45

Ciekawe kiedy ta cała nowoczesność dotrze do mojego osiedla robotniczego?

Każdego dnia czytam, jak bardzo nasz świat zmieni się w kolejnych latach. Pojawiają się liczby, prognozy, grafiki czy filmy, na których widzę zupełnie inną rzeczywistość. Przypomina raczej tę z książek i filmów SF niż obecny obraz mojego otoczenia. A to oznacza, że środowisko, w którym żyję niedługo zacznie się poważnie przekształcać. Albo… Zmieni się niewiele, […]

Każdego dnia czytam, jak bardzo nasz świat zmieni się w kolejnych latach. Pojawiają się liczby, prognozy, grafiki czy filmy, na których widzę zupełnie inną rzeczywistość. Przypomina raczej tę z książek i filmów SF niż obecny obraz mojego otoczenia. A to oznacza, że środowisko, w którym żyję niedługo zacznie się poważnie przekształcać. Albo… Zmieni się niewiele, a zmiany, o których czytam i piszę dotkną „inny świat”, do mnie i moich sąsiadów nie dotrą za 2-3 lata, lecz po dekadzie. Lub dwóch.

Niedawno odbyła się kolejna edycja targów CES. Śledziłem doniesienia z LV i znowu mogę napisać, że szykuje się nam smart przyszłość. Ale to wiadomo i bez targów w Nevadzie. Co jakiś czas dowiaduję się, ile urządzeń jest już podłączonych do Sieci, ile zostanie podłączonych do końca dekady i te liczby robią wrażenie. Nie liczymy tego w setkach milionów, lecz w dziesiątkach miliardów. Smart nie są tylko komputer, telefon czy zegarek – smart może być dosłownie wszystko. O tym pewnie jednak wiecie.

Czytam o tych wszystkich inteligentnych urządzeniach, o zinformatyzowanych domach, autonomicznych samochodach wzywanych telefonem, o biurach czy fabrykach przyszłości, oglądam filmy, na których przedstawiany jest ten świat i widzę, że to nie jest przestrzeń, którą znam. To nawet nie jest przestrzeń, którą w prosty sposób mogę sobie wyobrazić. Chwilę później staję w oknie i… nachodzą mnie wątpliwości. Czy ta filmowa rzeczywistość szybko dotrze do miasta, w którym żyje? Czy moje osiedle (raczej robotnicze) i konkretne bloki będą nią nasycone? Wreszcie: czy sąsiedzi, z którymi mijam się na schodach rzeczywiście będą za chwilę żyli w smart przestrzeni?

Na część zmian nie będą mieli rzecz jasna wpływu. Jeżeli liczniki energii elektrycznej zostaną zmienione na te inteligentne, jeżeli systemy miejskie staną się smart, a z niektórych zawodów znikną ludzie i zastąpią ich maszyny, to sąsiedzi (i ja) zrobią niewiele – będą musieli się przyzwyczaić. Najlepiej w miarę szybko. Trudno stwierdzić, jak będzie przebiegał ów proces, czy zdecydowana większość dostosuje się w mgnieniu oka i bez problemów czy też będzie rosnąc odsetek ludzi wykluczonych. Ten eksperyment wydaje się jednak nieunikniony. Ale nie w perspektywie najbliższych kilku lat – te zmiany mogą się szybko pojawić w dużych miastach zachodniego świata, lecz mniejsze skupiska ludności w Polsce pewnie poczekają trochę dużej na tę rewolucję.

Zastanawiam się jednocześnie nad tym, jak szybko owe zmiany zapukają do drzwi moich sąsiadów? Czy niebawem staną się właścicielami żarówek sterowanych smartfonem, lodówek z wielkim ekranem, szczoteczek do zębów połączonych z Siecią albo asystentów kuchennych/domowych, którzy załatwią połowę ich spraw? Na ile możliwy jest scenariusz, w którym sąsiada z piętra obudzi zapach świeżej kawy z jego ekspresu uruchomionego przez smartfon odliczający minuty do pobudki, elektroniczny pomocnik będzie w tym czasie odpisywał na niektóre maile i ustawiał grafik dnia, albo… ustawiał listę seriali do obejrzenia tego dnia. Bo to emeryt, który do pracy się nie wybiera.

Coraz częściej zastanawiam się, kogo będą dotyczyły te wszystkie zmiany, jaki odsetek społeczeństwa obejmą swym zasięgiem. W moim bloku, w najbliższym czasie mogłyby w nim uczestniczyć chyba nieliczne mieszkania. Zdecydowana większość trafiałby na jakąś barierę. Np. finansową. Ale też poznawczą. Jednocześnie stwierdziliby, że to jakieś wymysły i podziękują. Tym samym najbliższy mi świat nie zacznie przypominać tego z filmów przygotowywanych przez korporacje IT. To nadal będzie pieśń przyszłości. Albo zwyczajna bajka – zależy, jak kto podchodzi do tematu. Z drugiej jednak strony, ci sami ludzie posiadają już smartfony, a na swoich ścianach wieszają smart TV. dlaczego nie mieliby za trzy lata wstawić do kuchni lodówki sterowanej głosem? Co zrobią sąsiedzi – oto jest pytanie…