Recenzja

Marshall Major IV - recenzja słuchawek bezprzewodowych

KK
Krzysztof Kurdyła
2

Obserwując w ostatnich latach rynek słuchawek, widać wyraźnie, że sprzęt tego rodzaju awansował z pozycji sprzętu pomocniczego, uzupełniającego zwykłe głośniki, na pozycję rónorzędnego urządzenia do odsłuchu muzyki, a dodatkowo bardzo modnego sprzętu lifestylowego. Osobiście nie poddaję się temu trendowi, kiedy tylko się da słucham muzyki z głośników stacjonarnych, a słuchawki cenię za ich mobilne właściwości. Stąd też nie specjalnie interesują mnie urządzenia oferowane za czterocyfrową cenę, co nie znaczy, że akceptuję sprzęt słaby muzycznie.  Ostatnio w ręce wpadły mi słuchawki bezprzewodowe Marshall Major IV, oferowane w bardzo sensownej cenie w okolicach 550 zł. Jeśli jesteście ciekawi jak wypadły, zapraszam do lektury.

Marshall Major IV - wygląd i jakość wykonania

Słuchawki dotarły w niewielkim, ale eleganckim pudełku, zawierającym oprócz słuchawek kable: słuchawkowy 3,5 mm oraz do ładowania USB-C. W przeciwieństwie do poprzedników słuchawki Major IV są dostępne tylko w wersji czarnej. To trochę zbyt duży minimalizm ze strony firmy, biała wersja Major III wyglądała ciekawie, a i modne dziś beże, przy takim designie powinny prezentować się bardzo elegancko. Muszę też zauważyć, że wolałbym „perforowane” wykończenie obudowy nauszników wokół logotypów firmy, znane z poprzedniego modelu, zamiast obecnych tu gładkich powierzchni.

To, co w pierwszym momencie rzuca się w oczy, to jednak ich kompaktowa konstrukcja. Słuchawki są naprawdę niewielkie, a po złożeniu ich do formy podróżnej bez problemu mieszczą się w torebce żony czy kieszeni kurtki. Urządzenie jest przy tym bardzo lekkie, co pomaga zarówno przy ich transporcie, jak i dłuższym użytkowaniu. Dziwić może jedynie, że producent nie zaprojektował do nich żadnego etui, dostępnego chociażby jako płatny dodatek.

Przy tej wielkości całej konstrukcji muszle są oczywiście nauszne, co budziło początkowo moje obawy. Po doświadczeniach z różnymi słuchawkami preferuje raczej większe modele wokółuszne, które dawały mi większy komfort użytkowania, szczególnie, że jestem okularnikiem. Muszę jednak przyznać, że tutaj obawy były zupełnie bezpodstawne, Marshall świetnie dobrał miękkość materiałów muszli, w efekcie nawet po dłuższym czasie spędzonym w tych słuchawkach nie odczuwałem jakiegokolwiek dyskomfortu, ani ze strony uszu, ani okularów.

Jakość wykonania jest taka, jakiej można spodziewać się ze strony Marshalla, materiały są dobrze spasowane, nic nie trzeszczy, wszystko wygląda bardzo solidnie. Regulacja długości pałąka jest wygodna i stabilna, słuchawki nie „rozjeżdżają się” na głowie po wpływem dłuższego użytkowania. Sam pałąk też jest „obity” miękkim materiałem i nie odczuwa się go nawet przy kilkugodzinnych sesjach. Całość stabilnie leży na głowie, żeby zmienić ich pozycję trzeba naprawdę nienaturalnie potrząsać.

Jak już się zapewne domyśliliście po wyposażeniu dodatkowym, słuchawki mają złącze słuchawkowe 3,5 mm, które pozwala używać ich jak zwykłego, przewodowego zestawu lub też połączyć ze sobą dwie pary i wspólnie słuchać muzyki z tego samego źródła. Do sterowanie służy z kolei duży, złotawy joystick umieszczony z tyłu prawej słuchawki.

Muszę przyznać, że forma słuchawek bardzo przypadła mi do gustu, zajmują niewiele miejsca, dobrze leżą na głowie. Jako urządzenie mobilne są wręcz idealne, zarówno w plecaku czy damskiej torebce nie zajmą wiele miejsca. Oczywiści nie wygrają pod tym względem z słuchawkami dousznymi, ale nie każdy, w tym i autor tej recenzji, dobrze je toleruje. Osobiście mając Marshalle na te patyki i krążki do uszu nawet bym nie spojrzał.

Marshall Major IV - obsługa

Do obsługi słuchawek służy wspomniany już joystick i sprawdza się bardzo dobrze. Wciskając go dłużej możemy słuchawki włączać, wyłączać lub wprowadzić w tryb parowania. Krótkie wciśnięcie to oczywiście funkcja „Odtwarzanie / Pauza”. Wychylając joystick w przód i tył zmieniamy głośność, a na boki przełączamy się pomiędzy utworami oraz przewijamy.

Jeśli słuchawki mamy sparowane z smartfonem to możemy też odbierać (pojedynczy klik), odrzucać (podwójny klik) rozmowy lub uruchamiać asystenta głosowego (podwójny klik). Początkowo manipulator wymaga chwili przyzwyczajenia, ale po chwili jest bardziej intuicyjny niż różne „miziano-pukane” rozwiązania.

W tym miejscu powinienem zacząć omawianie dedykowanej tym słuchawkom aplikacji, jest z tym jednak pewien problem. Marshall z niewiadomych nikomy przyczyn nie przewidział takiej opcji. Słuchawki nie mają własnej aplikacji, co oznacza, że nie możemy sprzętowo skorygować ich brzmienia. Trzeba się w tym zakresie ratować tym co oferuje posiadane przez nas system operacyjny / oprogramowanie dodatkowe / aplikacja muzyczna. W dzisiejszych czasach? Zdecydowania jest to spora wada i niedopatrzenie ze strony producenta.

Z innych nowoczesnych funkcji, osobiście brakuje mi możliwości jednoczesnego sparowania tych słuchawek z kilkoma urządzeniami. O ile jednak braku aplikacji nie da się usprawiedliwić, w przypadku tej funkcji trzeba pamiętać, że są to słuchawki ze średniej półki cenowej i chyba żaden konkurencyjny model tej opcji też nie oferuje.

Słuchawki mają możliwość podłączenia kablem, co bywa przydatne np. kiedy używa się ich np. jako odsłuchu przy kamerze, ale oczywiście ich głównym przeznaczeniem jest praca bezprzewodowa. Major IV obsługują Bluetooth 5, a deklarowany zasięg przez producenta to 10 m. W swoim, domowym z konieczności (izolacja), użytkowaniu nie miałem przypadku, żeby połączenie się zerwało czy pogorszyło i to pomimo grubych żelbetowych ścian pomiędzy pomieszczeniami.

Napotkałem za to problem w przypadku mojego Mac Pro, który ma starą wersję Bluetooth (2.1 + EDR) na pokładzie. Komputer wykrył co prawda te słuchawki, ale przy parowaniu każdorazowo wyskakuje błąd i nie da się ich ostatecznie sparować. Z kolei nowszy MacBook Pro nie ma z tym najmniejszych problemów. Z jednej strony nie ma się czemu specjalnie dziwić, to wersja tego standardu sprzed ponad dekady, z drugiej jednak strony, testowane przeze mnie ostatnio słuchawki Technicsa działały bez problemów.

Marshall Major IV -  Jak to brzmi?

Mówiąc krótko, słuchawki brzmią bardzo dobrze, oferując dźwięk taki jak najbardziej lubię, czyli czysty i neutralny, bez przerysowanych poszczególnych zakresów dźwięku. Nie są to z pewnością słuchawki do fanów przejechanych basów. Separacja instrumentów i wokalu jest bardzo przyjemna, w gatunkach które słucham (rock, folk, muzyka klasyczna, filmowa) nie mam do nich żadnych uwag, mogę nawet zaryzykować twierdzenie, że są w ścisłej czołówce wśród słuchawek które posiadałem.

Pamiętajcie jednak, że nie aspiruję i nigdy nie aspirowałem do miana audiofila, kupującego np. olejowe nogi do zestawu hi-fi czy igły w cenie gramofonu. Jeśli jesteście hardkorowcami, potrafiącymi słyszeć w zakresie takim jak nietoperze i stwierdzicie, że któryś z instrumentów w utworze X nie daje rady, z góry odpowiadam, nie podejmę takiej dyskusji. Jestem natomiast przekonany, że zdecydowana większość z pozostałych 99% ludzi będzie bardzo zadowolona.

Słuchawki nie mają oczywiście aktywnego tłumienia dźwięków, jest to więc coś, co musicie zaakceptować jeszcze przed zakupem. Dla mnie osobiście ta funkcja i tak jest bezużyteczna, ani w domu, ani na zewnątrz nie wyobrażam sobie funkcjonować będąc całkowicie odciętym od otoczenia. W normalnych warunkach separacja od „szumu codzienności” jest najzupełniej w porządku. Mikrofon do rozmów telefonicznych jest bardzo dobrej jakości, słuchawki sprawują się w roli zestawu „głośnomówiącego” bez zastrzeżeń.

I na koniec jak zwykle moje dźwiękowe zastrzeżenie:
„Tak czy inaczej pamiętajcie, że słuchawek, jeśli chodzi o sam dźwięk nie kupuje się na podstawie opinii w internecie, ale na bazie wrażeń z własnego odsłuchu. Każdy z nas ma inne ucho, inne preferencje odnośnie charakterystyki dźwięku i nikt wam nie zagwarantuje, że nawet wysoko oceniane słuchawki spełnią wasze oczekiwania.”

Marshall Major IV - Czas pracy na baterii

Tu dochodzimy do miejsca w których nowe Marshalle błyszczą pełnym blaskiem. Deklarowany czas pracy na jednym ładowania to ponad 80 godzin i w moim przypadku mogę powiedzieć, że można ten wynik nawet pobić. Samo ładowanie jest bardzo szybkie, więc nawet jeśli nam się w końcu rozładują, wystarczy kilkanaście minut, żeby móc dalej słuchać muzyki przez kilkanaście godzin.

Ale to nie wszystko, słuchawki oprócz ładowania przy pomocy USB-C mają też opcję ładowania bezprzewodowego, ukrytą w prawej słuchawce. Jedyną wadą jest to, że przy krótszych (np. okrągłych) ładowarkach może być problem z ich stabilnym ustawieniem, moja podłużna DT-904 od Lumii na szczęście nie sprawiała żadnych problemów.

Ogólnie, pod względem zarządzania energią te słuchawki są po prostu rewelacyjne. Nie muszę chyba dodawać, że jeśli słuchawek używacie w terenie, parametry Major IV mogą być prawdziwym gamechangerem.

Marshall Major IV - Podsumowanie

Patrząc na ofertę słuchawek w tej klasie cenowej mam wrażenie, że ciężko będzie znaleźć coś jednogłośnie lepszego. Marshall stworzył bardzo dobrze brzmiące, wygodne i bardzo poręczne słuchawki o fenomenalnym czasie pracy na baterii i za bardzo przyzwoite pieniądze. Brak dedykowanej aplikacji jest sporą wtopą, ale pozostałe zalety, jak dla mnie i tak ją rekompensują. Jeszcze trudniej znaleźć tak dobry sprzęt wśród konstrukcji najmniejszych gabarytowo, a dla osób nietolerujących słuchawek dousznych, Major IV może być naprawdę świetną propozycją.

Specyfikacja:

- Przetwornik: 40 mm, 32 Ω, 99 dB SPL (100mV @ 1kHz)
- Rodzaj przetwornika: dynamiczny
- Częstotliwość: 20 Hz – 20 kHz
- Joystick
- Mikrofon
- Bluetooth® 5
- Kodeki: SBC
- Zasięg: 10 m

Czas odtwarzania na baterii: ponad 80 h
Czas ładowania: 3 h

Waga: 165 g

Cena: ok. 550 zł

Zalety:

- wysoka jakość wykonania
- ciekawy design
- stabilne połączenie BT
- prostota obsługi
- bardzo wygodne
- bardzo dobra jakość dźwięku
- wysoka jakość rozmów telefonicznych
- fenomenalny czas pracy na baterii
- szybkie i bezprzewodowe ładowanie
- dobra cena

Wady:

- brak dedykowanej aplikacji
- brak możliwości dostosowania barwy dźwięku z poziomu urządzenia
- brak możliwości parowania z kilkoma urządzeniami
- brak etui na słuchawki
- nieosłonięty port USB-C

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: