Facebook

Coraz rzadziej korzystam z Facebooka i czuje się z tym dobrze

RK
Rafał Kurczyński

Fan mobilnych okienek, technologii internetowych o...

50

Jest taka wielka sieć społecznościowa z której korzysta prawie każdy. Jest taki Facebook, często przez wielu mniej aktywnych użytkowników sieci Internet równany z bóstwami. Dlaczego od niego odwracam, kierując się ku wyjściu? Portalu społecznościowego Marka Zuckerberga używam od końca 2008 roku,...

Jest taka wielka sieć społecznościowa z której korzysta prawie każdy. Jest taki Facebook, często przez wielu mniej aktywnych użytkowników sieci Internet równany z bóstwami. Dlaczego od niego odwracam, kierując się ku wyjściu?

Portalu społecznościowego Marka Zuckerberga używam od końca 2008 roku, kiedy to korzystałem z niego w języku angielskim. Były to czasy, gdy w Polsce rozwijała się Nasza Klasa czy twory Grono podobne. Facebook był wtedy wybawieniem - mniej reklam, bardziej intuicyjny interfejs oraz wizja przyszłości.

Każdy kolejny rok był oddaleniem się od naszych rodzimych standardów, aż  musiało stać się nieodwracalne - Facebook zaczął nas po prostu nudzić. W roku 2013 portal odrzucał mnie już tak bardzo, że bez instalacji Adblocka nie miałem nawet ochoty tam przebywać - reklamy zaczynały zajmować coraz większą przestrzeń na pulpicie, treści tam panujące zaczynały trzeć o dno Rowu Mariańskiego (w gronie moich znajomych), a ja wchodziłem tam tylko po to, aby skorzystać z czatu, którego i tak najczęściej używałem za sprawą aplikacji Messenger oraz Pidgin.

Czarę goryczy przelało jednak coś innego

Na początku 2013 roku Facebook ogłosił dobrowolny pobór do testowania odświeżonej tablicy serwisu o nazwie News Feed. Po pierwszych paru minutach od momentu ogłoszenia tego wydarzenia zostałem członkiem "listy poborowej" Zuckerberga - do tej pory nie otrzymałem News Feed. Jest to o tyle śmieszne, że wielu moich znajomych, którzy nie zapisywali się do testów, korzystają już z odświeżonego interfejsu Faceboka, a jedyne co dostałem, to Graph Search po przełączeniu się na język angielski (US) - z którego i tak korzystałem.

Oprócz tego, bardzo irytującym faktem było dość mocno napierające na użytkownika nakłanianie do uruchomienia którejś z gier. Niestety, jako że nie lubię grać w gry uruchamiane w przeglądarce, zawsze odmawiałem propozycjom rozwijania mojej farmy - poważnie, jak nie beznadziejnym spamem w postaci zaproszeń do gier, to reklamami po prawej stronie ekranu, czy po prostu postami z osiągnięciami moich znajomych w przeróżnych git produkcjach sieci - w sumie, prawdopodobnie z tego powodu ponad połowa osób z moich kręgów ma zablokowaną możliwość wyświetlania swoich postów na mojej tablicy.

Zmiany na gorsze

Według mnie, większość zmian na świecie, w życiu oraz w technologii nie jest niczym złym - jest czymś nowym, dlatego musimy nauczyć się z tego korzystać. Facebook idąc w stronę urządzeń mobilnych, troszkę zapomina o użytkownikach komputerów stacjonarnych, którzy również spędzają dużo czasu, korzystając z największego portalu społecznościowego.

Patrząc na urządzenia mobilne, zauważyć możemy to, że Facebook próbuje powtórzyć drogę Google z tą też różnicą, że opierając się o sieci społecznościowej, jaką jest. Najlepszym przykładem próby jeszcze większego zarobku na użytkownikach smartfonów jest wykupienie Instagrama, dla którego ekipa programistów Facebooka od dłuższego czasu przygotowuje autorski system lokowania reklam, dzięki czemu zarobki firmy na pewno wzrosną - w końcu z Instagrama korzystają dziesiątki milionów użytkowników.

Facebook Inc. jest firmą jak każda inna. W firmie tej zatrudniona jest pewna liczba pracowników, którym trzeba wypłacić pensje, dlatego też rzeczą naturalną jest to, że jej najbardziej rozchwytywane aplikacje muszą być również dochodowe - nie są to przecież twory niezależnych programistów, co nie?

Wielki portal społecznościowy się zmienia, co nie jest złą informacją - wadą tych zmian jest fragmentacja (jeżeli w ogóle mogę tak to nazwać) nowości i możliwości pomiędzy użytkownikami różnych narodowości, a nawet ludzi z jednego osiedla. Według mnie,  ktoś w ekipie programistów powinien wreszcie rozkazać ekipie traktować na równi wszystkich użytkowników naszej pięknej planety - automatycznie dostarczając im wszystkich nowości tak, jak robi to Google ze swoim niszowym (nadal) Google+.

Coraz częstsze próby zbierania naszych informacji

Co jakiś czas mój profil wypełnia ciąg zapytań o chęć uzupełnienia informacji w profilu portalu czy pytania o ulubione treści. O ile dopisanie do konta swoich adresów e-mail, numeru telefonu czy miejsca zamieszkania nie jest rzeczą straszliwą i maksymalnie negatywną, to ciągłe pytania o nasze ulubione filmy, albumy czy miejsca, które zwiedziliśmy, wydaje się już troszeczkę zbyt irytujące. W końcu, jeżeli ktoś z nas wypełni rzetelnie wszystkie te informacje, odda się zarówno serwisowi Marka, jak i każdemu użytkownikowi, któremu wcześniej nie ograniczy dostępu, za darmo bez większych problemów - godząc się na wszystko, co postanawia sieć społecznościowa z literą "F" w nagłówku.

Naturalnie, sam Facebook używany w przeglądarce internetowej nie jest wszystkim, co naszykował nam, jak i przeciwko nam Mark Zuckerberg.  Messenger i Instagram są idealnymi przykładami na to, że Facebook w bardzo dokładny sposób potrafi pobierać informacje o naszej osobie. Messenger posiada domyślnie włączoną opcję dodawania do wiadomości danych o naszej lokalizacji za pomocą wbudowanego do urządzenia nadajnika GPS albo po prostu za pomocą sieci bezprzewodowej. Pozwala to Facebookowi zebrać informacje o tym, w jakich miejscach najczęściej się znajdujemy, pomagając tym samym kupującym nasze informacje w ustaleniu unikatowego zestawu reklam, który zobaczymy na stronie głównej portalu społecznościowego Marka.

Kolejną irytującą rzeczą jest wykorzystywanie naszych informacji bezpośrednio przez Facebooka. Jeżeli zobaczycie się w reklamie lub promocji jakiejś gry, której nigdy nie używaliście, macie wysokie prawdopodobieństwo na wygranie jakiejś drobnej sumy w Lotto. Jak wiadomo, reklamy nie są wszystkim, a użytkowników trzeba zacząć zachęcać do prostych gierek wbudowanych do sieci społecznościowej, które zawierają w sobie całe tony reklam - które zgrabnie łowią nasze odwiedziny, przerabiając je na żywą walutę dla Zuckenberga - jesteśmy wykorzystywani, ponieważ chcemy z jego usług korzystać, a tych jest coraz więcej.

Usługi wchodzące w skład Facebooka, który parę dni temu obchodził swoje 10'te urodziny są niczym innym jak zlepkiem paru mniejszych portali i aplikacji, które Mark z zespołem przejął (płacąc nie mało) lub skopiował. Facebook jest wszędzie, co możemy zobaczyć nawet na szybach sklepów niektórych sklepów - świat powoli, lecz skutecznie przechodzi do sieci, która to jest domeną dwóch gigantów - Google i Facebooka.

Zamienników jest wiele, żaden nie jest idealnym zamiennikiem Facebooka

Najlepszą, dużą alternatywą Facebooka jest Google+, który jest bardzo dobrą usługą ścisło powiązaną z naszymi kontami Google - niestety nadal bardzo rzadko używaną przez szarych obywateli naszego kraju. Wiąże się to między innymi z tym że dla wielu użytkowników najbardziej liczy się to, że możemy w bardzo prosty sposób porozumieć się ze znajomymi, mając kontakt z całym światem w jednym miejscu.

Google+ jest usługą, która, póki co skupia się na pojedynczych grupach, nazywanych społecznościami oraz na bardzo dobrze działającej aplikacji Hangouts, która oferuje nam możliwość tekstowej oraz audio-wizualnej komunikacji grupowej bez żadnych opłat licencyjnych, jak miejsce ma to w Skype.

Chcąc nie chcąc, globalny zasięg Google jest póki co rzeczą, która nadal nie przekonuje użytkowników Facebooka do porzucenia swojego ukochanego serwisu - to śmieszne, bo dość mocno korzystając z Google+ i Twitter, nadal posiadam konto Facebooka.

Nie przepadam za Facebookiem, jednak nie wszystkie układy muszą mieć więcej plusów niż minusów

Nie przepadam za Facebookiem, jednak nie wszystkie układy muszą mieć więcej plusów jak minusów. Wielkim plusem Facebooka jest to, że znaczna większość ludzi w naszej okolicy z niego korzysta, dlatego też odnalezienie tam kogoś i nawiązanie z nim kontaktu nie jest rzeczą szczególnie trudną. Na chwilę obecną nie potrafiłbym odciąć się od Messengera, jak i z obsługi grup, dlatego też Facebook nazywany jest przeze mnie złem koniecznym - i tak być już musi.

Oczywiście, artykuł ten to moje subiektywne podejście do największego portalu społecznościowego, jakim jest strona Marka Zuckenberga. Jak reagujecie na globalny rozrost Facebooka oraz czy często z niego korzystacie?

Grafika: [1] [2] [3] [4]

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu