Tablety

Cloud gaming: potrzeba graczy czy producentów?

MS
Maciej Sikorski
5

Nie od dziś na rynku konsol powtarzana jest opinia, iż urządzenia, które zastąpią PS3 oraz Xbox 360 będą ostatnimi przedstawicielami swojej generacji. Zakończy się pewien etap i wkroczymy na "wyższy poziom wtajemniczenia". Prognozy, dotyczące następców PS4 oraz Xboksa 720 brzmią czasem dość kosmiczn...

Nie od dziś na rynku konsol powtarzana jest opinia, iż urządzenia, które zastąpią PS3 oraz Xbox 360 będą ostatnimi przedstawicielami swojej generacji. Zakończy się pewien etap i wkroczymy na "wyższy poziom wtajemniczenia". Prognozy, dotyczące następców PS4 oraz Xboksa 720 brzmią czasem dość kosmicznie, ale nie można nie zgodzić się z twierdzeniem, że czekają nas spore zmiany. Zwłaszcza, że będą za nimi lobbować producenci gier.

Niejednokrotnie podejmowano już w branży dyskusje na temat przyszłości rynku konsol. Pojawiają się przeróżne prognozy w tej kwestii i często można je uznać za co najmniej dyskusyjne (przynajmniej na dzisiejszym etapie naszego rozwoju technologicznego). Rośnie grono osób, które przekonują, że konsole znikną pod naporem smartfonów i tabletów, które sprzedają się dzisiaj jak świeże bułeczki. Producenci wyposażają je w niezłe podzespoły, twórcy aplikacji dwoją się i troją, by stworzyć gry, które zachwycą, a analitycy próbują wywróżyć, co z tego wyniknie.

Przeciwnicy tej teorii podkreślają, że "prawdziwy gracz" (kimkolwiek by nie był) nigdy nie przerzuci się na granie na smartfonie, bo to zupełnie "inna bajka". Negują oni koncepcję gier opartych o technologię chmury i zapewniają, że konsole mają przed sobą jeszcze kilka (przynajmniej) lat świetności. Na poparcie swoich tez przywołują m.in. argument, dotyczący ograniczeń technicznych. Mowa np. o przepustowości łącza. Możliwe jednak, iż ten element ich układanki staje się właśnie nieaktualny. Przekonuje o tym jeden z top menedżerów Nvidii – Phil Eisler. Jego zdaniem, chmura rozwija się na tyle prężnie, że już niedługo stanie się nie tylko alternatywą, ale wręcz logicznym krokiem naprzód.

Eisler zdaje sobie sprawę z tego, że cloud gaming czeka jeszcze długa droga, nim technologia stanie się powszechnie używana i przede wszystkim doceniana przez graczy, ale wszelkie wady i braki są regularnie usuwane, więc sprawa wydaje się prosta. Przedstawiciel Nvidii zwrócił uwagę na fakt, iż do rosnącej przepustowości sieci należy dodać inny ważny czynnik: spadek kosztów użytkowania przestrzeni na serwerach. Cloud gaming ma się także odznaczać mniejszą latencją, niż ma to miejsce w przypadku dzisiaj stosowanych rozwiązań. A gracze nie będą się musieli martwić o przestarzały sprzęt, bo procesy wymagające dużej mocy obliczeniowej będą się odbywały poza ich urządzeniem. Mówiąc krótko: wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na chmurę. Należy jednak wspomnieć o jeszcze jednym argumencie, który na dzień dzisiejszy wydaje się być najistotniejszym w całej dyskusji: na wprowadzeniu nowej technologii zależy producentom gier i wydawcom, gdyż w znacznym stopniu ukrócono by piractwo. A to oznacza wzrost zysków. I wszystko staje się jasne…

Foto: 1,2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

konsole