Moje przemyślenia

Czego dowiedzieliśmy się o UFO z raport wywiadu amerykańskiego?

MG
Maciej Gorczyński
13

Opublikowany w czerwcu oficjalny raport można podsumować dwoma zdaniami: po pierwsze, UFO istnieje, co należy rozumieć dosłownie, tzn. że w przestrzeni powietrznej zauważono Obiekty Latające, których nie udało się zidentyfikować. Po drugie, nie ma dowodów na to, że obca cywilizacja, której aktywność mogłaby być przyczyną obecności UFO, (nie) istnieje. I jeszcze przypis: obca cywilizacja może oznaczać cywilizację całkiem bliską, różną kulturowo i językowo, np. chińską lub rosyjską.

Raport zmieścił się na 9 stronach i zawierał informacje o 144 przypadkach zauważonych i opisanych w latach 2004-2021, głównie przez pilotów US NAVY. Tekst jest zatem, jak chyba powinno być, bogaty w tajemnicze fakty, ubogi w wyjaśnienia. Autorzy rzetelnie, może nawet filozoficznie, przyznają, że „prawdopodobnie” większość obserwacji dotyczy fizycznie istniejących obiektów, ponieważ ich pojawienie się zostało odnotowane przez kilka różnych i niezależnych urządzeń pomiarowych, nie są więc ani wytworami tych urządzeń, ani fantazji pilotów. Natomiast zauważone przy okazji osobliwe własności ruchu tych obiektów – dokładnie w osiemnastu ze wszystkich przypadków – jak nietypowa trajektoria, nagły skręt czy ruch w kierunku przeciwnym do kierunku wiatru można, sugerują autorzy, uznać za efekty błędów pomiarowych lub iluzji wzrokowej.

Pozostawiono jakiś niewielki margines, którym mogą się pocieszyć poszukiwacze nieziemskich cywilizacji – ogólną kategorię „inne”, oznaczającą wyjaśnienia różne od przewidywanych. A te przewidywane to odpowiednio: prywatne urządzenia latające, zjawiska atmosferyczne, tajne testy wojskowe oraz interwencje obcych państw i organizacji.

Wśród wszystkich wypadków wyszczególniono 11, ale nie tych najbardziej tajemniczych, ale tych które groziły kolizją i w których można się było domyślać udziału technologii zbudowanej poza USA, zwłaszcza chińskiej lub rosyjskiej technologii szpiegowskiej.

Naciski cywilne na powstanie raportu trwały od lat, zwolennikiem był choćby Barack Obama. Oficjalny tekst miałby po prostu uspokoić opinię publiczną, od dziesięcioleci zasilaną i podgrzewaną plotkami, gazetowymi spiskami, amatorskimi hipotezami, a przede wszystkim przypuszczeniami, co wojsko tak naprawdę ukrywa. Ciekawe, że stosowne rozporządzenia wydał w końcu Donald Trump, a sam raport stał częścią pakietu reform oraz inwestycji związanych z epidemią.

Treść jest, jak widać, niezbyt podniecająca, może taka jakiej należało się spodziewać. Trudno przypuszczać, by faktycznie spotkała się z potrzebami opinii publicznej, rozgrzanej przecież ujawnieniem tajemniczych materiałów wideo z lat 2004 i 2015, na których widać niezidentyfikowane obiekty latające, zarejestrowane przez pilotów US NAVY. Nagrania oczywiście wyciekły i funkcjonowały w internecie przez kilka lat, dając niezły materiał do spekulacji, zanim w kwietniu 2020 na stronie www.defense.gov nie pojawiło oficjalne potwierdzenie prawdziwości materiałów (oświadczenie odsyła do biblioteki plików na stronie www.navair.navy.mil). Może zresztą nie liczono na doraźne skutki, ale raczej na ustalenie stałej formy komunikacji w sprawach przesadnie rozgrzewających wyobraźnię. Na koniec warto zauważyć, że raport nie jest zamknięty – w oczekiwaniu na kolejny raport. Wszystkie przypadki są badane i wyjaśniane; na razie udało się tylko z jednym: to był balon, z którego częściowo zeszło powietrze.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: