chrome
3

Jest data. Wtedy w sprzętach z Chrome nastąpi „reklamowy porządek”

Od wersji Chrome 71, między innymi w Polsce rozpoczęła się bezpardonowa walka Google ze złośliwymi reklamami. Webmasterzy, którzy na swoich stronach umieszczają inwazyjne materiały sponsorowane mogą spodziewać się, że dosłownie wszystkie takie treści zostaną wycięte przez Chrome. Ale nie działa to jeszcze we wszystkich krajach.

W Ameryce Północnej oraz Europie, od Chrome’a 71 możemy się już cieszyć z nowego mechanizmu chroniącego użytkowników przez nachalnymi reklamami (lub takimi, które kryją w sobie złośliwy ładunek). Nie wszystkie kraje załapały się na start tej funkcji od razu: jednak od 9 czerwca 2019 roku już każde państwo na świecie, w którym korzysta się z Chrome będzie mogło cieszyć się z mechanizmu Google. Samo Google tłumaczy, że będzie to „data, po której rzeczywistość reklamowa będzie znacznie lepsza dla użytkowników”.

Zobacz również: Jak włączyć tryb ciemny w Chrome?

W przypadku Google Chrome, przeglądarka sprawdzając reklamy na stronach internetowych ściśle trzyma się wytycznych, które zostały skonstruowane przez Coalition for Better Ads, która zrzesza webmasterów oraz twórców produktów internetowych celem poszerzania wiedzy na temat przyjaznych dla użytkowników formatów reklamowych. Doskonale wiadomo, że przede wszystkim kreatywne materiały, nie intruzywne są pozytywnie przyjmowane przez internautów. Jednak w przypadku złośliwych kampanii nie ma to zastosowania – dla twórców tego typu materiałów liczy się przede wszystkim zysk.

Każdy webmaster powinien sprawdzić swoją stronę. Czy spełnia ona wyśrubowane normy Google?

Właściciele stron internetowych powinni sprawdzać to tym bardziej, że w przypadku nie rozwiązania problemów z reklamami w witrynie, Google Chrome będzie blokować wszystkie materiały sponsorowane – poza reklamą natywną. Ta w wielu przypadkach stanowi tylko niewielki odsetek działań zmierzających ku zmonetyzowaniu strony internetowej.

W tym celu skonstruowano Ad Experience Report – stronę internetową skierowaną do webmasterów, gdzie automat przeanalizuje treści w witrynie i wskaże dokładnie te, które stanowią problem. Jeżeli nie można się do niczego przyczepić – świetnie! Natomiast zdecydowanie warto wiedzieć o tym, że coś w naszej witrynie jest nie tak. Sankcja za to jak sami widzicie jest całkiem surowa i lepiej byłoby nie narażać się Google – zwłaszcza, że Chrome jest zdecydowanie najpopularniejszą przeglądarką internetową na świecie.

Krytycy działań Google wskazują, że gigant staje się arbitrem we własnej sprawie: przecież jest on przy okazji największą platformą reklamową w internecie. Z drugiej jednak strony, kto jak nie Google powinien przejąć tę problematykę? Google ma ku temu odpowiednie środki (jest właścicielem najpopularniejszej przeglądarki) i dodatkowo, tworzy mnóstwo narzędzi dla webmasterów. Doskonale wie jak analizować strony i przy okazji, potrafi „wpłynąć” na niektórych twórców. Jakkolwiek to nie wygląda – należy się cieszyć, że Google angażuje się w takie sprawy – z korzyścią dla użytkowników.