Moje przemyślenia

Co zatrzęsło mijającym rokiem? Co będzie ważne w kolejnym?

JS
Jakub Szczęsny

Jak idzie o naprawianie czegokolwiek - to owszem, ...

6

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok. To dobry czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. W dzisiejszym wpisie chciałbym się skupić na tym, do kogo i czego należał mijający nieubłaganie rok, a co okaże się być najważniejsze w następnym. W tym akapicie ponadto chcę zaprosić Was, czytelników do umieszcz...

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok. To dobry czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. W dzisiejszym wpisie chciałbym się skupić na tym, do kogo i czego należał mijający nieubłaganie rok, a co okaże się być najważniejsze w następnym. W tym akapicie ponadto chcę zaprosić Was, czytelników do umieszczania własnych typów w komentarzach, potraktujmy ten felieton jako bardzo luźną rozmowę o technologiach w roku 2014 i tym, co owym środowiskiej zatrzęsie w nadchodzącym, 2015.

ALS Ice Bucket Challenge

To jedno z tych zjawisk, które nie tylko służą wyższej idei, ale są po prostu przez internautów psute. Głównym założeniem było wylanie sobie na głowę kubła lodowatej wody, by nie tylko zwrócić uwagę na problem bardzo uciążliwej i poważnej choroby, jaką jest stwardnienie rozsiane. Niektórzy internauci jednak nie do końca złapali, na czym rzecz polega i okazało się, że nominacje sypały się często i gęsto - jednak z pominięciem bardzo poważnej idei, jaką była wpłata na konto organizacji charytatywnej (mogła być jakakolwiek na dobrą sprawę). Internauci wyczyli w tym zabawę pokroju "obal piwerko na raz przed kamerą". A szkoda. O tym pisałem dla Was tutaj.

To z pewnością był rok cyberprzestępców

Tego punktu w tym zestewieniu zabraknąć nie mogło. Praktycznie przez cały rok mieliśmy do czynienia z mniejszymi lub większymi atakami - czy to na wielkie firmy, czy jedynie na usługi growe. Niezliczoną ilość razy musieli kląć przed swoimi konsolami gracze, których spotkała przykra niemożność zalogowania się do usług Xbox Live lub PSN. Sony po tyłku dostawało raz po raz, a w związku z filmem The Interview rozkręciła się mega-afera. Z serwerów Sony Pictures bowiem wyparowały dane pracowników, związanych ze studiem gwiazd i inne newralgiczne dane. To jednak nie przeszkodziło Sony w tym, by zarobić mnóstwo pieniędzy na filmie, który od teraz króluje w VOD.

SA Wardęga

Król polskiego i jak się okazuje, światowego Youtube. Można powiedzieć, że jego film był durny. Można także rzec, iż wcale nie taki oryginalny. Ot, huncwot jeden przeobraził psa w pająka, nastraszył Bogu ducha (podstawionych zapewne) ludzi, zgarnął wyświetlenia, hajs, splendor, fejm i kobiece majtki. Jednak tak, jak wspomniałem w poruszającym tę kwestię felietonie - wielu próbowało odnieść taki sukces, jak on. Komu się udało? Niewielu. Z mikrym budżetem i niezłym pomysłem trafił w to, czego ludzie oczekiwali. Niezbyt wymagającego humoru.

Nowe telefony iPhone

Szok, masakra, niedowierzanie. Mimo powszechnego trąbienia o tym, że Apple szykuje nieco większe smartfony, niektórzy komentatorzy wydarzeń w świecie nowych technologii mówili, że być może to jeszcze nie czas, nie pora, nie tędy droga. A jednak - pojawiły się dwa duże urządzenia. Jedno - w rozsądnym rozmiarze, a drugie... już sporawe. Mówiono, że brzydkie, że nieoryginalne, że Apple się kończy, że Sad potrzebuje chyba falloutowego GECK-a, a jabłko gnije - nie. Apple ma się naprawdę świetnie, a popyt na jego urządzenia zamiast stopniowo zmniejszać się - rośnie. Nic nie wskazuje zatem na to, iż w najbliższym czasie skończy się rozpasanie w Cupertino.

Tim Cook

Co by nie mówić, ten człowiek zdołał udźwignąć ciężar oczekiwań, który właściwie wbrew jego woli nałożyły na niego media. Apple wielokrotnie zarzucano już, że pod względem wyznaczania trendów ta firma się skończyła, że nie ma czym zaskakiwać. Bądźmy szczerzy - czy ktokolwiek jeszcze zaskakuje? Wszyscy wzięli się za robienie czegoś większego, lub szybszego. Nastał bardzo nieprzyjemny okres pogoni za cyferkami, pikselami, rdzeniami, cholera wie jeszcze czym. W technologiach mobilnych takich, które pasują do naszych czasów praktycznie wszystko już zostało wymyślone. Cook nie może wymyślić koła na nowo - może uczynić je tylko lepszym. A to, że jest gejem - jego sprawa.

Android 5 i Inbox

Lollipop, tak długo oczekiwana wersja Androida wreszcie zawitała na pierwszych urządzeniach i powiem tak - Google właśnie dobił do przystani i uczynił swoją platformę mobilną absolutnie dojrzałą. Jest masa aplikacji, system cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem, znacznie go zoptymalizowano, Material Design jest śliczny i cieszy oko. Piątka tylko pieczętuje fakt, iż Google to prawdziwy gigant technologii mobilnych i nie wygląda na to, by miało się to zmienić.

Inbox natomiast narobił masę szumu - i dobrze. Przegrał jednak z tym, co skopało Windows 8. Ludzkie przyzwyczajenia (chociaż Inbox został przyjęty nader ciepło). To one sa nierzadko barierą do przeskoczenia, a Inbox ideę poczty elektronicznej wywracał właściwie do góry nogami. Cóż z tego, że ładne. Cóż z tego, że w miarę logiczne, skoro jesteśmy przyzwyczajeni do zupełnie czegoś innego? I ja i kilku moich kolegów z Antyweba po kilku dniach dali sobie spokój z Inbox - mimo tego, że to naprawdę niezły produkt.

Phablety

Rok 2014 to także okres, w którym phablety przestały być tylko widzimisię geeków, których nie stać na duży samochód mogący być przedłużeniem przymałego przyrodzenia. (weźcie to na luźno, proszę)

Phablety to mimo wszystko efekt ilościowej ewolucji w technologiach mobilnych. Małe ekrany przestały być trendy - flagowce jeśli nie zbliżają się do granicy 5,5 cala, to już ją osiągnęły. Poza tym, phablety to wcale nie tak nieporęczne urządzenia, jak się wydaje. O ile nie mamy do czynienia z kobyłą pokroju Lumia 1320 - możemy osiągnąć stan równowagi między wygodą, a przekątną ekranu. Co dalej? Phablety wygryzą mniejsze tablety i będą stanowić pomost między 10-calowymi propozycjami producentów, a smartfonami.

A w przyszłym roku rządzić będą...

Windows

Ha ha ha. Rok Windowsa. W tym momencie już widzę, jak robicie sobie kukły z moją podobizną, palicie ja na stosie, krzyżujecie, strzelacie do nich lub okładacie kijem.

Okazuje się, że nadchodzący rok rzeczywiście może należeć do nowego Windows. "Dziesiątka" naprawia błędy "ósemki", która nie jest złym systemem. Jest przede wszystkim nie do końca przemyślana. To trochę tak, jakby robić mleko z sera - a tajemnicą nie jest, że tak się nie da. Trzeba robić odwrotnie.

Tymczasem Windows 8 pomachał do Menu Start i powiedział: "Mam cię gdzieś, użytkowników też". Najgłupsza rzecz, jaką Microsoft mógł zrobić, to pozbawić nas menu świetnie przystosowanego do peryferyjnego scenariusza komunikowania się z komputerem. Nieścisłości w przenikaniu się interfejsów zrobiły swoje. Próbowano ratować to w 8.1, ale "ósemka" już wcześniej została okrzyknięta drugą Vistą (która też nie była "zła). Cóż, zdarza się.

Windows 10 natomiast ma być pełen zmian świadczących nie tylko o dojrzewaniu platformy, ale samego Microsoftu. Przeglądarka Spartan, idea jednego Windows, system działający właściwie na wszystkim, jedno repozytorium... mówcie co chcecie, ale Windows idzie w dobrym kierunku. Nie ma mowy o tym, by ten dla telefonów zaczął podpiłowywać tron należący do Androida. Ale namieszać może. I dobrze - PanNutella oraz Adrian - czołowi bojówkarze z drugiej strony barykady niech się cieszą, że Android ma konkurencję oprócz iOS.

Technologie ubieralne

Z moim podejściem do technologii ubieralnych jest tak: rozumiem, że producenci cały czas szukają pieniędzy. Jednak robienie zegarków "smart" - przynajmniej w takiej formie to dla mnie absolutnie sztuka dla sztuki. Kreowanie potrzeb jest fajne - o ile są one naprawdę czymś ugruntowane. A tak, zegarek będący jedynie przedłużeniem telefonu komórkowego jest dla mnie kpiną i bezmyślnym ładowaniem pieniędzy w gadżety. Owszem, ktoś to kupi. Ale po co? Po to, żeby być trendy? No, właśnie. O to w tym wszystkim chodzi - o nic innego.

Cieszą mnie natomiast smartbandy i cały czas z ciekawością spoglądam w kierunku inteligentnych okularów. Jeżeli tylko staną się one absolutnie autonomiczne, rozwiążą problemy ze słabymi osiągami na jednym cyklu ładowania, zaoferują naprawdę dobry i przejrzysty interfejs użytkownika - może się okazac, że właśnie to będzie nowy kierunek jakichkolwiek technologii mobilnych.

Chińscy producenci urządzeń mobilnych

Już chyba wszyscy wiedzą, że ich należy się bać. Oferują oni naprawdę potężne urządzenia w rozsądnej, a czasem nierozsądnie niskiej cenie. Przy okazji, już właściwie nie ma różnicy w jakości między sprzętem wiodącego producenta, a tym, co oferuje "chińczyk". Xiaomi rośnie w siłę, być może niedługo zaskoczy nas laptopem, a i nie boi się eksperymentować czego może dowodzić projekt Arch. Uwierzcie mi, jeszcze dojdzie do tego, że Samsung nie będzie walczyć z syndromem lidera i samym sobą, ale właśnie z chińskimi konkurentami.

A teraz kolej na Was - co Wy byście dodali do tego tekstu? O czymś zapomniałem? Coś znalazło się tutaj niepotrzebnie? Dajcie znać w komentarzach. Trzymajcie się ciepło!

Grafika: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu