ‘Dark Souls’.

Nie wiem jak Wam, ale mnie to dało do myślenia. Może naprawdę przejadło nam się już typ fantasy, wiecznie powielający spuściznę Tolkiena? Bo przecież te inspiracje twórców są nieprzypadkowe: ‘Wiedźmin’, ‘Red Dead’, ‘Dark Souls’... może połowicznie ‘Skyrim’ (bo jednak Prastare Zło musi być ;) ). Może idziemy nieco dalej i męczy nas już nawet typowo angielska perspektywa epoki średniowiecza, jaką przesycone są gry RPG? ‘Kingdom Come: Deliverance’ to powiew świeżości - w końcu będziemy bić Tatarów, pić z Jagiełłą i spieprzać przed Krzyżakami. (Tym bardziej zaskakuje mocno brytyjski akcent, równie mocno nieprofesjonalnych aktorów - nie można było pójść po całości i pozwolić światu zachwycić się czeskim językiem ;) ?). Wydaje mi się, że tej zmiany paradygmatu fantasy potrzebują nawet sami Anglosasi. Bo jak inaczej wytłumaczyć olbrzymią popularność wspomnianego już ‘Wieśka’, czy ‘Skyrim’?

Wracając do samego projektu - można, a nawet należy sobie zadać pytanie, co tak zaawansowana technologicznie gra właściwie robi na Kickstarterze? Production value ‘Kingdom Come’ przyćmiewa najlepsze mainstreamowe produkcje (i to w fazie alfa!), dlaczego więc tytuł ląduje w tym samym segmencie, co ‘The Banner Saga’ czy ‘Faster Than Light’ i ubiega się o pieniądze tłumu? Dotychczasowe efekty osiągnięto dzięki środkom pozyskanym od prywatnego inwestora (ok. 1,5 miliona dolarów). Plan był taki, aby przygotowany prototyp przedstawić wydawcy i dzięki otrzymanemu zastrzykowi gotówki dokończyć produkcję. Na stronie Warhorse można przeczytać jak wyglądało to w rzeczywistości, krok po kroku (raczej w dół, niż w górę), ale sprowadzając to do niezbędnego minimum: każdy kolejny publisher chwalił ich za fajerwerki wizualne, podziwiał zaangażowanie, po czym dodawał: “Wasza gra jest zbyt niszowa. Nie ma magii. A ludzie chcą smoków i magów”. Koło się zamyka.

Chłopaki z Warhorse przyjęli więc strategię “FU” (i nie chodzi mi wcale o inicjały Francisa Underwooda), zdecydowali się nie rezygnować z obranego kierunku i… znaleźli inwestora spoza branży. I teraz najciekawsze. Jako, że inwestor na grach specjalnie się nie zna, postawił warunek: pokażcie mi, że ci wydawcy i marketerzy rzeczywiście się mylą, że gracze chcą czegoś innego niż smoki, magowie i Prastare Zło. I po to właśnie Warhorse wybrał crowdfunding: aby CROWD przemówił do biznesu i pokazał mu, że sam wie najlepiej, czego mu potrzeba. Zebranie 300 tysięcy funtów, miało stanowić 10% ogólnego budżetu i zachęcić inwestora do dołożenia reszty. A nie zebranie? Za te kilka zdań pokochałem tych utalentowanych Czechów:

Jeżeli nasza kampania na Kickstarterze nie powiedzie się, to będzie znaczyło, że nie mieliśmy racji. Że nie ma w graczach chęci do spróbowania tytułu w klimatach ‘Braveheart’ i że będziemy musieli rozważyć stworzenie jakiegoś mobilnego MMO, bo to właśnie tam znajduje się kasa. A przynajmniej tak nam wszyscy mówią. Ale trwamy przy swoim i instynkt nam mówi, że się nie mylimy.

I instynkt ich nie zawiódł. Ani tym bardziej cyfrowy tłum. Warhorse zebrał 369% planowanej kwoty (czyli zarazem 36,9% z całości planowanego budżetu ;) ) i pokazał, że nie tylko Polak, ale i Czech potrafi.

P.s. Gra ukażę się łącznie w 3 aktach. Pierwszy ma pojawić się dopiero w czwartym kwartale 2014 roku na PC, Macu, Linuksie, a później także na Xbox One i PS4.

P.s. 2. Twórcy ‘Kingdom Come’ nawiązali współpracę z ekipą odpowiedzialną za ‘Star Citizen’ - największy fenomen growego crowdfundingu. Chris Roberts sam się odezwał do Czechów pod kolosalnym wrażeniem ich projektu. Od teraz będą się wzajemnie wspierać technologicznie w procesach produkcji. To naprawdę zwiastun nowej ery dla graczy i twórców.

Źródła: Kickstarter
Grafiki: 1, 2, 3.
Wideo: YouTube

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: