Moje przemyślenia

Co geek wie o startupach?

MO
Maciej Oleksy
19

Gościnny wpis autora ProductLabs.co Co jakiś czas czytam na blogach technologicznych recenzje o nowych serwisach internetowych, często tworzonych przez geek'ów (wnioskując w bio twórców). I co jakiś czas czytam komentarze do tych startupów również pisane przez geek'ów (łatwo wywnioskować z treści w...

Gościnny wpis autora ProductLabs.co
Co jakiś czas czytam na blogach technologicznych recenzje o nowych serwisach internetowych, często tworzonych przez geek'ów (wnioskując w bio twórców). I co jakiś czas czytam komentarze do tych startupów również pisane przez geek'ów (łatwo wywnioskować z treści wpisów). Powstaje spirala, gdzie jedni stawiają coraz "wyższe" wymagania, a twórcy wierzą w te poprzeczki i robią krzywdę przeciętnemu użytkownikowi.

Sam przez długi czas wierzyłem w takie konfrontacje na forum prezentując swój produkt. Oczywiście w dyskusji dostawałem odpowiedzi  "sprawdzam jako zwykły użytkownik". G... prawda. Użytkownik konkretnego serwisu zawsze przychodzi w kontekście konkretnej potrzeby... "Sprawdzanie" startupu przez czytelników blogowych recenzji nie wnosi prawie niczego dla twórcy. Poza tym geek nie zawsze wie co to jest startup.

Wyjątkiem są produkty dla geek'ów typu agregator tego i owego lub automatyzowanie i kolejkowanie śmakich i owakich zadań, itd. Tyle, że biznes najczęściej robi się nie na early adopterach (którymi często są geek'i), ale na masach, które będą za płacić za proste, stabilne i przydatne usługi online.

Ale o co chodzi?

Do czego zmierzam? Czy twórca startup'u powienien sugerować się recenzjami i komentarzami. Ktoś powiedział "lepiej mieć jakikolwiek feedback niż żaden". Racja, ale jeśli ktoś nie rozmawia ze swoimi klientami to nic mu nie pomoże. Jeśli natomiast rozmawiasz z użytkownikami to odpuść sobie opinie "znawców", chyba, że chcesz promocji... Prawdziwymi znawcami są tylko Twoi klienci.  "Znawcy" najczęściej nie mają nic wartościowego do powiedzenia w kontekście biznesowym poza wpisami typu "mniej różowego... już jest taki serwis... ale to się nie uda...".

Z drugiej strony czy warto pisać recenzje startupów? Jeśli blog na tym zarabia to wiadomo. A jeśli oprócz kasy chce sensownie o nich pisać? Sensownie znaczy, że recenzja + komentarze wnoszą prawdziwą wartość dla ocenianego startupowca. Jak to zrobić? Po pierwsze nie próbować na siłę wchodzić w buty docelowego użytkownika (chyba że nim jestem). Po drugie skupić się na liczbach, trendach lub statystykach jeśli twórca takowe udostępnia. Tylko one przedstawiają faktyczną kondycję przedsięwzięcia.

Wina też trochę leży po stronie startupowców. Łatwiej jest wkleić link do apki na forum, na którym bywam codziennie, niż określić grupę docelową i próbować nawiązać z nią kontakt. Kończy się na publicznej chłoście, albo na towarzystwie wzajemnej adoracji. Strata czasu.

M... w kubeł?

Oczywiście nikomu nie zabraniam pisać subiektywne komentarze o startupach, jednak równowaga pomiędzy subiektywizmem a rzetelnością jest według mnie mocno zachwiana. Na pewno apeluję do twórców aby omijali opisany feedback szerokim łukiem. Nic nie wnosi, kosztuje nerwy i robi tylko zły PR, przez osoby, które nawet nie są odbiorcą Twojego produktu. Użyłem słowa geek, jest wiele innych odpowiedników, w każdym razie nie chodzi o lamera w szeroko pojętym internecie :) Dodam, że dobra recenzja to ocena czy np. startup jest rentowny, stabilny w dochodach lub czy ma na to szansę taki być na podstawie dotychczasowych wyników. Rentowność najlepiej weryfikuje czy produkt jest potrzebny. To ważny warunek dla powyższych tez.

Nie wykluczam potrzeby recenzowania rozwiązań dla geek'ów. To one stymulują powstawanie i upowszechnianie się innowacji, które za ileś lat będą używane masowo. W takich przypadkach analizy finansowe są mniej konieczne, ale traktowanie "z buta", mniej ciekawego a dochodowego interesu jest pomyłką. Jest też wiele narzekań, że Polskie fundusze nie inwestują w odjechane pomysły, jak inwestorzy z Silicon Valley. Tylko polskie fundusze często skupiają się na jak najszybszym ROI i to determinuje działania młodych przedsiębiorców. Krytyka takiego podejścia funduszy to inna sprawa, ale nie każdy chce zmieniać świat tylko chce zarabiać robiąc to co lubi.

Długo i empirycznie dochodziłem do właściwej oceny tych prostych zjawisk. Ale chyba sam jestem geek'iem, który robi startupy internetowe :D

Gościnny wpis autora ProductLabs.co

y

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

maciej oleksy