Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Technologie

Co możemy zrobić, gdyby asteroida miała uderzyć w Europę? Naukowcy sprawdzili...

9

Konferencja Obrony Planetarnej brzmi trochę jak cykliczna impreza organizowana w uniwersum „Star Treka”, ale w rzeczywistości jest poważnym wydarzeniem naukowym, odbywającym się cyklicznie co dwa lata. Jej celem jest rozgrywanie scenariuszy możliwych katastrof kosmicznych, wraz z próbami zapobiegnięcia im lub chociaż ograniczenia ich skutków. Dotychczasowe wyniki nie napawają raczej optymizmem. W tym roku „wirtualnie” oberwali nasi najbliżsi sąsiedzi.

2021 PDC nadlatuje

Przygotowany dla agencji i naukowców scenariusz przewidywał odkrycie 19 kwietnia 2021 r. fikcyjnej asteroidy 2021 PDC, która 6 miesięcy później miała przelatywać niedaleko naszej planety. Początkowe prawdopodobieństwo uderzenia szacowane było na 1:2500, ale wraz z kolejnymi obserwacjami, po zaledwie tygodniu wzrosło do poziomu 1:20. Obszar hipotetycznego uderzenia obejmował wtedy prawie całą planetę.

Ze względu na odległość, dane dotyczące jej wielkości były bardzo nieprecyzyjne, oceniono że obiekt może mieć pomiędzy 35 do nawet 700 metrów średnicy. Energia jaką wytworzyłoby jego uderzenie, zawierała się pomiędzy 1.2 Mt to 13 Gt trotylu. Na tym etapie szansę, że asteroida spowoduje ofiary w ludziach oceniono na 3%, ryzyko śmierci powyżej 10000 osób wynosiła około 1,3%. Liczby dają do myślenia, obstawiam że na takim etapie, nawet mając gotową infrastrukturę przeciwko tego typu zagrożeniom nie podjęto by jeszcze decyzji o ich użyciu.

Po kolejnym tygodniu analiz, także dzięki przejrzeniu zapisów archiwalnych na których zidentyfikowano ten groźny obiekt, uderzenie zostało uznane za pewne. Wyznaczona na nowo orbita zawęziła obszar możliwego uderzenia do pasa rozciągającego się od dalekiej północy Europy do północnej Afryki. Rozpoczęły się gorączkowe analizy tego, co faktycznie jesteśmy jako ludzkość w stanie zrobić. Wnioski nie napawają optymizmem.

Można się pakować

Wszystkie rozpatrywane przez naukowców scenariusze, zepchnięcie asteroidy z orbity lub rozbicie jej głowicami jądrowymi okazały się na dziś nie do zrealizowania. Jak zauważono, misje międzyplanetarne są obecnie przygotowywane kilka lat. Wysłanie statków mogących cokolwiek zmienić, przy tak małym oknie czasowym, wymagałoby posiadania ich przygotowanych do szybkiego startu już w momencie wykrycia asteroidy.

Przy czym scenariusz zepchnięcia tego obiektu z kursu uznano, nawet hipotetycznie, za nierealny. Zbyt mało czasu i zbyt wiele niewiadomych odnośnie samego obiektu powodowało, że taka misja nie miałaby zbyt małe szanse powodzenia. Rozegrano za to próbę rozbicia asteroidy ładunkami jądrowymi, oczywiście przy założeniu, że jednak mamy infrastukturę przygotowaną na taką okazję. Pomimo że niekorzystna trajektoria lotu groziła „przestrzeleniem” misji, naukowcy widzą tu spore szanse na sukces.

Wnioski wysunięte przez uczestniczących w symulacji są następujące:
- kluczowym zadaniem jest rozwinięcie możliwości obserwacyjnych, które pozwoliłyby wcześniej wyłapywać potencjalnie zagrażające nam obiekty, aby dać ludzkości więcej czasu na reakcję. Jesteśmy w stanie to zrobić relatywnie szybko. Trzeba jednak zauważyć, że ostatnio wszystko poszło w przeciwnym kierunku, zniszczony został jeden z ważniejszych obiektów śledzących niebezpieczne obiekty, radioteleskop w Arecibo.
- należy przygotować misje ratunkowe w taki sposób, aby były gotowe do natychmiastowego użycia. Ze względów technicznych jest to niestety zadanie na dekady.

Tylko działania naziemne

Naukowcom pozostało więc obserwować asteroidę i określić precyzyjnie miejsce i siłę uderzenia. 30 czerwca zawężono ten obszar do rejonu rozciągającego się od północnych Niemiec do Bałkanów, z najbardziej prawdopodobnym rejonem uderzenia na styku granic Czech, Austrii i Niemiec. Szacunki dotyczące samej asteroidy zostały trochę dokładniej oszacowane, jej rozmiar miał się wahać pomiędzy 35 a 500 m. Energię uderzenia oceniono na 0.7 do 3700 Mt trotylu.

Na tym etapie przepracowano różne scenariusze kataklizmu, z których wyszło, że najgroźniejsze byłoby uderzenie w gęsto zaludnione Niemcy. Szybkie spojrzenie na mapę z zaznaczonym rejonami zniszczeń pokazuje, jak ogromnym wyzwaniem musiałaby być ewentualna akcja ewakuacyjna. W obszarach zagrożonych dużymi zniszczeniami, oprócz Niemiec, znalazło się też szereg stolic taki jak Wiedeń, Budapeszt czy Zagrzeb.

6 dni przed katastrofą ogłoszono, że asteroida uderzy we wspomniany, relatywnie słabo zamieszkany rejon pogranicza Czech, Austrii i Niemiec. Radary pozwoliły oszacować wielkość 2021 PDC na 105 m ± 10%. Ze względu na ciągle nieznane szczegóły budowy asteroidy, szacowana siła uderzenia dalej miała dużą rozpiętość, od 9 do 156 Mt trotylu. W najgorszym scenariuszu zniszczeniu miał ulec obszar o średnicy ok. 300 km.

Całe, bardzo rozbudowane sprawozdanie z tego ćwiczenia znajdziecie tutaj.

Podsumowanie

Jak widzicie, jako cywilizacja nie jesteśmy przygotowani na zagrożenia tego typu. Nie specjalnie widać też na horyzoncie konkretne projekty, które we w miarę szybkim czasie naszą sytuację mogłyby poprawić.  A trzeba pamiętać, że będzie to bardzo trudne zadanie. Nawet czysto teoretyczne misje, takie jak w rozważanym scenariuszu uderzenia kinetycznego z 2019 r., pokazują, jak wiele rzeczy może pójść nie po naszej myśli. Tam, do obiektu zdołały dotrzeć tylko trzy z sześciu wysłanych impaktorów, udało im się rozbić asteroidę, która miała uderzyć w Denver, ale w taki sposób, że jej pozostałość zmiotła z powierzchni ziemi Nowy York.

Pozostaje mieć nadzieję, że prawdziwa groźba tego typu nie pojawi się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. Przypomnę, że niebezpieczeństwo uderzenia asteroidy Apophis w pewnym momencie oszacowano na poziomie 1 do 37. Pomimo że od tamtego czasu minęło wiele lat, poza zdobywaniem wiedzy o samych asteroidach, z naszymi możliwościami obronnymi nie posunęliśmy się nawet „o centymetr”.

Źródło: NASA

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: