0

Test Corsair K70 RGB TKL. Mała gamingowa klawiatura za dobra na mojego skilla

Jako posiadacz małego biurka raczej nie rozważałem zakupu dużej gamingowej klawiatury i zdecydowanie baczniej przyglądam się zmniejszonym sprzętom bez bloku numerycznego. Wszystko wskazuje na to, że Corsair K70 RGB TKL stał się właśnie moją ulubioną konstrukcją tego typu.

Mała i zgrabna, w sam raz na moje biurko

Pierwsze na co zwracam uwagę podłączając do komputera klawiaturę to oczywiście wygląd, wykonanie i ułożenie poszczególnych przycisków. I od razu rzuca się w oczy, że Corsair dość dziwnie rozmieścił przyciski multimedialne. W lewym górnym roku znajdują się klawisze stop, play, tył i przód – które oczywiście bez dodatkowych ustawień spinają się z aktualnie uruchomionym odtwarzaczem (w moim przypadku Spotify), przycisk wyciszania i rolka głośności zostały natomiast umieszczone na przeciwległym brzegu klawiatury. Oczywiście można się do tego szybko przyzwyczaić, ale chyba wolałbym mieć wszystko pod jedną dłonią. Na górnym panelu znalazły się też trzy dodatkowe przyciski, w tym jeden odpowiedzialny za 5 poziomów jasności podświetlenia (szósty to jego wyłączenie) – fajnie, że nie trzeba grzebać w aplikacji czy korzystać z kombinacji klawiszy. Niezrozumiałym jest natomiast dla mnie środkowy „ekranik” z logo Corsair.

Na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie normalnego, małego wyświetlacza, na którym można na przykład umieścić dane temperatury procesora czy karty graficznej, ale tak nie jest. To po prostu mieszczone na czarnym tle logo firmy, które podświetla się identycznie do ustawień RGB klawiszy. Po co? Nie wiem, nie wygląda to jakoś specjalnie ładnie, nie jest też funkcjonalne. Generalnie jednak klawiatura jako całość wygląda bardzo dobrze, schludnie i bez udziwnień. Została też zaprojektowana tak, że nie sprawia wrażenia „uciętej”. Rama jest aluminiowa, ma bardzo ładne szczotkowanie i wygląda na bardzo solidną. Nie próbowałem uderzać nią w ścianę, ale jak na moje oko, powinna wytrzymać nawet małą furię po przegranym meczu i raczej bardziej ucierpi powierzchnia lub obiekt, na którym K70 RGB TGKL wyląduje. Producent obiecuje, że same przyciski są odporne na blaknięcie i połysk – pozostaje wierzyć mi na słowo, że po kilku miesiącach nie będą nosić śladów użytkowania. Same przełączniki natomiast mają wytrzymać 100 milionów kliknięć, a dzięki systemowi Corsair Axon wprowadzane przez użytkownika sygnały są podobno rejestrowane 4x szybciej.

Brakuje mi natomiast podkładki pod nadgarstki. Testowana przeze mnie w ubiegłym roku Corsair K100 RGB taki dodatek posiadała i bardzo go sobie chwaliłem. Nie bardzo wiem co stało na przeszkodzie żeby go uciąć i dołączyć do tego modelu, szczególnie że bazowa płyta wydaje się bardzo podobnie wyprofilowana i możliwe, że nie trzeba byłoby takiej podkładki przeprojektowywać, a jedynie przyciąć. W pudełku znajdziecie również kilka wymiennych „gamingowych” przycisków różniących się barwą i fakturą wykończenia.

Na plus na pewno cienki, elastyczny przewód USB-C, który poprawia „mobilność klawiatury”. Nie zajmuje dużo miejsca, łatwo go ułożyć, więc przyda się na pewno osobom, które zamierzają przenosić K70 RGB TLK. Klawiatura nie należy do najcięższych (0,93 kg), w połączeniu z kompaktowym rozmiarem można ją śmiało wrzucić do plecaka.

Jak się na niej gra, jak się na niej pisze?

Pisanie na mechanicznej klawiaturze gamingowej ma swoich zwolenników i przeciwników. Mi chwilę zajęło przestawienie się z typowo płaskich „ultrabookowych” klawiatur, ale nie nigdy nie ukrywałem, że stukanie klawiszy ma swój urok. Dopasowanie dłoni do rozmieszczenia i rozmiaru przycisków zajęło mi może godzinę i Corsair RGB TKL szybko stał się również moją klawiaturą do pisania, w ogóle nie czułem potrzeby odpinania jej po sesjach z grami. Wcześniej długo używałem w domu bardzo fajnej Corsair K63 Wireless, ale muszę zaznaczyć, że na K70 pisze się przyjemniej, choć to te same przełączniki Cherry MX Red. Ale jak to w przypadku klawiatur mechanicznych bywa – do dźwięku jakichkolwiek przełączników musi się przyzwyczaić nie tylko piszący, ale również domownicy. Tu też muszę zaznaczyć, że moje biurko nie należy do największych, więc rozmiar klawiatury wpasowuje się w nie wręcz idealnie i w zasadzie jedyne, co chciałbym w tym sprzęcie jeszcze zobaczyć, to brak kabla. Zdaję sobie sprawę z tego, że oznacza to ciągłe ładowanie, ale doskonale rozumiem osoby, które darzą do pozbycia się z biurka wszystkich przewodów i ja jestem jedną z nich.

Chciałbym napisać, że po podłączeniu Corsair K70 RGB TKL moje wyniki w grach drastycznie się zmieniły, ale minąłbym się z prawdą. Wszystkie dodatkowe funkcje, w tym szybsza reakcja na naciśnięcie przycisku daje o sobie znać dopiero na wyższych poziomach, gdzie faktycznie sprzęt zaczyna mieć bardzo duże znaczenie. Ja mogę natomiast powiedzieć, że klawiatura nie sprawiała problemów, nigdy się nie zawiesiła i nie sprawiła, że nagle przyjąłem na klatę wirtualną kulkę. „Więcej sprzętu niż talentu” doskonale opisuje więc moje doświadczenie gamingowe z tym sprzętem i zanim dojdę do poziomu, w którym K70 RGB TKL przestanie mi wystarczać, pewnie nie będę miał już siły i cierpliwości na sieciowe starcia.

Aplikacja iCUE w wersji 4.0 jest czytelna, intuicyjna i pozwala w pełni skonfigurować klawiaturę

Tak, jak pozostali producenci sprzętu gamingowego, tak i Corsair ma swoją dedykowaną aplikację. Klawiatura działa pod kontrolą iCUE w wersji 4.0 i mam do niej jedynie jeden zarzut, choć może to być wina mojego systemu. Przy zamykaniu Windowsa 10 regularnie wyskakiwał mi błąd aplikacji, co mam nadzieję zostanie naprawione w którejś aktualizacji. Samo iCUE jest natomiast bardzo intuicyjne w obsłudze i producent nie przekombinował go udziwnieniami. Klawiatura dostała swój kafelek, z poziomu którego użytkownik ma szybki dostęp do ustawień. Ustawicie tam między innymi makra, oświetlenie, da się nawet wyłączyć kombinacje przycisków typu Alt+F4 czy Alt+Tab oraz przycisk Windowsa. W zakładce ustawień można natomiast kontrolować polling rate dostosowując je do swoich preferencji i oczekiwań.

Klawiaturę wyposażono w funkcję Hyper-polling 8000 Hz, dzięki której dane wejściowe przesyłane są do komputera nawet 8 razy szybciej niż w przypadku konwencjonalnych klawiatur gamingowych. Jest niestety pewien haczyk i raportowanie na takim poziomie wymaga minimum procesora Intel Core i7/i9 9. generacji lub Ryzena 7/9 1. generacji. Pełnię możliwości sprzętu odblokowuje natomiast nowa wersja oprogramowania iCUE oznaczona numerem 4.0. Przy 8000 Hz opóźnienie wynosi 0,125 msec i to nieporównywalnie mniej niż moja koordynacja oko-ręka, więc jeśli ktoś nie zareagował na ruch wirtualnej postaci to na pewno ja, a nie klawiatura Corsair.

Ustawień RGB jest oczywiście cała masa. Od statycznego podświetlenia w określonym kolorze, przez płynne przejścia, efekt deszczu, tęczy po pulsowanie. Znalazłem tam też dodatkową funkcję, po włączeniu której podświetlenie klawiatury dostosowuje się do temperatury podzespołów komputera – procesora lub karty graficznej.

Klawiatura posiada 8 MB wbudowanej pamięci wewnętrznej, na której można zarejestrować aż 50 profili użytkowników z makrami i dodatkowymi warstwami podświetlenia. Jest też możliwość podpięcia światełek pod odczyt parametrów procesora i karty graficznej. Można je samodzielnie edytować zarówno pod kątem barwy jak i poziomu temperatury, przy której kolor się zmieni. Fajny bajer, jeśli ktoś chce mieć wizualny podgląd na to, że jego sprzęt za chwilę się zagotuje.

Czy warto?

Corsair K70 RGB TKL wyceniono na 639 złotych. Nie jest to zaporowa cena, szczególnie że gamingowe klawiatury potrafią kosztować grubo ponad 1000 złotych. Dla mnie bardzo ważnym aspektem sprzętu tego typu jest to, czy będzie w stanie zastąpić mi również klawiaturę do pisania i nie będę musiał iść wtedy na żadne kompromisy. W przypadku K70 RGB TKL nie musiałem i pisało mi się na niej wyśmienicie. Różnica w graniu względem zwykłej klawiatury jest znacząca – a względem konkurencji? Myślę, że szybszy czas reakcji na wprowadzane przez użytkownika wciśnięcia przycisków docenią przede wszystkim gracze z dużo wyższym skillem niż mój, bo już sam dopisek „Champion Series” na pudełku sugeruje, że to sprzęt przeznaczony przede wszystkim dla nich. Ja mogę natomiast powiedzieć, że grało mi się na niej przednio i o żadną ze swoich słabych akcji w PUBG, Warzone czy nawet Fortnite nie jestem w stanie obwinić sprzętu. Jeśli szukacie więc niedużej, nastawionej na gaming klawiatury, na której przy okazji świetnie się pisze, zdecydowanie warto wziąć Corsair K70 RGB TKL pod uwagę.

Plusy

  • kompaktowy rozmiar
  • przełączniki Cherry MX Red
  • topowa specyfikacja

Minusy

  • brak podkładki pod nadgarstki
  • niepotrzebne świecące logo Corsair
  • dziwne rozmieszczenie przycisków multimedialnych