51

CircleMe: zapomnij o kręgach znajomych – stwórz własne kręgi zainteresowań z nowym startupem. Warto wypróbować

Internet pełen jest serwisów społecznościowych, których zadaniem jest ułatwiać międzyludzkie interakcje i przenosić niektóre elementy życia społecznego do wirtualnej rzeczywistości. W dziedzinie tej niekwestionowanym królem jest Facebook, którego raźno stara się gonić Google Plus. I choć oba te serwisy dążą do globalnej dominacji, nieustannie pojawiają się nowe startupy, które starają się wykroić dla siebie odrobinę […]

Internet pełen jest serwisów społecznościowych, których zadaniem jest ułatwiać międzyludzkie interakcje i przenosić niektóre elementy życia społecznego do wirtualnej rzeczywistości. W dziedzinie tej niekwestionowanym królem jest Facebook, którego raźno stara się gonić Google Plus. I choć oba te serwisy dążą do globalnej dominacji, nieustannie pojawiają się nowe startupy, które starają się wykroić dla siebie odrobinę miejsca w tej wirtualnej agorze, jaką jest sieć. Nie jest to zadanie łatwe, dlatego pomniejsi gracze, aby odróżnić się od mainstreamowych gigantów, próbują skupiać się tylko na wybranych aspektach ludzkiej aktywności w internecie, z mniejszym lub większym powodzeniem. Czy jednak jest jeszcze miejsce na naprawdę duży i popularny, nowy serwis społecznościowy?

Oto CircleMe – ciekawy startup rodem z Wielkiej Brytanii. Celem tego serwisu jest danie użytkownikom przestrzeni, w której mogą definiować się poprzez to, co naprawdę lubią i dzielić się swoimi zainteresowaniami z innymi użytkownikami. CircleMe skupia się nie tyle na bezpośrednich kontaktach miedzy ludźmi, a na interakcji poprzez zainteresowania. Tyle słowem wstępu, ale jak to dokładnie działa?

Zacznijmy od tego, że CircleMe nie generuje żadnych nowych mechanizmów ani nowych rozwiązań, ale pozwala na korzystanie już z istniejących mechanizmów w inny, ciekawszy sposób. Przede wszystkim całymi garściami czerpie z facebookowego „Like”. Zakładając konto możemy połączyć je z Facebookiem, Foursquare i Netflix oraz pobrać z nich nasze ulubione treści (to na początek). W przypadku FB oznacza to, że do naszego profilu w CM dodajemy lubione przez nas fanpage, ale również książki czy muzykę. To nie jedyne nawiązanie do Facebooka. Sam profil użytkownika przypomina nieco stylistyką nowe profile na FB, przynajmniej, jeżeli chodzi o nagłówek. A jeżeli o layoutcie mowa – twórcy CircleMe naprawdę się postarali. Wszystko jest niezwykle czytelne i intuicyjne – dobrze się to ogląda i dobrze obsługuje. Naprawdę duży plus.

Wróćmy jeszcze do samego mechanizmu działania. Podobieństwa między Facebookiem a CircleMe na tym się kończą. W przypadku FB oficjalne profile mają przede wszystkim zadanie marketingowe, a „polubienie” danej strony wcale nie musi wyrażać naszego rzeczywistego stosunku do prezentowanych tam treści, a jedynie ciekawość lub chęć uczestnictwa w jakimś konkursie. Z kolei CircleMe ma być miejscem, w którym rzeczywiście grupujemy te z naszych internetowych aktywności, czy też treści, które nas interesującą. Pojawiają się one w formie kręgów zainteresowań (trochę to pachnie Google+). Każdy taki krąg ma osobną stronę, na której użytkownicy mogą uzupełniać informacje o danym temacie (na przykład o Japonii), dodawać historyjki czy notatki. CircleMe pozwala na polecanie konkretnych kręgów, lub całych profili, jak również na wysyłanie zwykłych wiadomości.

W jaki sposób dodajemy nowe kręgi do naszego profilu? Poza importowaniem ich z istniejących już serwisów społecznościowych i „podpatrywania” u innych użytkowników CM, możemy sami dodać interesujące nas treści. I w tym momencie można naprawdę poczuć, że jest to wciąż wersja Beta. Interesujący nas temat wyszukujemy za pomocą wewnętrznej wyszukiwarki Circle, która szuka hasła w sieci a następnie prezentuje nam wyniki. Porównując wyniki wyszukiwania CM z Google muszę niestety stwierdzić, że działanie wewnętrznej wyszukiwarki Circle pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Na osłodę mogę jednak dodać, że wyniki tworzą od razu potencjalne kręgi, do których możemy zgłosić akces, uzupełnić informacje i spróbować je spopularyzować.

Gdzie właściwie w tym wszystkim jest wymiar społecznościowy? No chyba, że za taki uznamy dzielenie się swoimi „Like’ami” z całym światem. CircleMe nie przewiduje szybkich interakcji w strumieniu. Możemy co najwyżej zobaczyć, kto również interesuje się tym, co my, wejść na jego profil i sprawdzić, czemu jeszcze dana osoba poświęca swój czas w sieci i wtedy, ewentualnie, nawiązać kontakt poprzez prywatną wiadomość. Oczywiście możemy dane profile dodawać do naszego, a na podstawie naszych zainteresowań serwis wskaże nam użytkowników, którzy są nam pod tym kątem podobni. CircleMe może być również świetną wyszukiwarką naprawdę ciekawych internetowych treści. Wszystko jednak zależeć będzie od samych użytkowników – w jakim stopniu będą chcieli budować wspólnotę zainteresowanych danym tematem.

CircleMe to ciekawa propozycja dla tych, którzy mniej skupiają się na wymianie zdań, a bardziej na wymianie zainteresowań. Idea nie jest nowa, ale w tym przypadku została naprawę atrakcyjnie opakowana i ma szanse na spory sukces oraz rozwój. CM ma być serwisem, gdzie w jednym miejscu zgromadzimy wszystkie nasze ulubione treści i nawiążemy kontakty z użytkownikami o podobnych zainteresowaniach. Jak w przypadku każdego serwisu społecznościowego miarą jego sukcesu będzie ilość użytkowników i ich aktywność. Ale aby wspomóc rozwój społeczności twórcy CircleMe muszą ułatwić dodawanie interesujących treści do profilów użytkowników, chociażby przez wykorzystanie rozszerzeń do przeglądarek lub za pomocą aplikacji na systemy mobilne.

Gdzie może tkwić klucz do sukcesu CircleMe? W pewnej ograniczoności interakcji, skupieniu się na wybranych działaniach oraz w samej jego budowie. Obecnie, czy to Facebook, czy Google Plus oferują swoim użytkownikom ogromną ilość funkcji, które mają obsłużyć różnorodne zachowania społeczne. Ta wielofunkcyjność z jednej strony może być pomocna, z drugiej jednak wprowadzać pewien chaos w odbiorze. Serwisy, takie jak CircleMe, które skupiają się na wybranych aktywnościach, wprowadzają pewien porządek i pozwalają skoncentrować się użytkownikowi na wybranym celu. Jednak, aby serwis mógł liczyć na popularność, jego twórcy muszą głęboko zastanowić się nad doborem tych aspektów wirtualnego życia społecznego, które mają szanse na wywołanie aktywności. Wydaje mi się, że twórcy CircleMe wybrali temat bardzo dobrze, co więcej, przedstawili go w bardzo atrakcyjnej wizualnie formie.

Myślę, że CircleMe ma naprawdę spore szanse na zdobycie popularności.