10

Chwila nieuwagi i LG wycięło taki numer

Przez ostatnie kilka dni byłem „poza Siecią”. Zero Facebooka, ulubionych serwisów, poczty, nawet AW. W końcu wróciłem i okazało się, że firma, której bacznie przyglądam się od dobrych kilku lat, dopięła swego i pokonała kolejne szczeble drabiny prowadzącej do niezłej pozycji na rynku mobilnym. Trudno stwierdzić, co z tego wyniknie i czy dopną swego, ale […]

Przez ostatnie kilka dni byłem „poza Siecią”. Zero Facebooka, ulubionych serwisów, poczty, nawet AW. W końcu wróciłem i okazało się, że firma, której bacznie przyglądam się od dobrych kilku lat, dopięła swego i pokonała kolejne szczeble drabiny prowadzącej do niezłej pozycji na rynku mobilnym. Trudno stwierdzić, co z tego wyniknie i czy dopną swego, ale przyznam, iż to im się należy. O kim mowa? O LG.

Od dawna wiedziałem, że LG zaprezentuje pod koniec maja nowego flagowca, ale ostatnie dni były w moim przypadku tak intensywne i tak offline, że wydarzenie wyleciało mi z głowy. W końcu miałem możliwość nadrobić zaległości i okazało się, że Tomasz dostarcza Wam newsy dotyczące nowego flagowca LG. Czy byłem w szoku? Nie, zdecydowana większość plotek została potwierdzona, a wcześniej wiedzieliśmy na temat tego produktu całkiem sporo. Może nawet zbyt dużo. Koreańska korporacja po prostu potwierdziła pogłoski.

Smartfon LG G3 nie wywołał „efektu wow” wynikającego z zaskoczenia, ale chyba udało mu się to osiągnąć, jeśli podsumuje się ów produkt. Producent wykonał kawał naprawdę dobrej roboty i nie będzie przesadą stwierdzenie, iż to jedna z najciekawszych propozycji, jakie oglądaliśmy na przestrzeni kilku ostatnich kwartałów. LG potwierdziło nim swoje aspiracje do odgrywania jednej z głównych ról w segmencie smartfonów, pokazało też, że jest firmą, która cały czas się rozwija.

Patrząc na LG G3 przypomniał mi się smartfon LG Vu, który stanowił chyba pierwszą odpowiedź Koreańczyków na fabletową modę. Nie ma co ukrywać – ten duży inteligentny telefon był na swój sposób oryginalny, ale na tym chyba kończyły się jego atuty. Ze sprzedażą nie było zbyt dobrze (możliwe, że w znacznej mierze wynikało to z kiepskiej dostępności i opóźnień), model nie wziął rynku szturmem. To samo dotyczyło jego kolejnych odsłon: gdy Samsung ze swoimi smartfonami Galaxy Note dominował rynek dużych smartfonów, LG stało z boku i się przyglądało. Nie było bierne, ale dynamiczną firmą też ich nie nazwiemy.

W końcu coś drgnęło, pisałem o tym niejednokrotnie. LG zaczęło się zmieniać na bardzo wielu płaszczyznach, a smartfon G3 to „kropka nad i”, która udowadnia, że korporacja zmierza we właściwym kierunku. W ciągu kilku lat producent dokonał wielkiego skoku i nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że ostatnio to właśnie LG prezentuje najszybszy rozwój spośród dużych graczy z segmentu smartfonów. Nadal jest jednak pewien problem: mimo pozytywnych zmian, korporacja nie może się pochwalić dobrymi wynikami sprzedaży flagowców. Stało się to bardzo widoczne w przypadku modelu G2. Sprzęt, który miał być lokomotywą mobilnego biznesu firmy sprzedawał się po prostu słabo. Pytanie, czy z jego następcą będzie inaczej? Życzę tego koreańskiej korporacji, bo zasłużyli przynajmniej na wyjście ponad kreskę w raportach finansowych.

Nawiązując do tytułu, należy oczywiście napisać, że można się było spodziewać mocnego uderzenia ze strony LG, ale dopiero wczorajsze podsumowanie projektu G3 pokazało, że na rynku nie działają wyłącznie Apple i Samsung. Nie brakuje innych firm z ciekawymi produktami, mam nadzieję, że zaczną wychodzić z cienia dwóch gigantów segmentu smartfonów. I wytną przy tym naprawdę mocny numer.

Źródło grafiki: LG