65

Czerwona kartka dla Canonical. Ubuntu idzie w odstawkę

Canonical postawiło sobie bardzo ambitny cel, próbując stworzyć mainstreamowego linuksa. Jednak wciąż źle rozkłada priorytety i/lub nie dysponuje zasobami koniecznymi do realizowania tej wizji wraz z komercyjnymi projektami. A przynajmniej do takich wniosków skłania historia błędu #973096, który od ponad dwóch miesięcy skutecznie uniemożliwia pracę z 64-bitowym Ubuntu 12.04 LTS na maszynach z kartami Nvidia. […]

Canonical postawiło sobie bardzo ambitny cel, próbując stworzyć mainstreamowego linuksa. Jednak wciąż źle rozkłada priorytety i/lub nie dysponuje zasobami koniecznymi do realizowania tej wizji wraz z komercyjnymi projektami. A przynajmniej do takich wniosków skłania historia błędu #973096, który od ponad dwóch miesięcy skutecznie uniemożliwia pracę z 64-bitowym Ubuntu 12.04 LTS na maszynach z kartami Nvidia.

Błąd – prawdopodobnie znajdujący się w sterownikach – powoduje przypadkowe restarty serwera X podczas odtwarzania treści flash, czyli w praktyce wylogowanie użytkownika z sesji, a czasami nawet zamrożenie całego systemu. Abstrahując od tego, że łatwo o utratę danych, jest to po prostu wysoce upierdliwe, a kompletna rezygnacja z flash’a na systemie kierowanym do coraz szerszej grupy konsumentów nie wchodzi w rachubę. Chcecie czy nie, to wciąż integralna część sieci.

Takie rzeczy zdarzają się i będą zdarzały zawsze. Problemem jest refleks Canonical i stojącej za Ubuntu społeczności developerów, gdyż błąd uniemożliwiający pracę z nowym Ubuntu na komputerach z kartami Nvidia nie doczekał się łaty, obejścia lub poprawki od 69 dni, choć zidentyfikowano jego istnienie jeszcze podczas fazy beta. Nie doczekał, mimo ponad dwudziestu duplikatów, masy zgłoszeń od dotkniętych problemem i subskrybentów czekających na jakakolwiek informację etc.

Trudno powiedzieć ilu użytkowników dotknął, bo Launchpad odwiedzają najczęściej bardziej zaawansowani. Dlatego też podejrzewam, że aktywność wokoło #973096, gdzie powoli ujawnia się frustracja – tak geeków jak i zwyczajnych userów, to ledwo czubek góry lodowej.

Wniosek jest jeden: jeśli Canonical nie chce, nie może lub nie potrafi rozwiązać tak poważnego problemu, to rodzi podejrzenie, że zasobów skupionych na obsłudze komercyjnych klientów nie starcza, by realizować wizję Linuksa dla mas reklamowaną przez Marka Shuttlewortha. Bo ten konkretny bug, będąc krytycznym dla zwykłego użytkownika, jest niskim priorytetem dla klientów biznesowych, którzy nigdy nie spieszą się z aktualizacjami i kochają zintegrowane karty graficzne.

A fakt, że problem może leżeć po stronie firmy Nvidia i ich zamkniętych sterowników to marna wymówka. Ubuntu idzie w odstawkę. Tym razem nie mam czasu na instalowanie i konfigurowanie starszej wersji oraz czekanie, na darmowy, elegancki, piękny, ale – cholera – nie działający system.