Moje przemyślenia

Chrome OS nabiera rozpędu – na to właśnie czekałem

62

Chrome OS to bardzo ciekawy projekt - przez wiele osób nazywany jest "systemem przyszłości", zaś pozostali nie mogą zrozumieć powodów dla których mielibyśmy przenieść wszystkie nasze dane do chmury i tam urządzić sobie środowisko pracy. Być może ten moment kiedyś nastąpi, być może nie. Nie zmienia to jednak faktu, że Google co rusz prezentuje kolejne nowości dla swojego systemu operacyjnego i przeglądarki, które zbliżają nas do takiej chwili.

Nie ma się co oszukiwać - nie zawsze mamy dostęp do Internetu. Może to wynikać z awarii u dostawcy usługi, usterki naszego sprzętu sieciowego lub braku dostępu do zasięgu sieci komórkowej. Bywa jednak też tak, że sami po prostu nie chcemy otwierać okna przeglądarki, komunikatora czy sprawdzać skrzynki mailowej, w końcu nie tylko do tych czynności ograniczaja się możliwości komputerów. Cóż, nie wszystkich.

Prawdziwe aplikacje offline

Chromebooki są stworzone właśnie do takich zastosowań, o czym ostatnio dobitnie się przekonałem (ale o tym innym razem). Google zdaje sobie jednak sprawę z tego, że ta "nowa myśl" nie jest jeszcze czymś, na co mogą zdecydować się miliony osób i choć firma z Mountain View może traktować ten projekt jako hobby, to mimo wszystko w którymś momencie na pewno ma on stać się z jednym z jej filarów. Między innymi dlatego, system Chrome OS i przeglądarka Chrome będą obsługiwały tzw. "packaged apps", czyli aplikacje oferujące pełną funkcjonalność bez połączenia z Siecią oraz wyglądające i zachowujące się niczym zwykłe, dobrze znane nam programy. Za jakiś czas będą one dostępne dla wszystkich w kategorii "Apps" w Chrome Web Store. Pozostałe "aplikacje" znajdą się w kategorii "Websites". Wyraźnie widać, że Google zaczyna na poważnie traktować kontent dostępny w sklepie Chrome, gdzie moim zdaniem cały czas panuje delikatny bałagan - skróty do stron są wymieszane z prawdziwymi aplikacjami i grami, miejmy nadzieję że to się zmieni.

Ekspansja na ekrany dotykowe

O Chromebooku Pixel powiedziano już wiele, najczęściej w niezbyt przychylnych dla tego komputera słowach. Ekran o wysokiej rozdzielczości obsługujący dotyk doczekał się nowego zastosowania, ponieważ Google udostępniło dla systemu Chrome OS... ekranową klawiaturę. Szczerze mówiąc nie jestem w stanie wyobrazić sobie jej wykorzystania, szczególnie że Pixel nie jest żadnym z tych urządzeń, które mają odczepiane czy odchylane o 180 czy 360 stopni ekrany. Dlaczego więc ktokolwiek miałby wstukiwać kolejne znaki pykając palcem w ekran? Skupmy się więc na samej klawiaturze, która mimo wszystko wrażenia nie robi. Jak poinformował jednak ewangelista Google - François Beaufort, klawiatura ta jest nadal w fazie rozwoju, a przed zespołem jest jeszcze wiele pracy - tego nie da się ukryć.

Uważam jednak, że ta ekspansja dotykowych Chromebooków na modelu Pixel się nie skończy. Wielokrotnie powtarzany był temat połączenia systemów Android i Chrome OS, lecz ostatnie doniesienia wskazywały na odsunięcie tego projektu w czasie. Kolejne zmiany w Chrome OS odczytuję więc jako pewnego rodzaju eksperymenty, mające na celu wybadanie reakcji użytkowników oraz zweryfikowanie ich potencjalnego zainteresowania kolejnymi Chromebookami z dotykowym ekranem. Dopuszczam nawet myśl o tablecie z Chrome OS, który wcale nie wydaje się być tak absurdalnym pomysłem jak mogłoby się to wydawać.

Google I/O 2013 coraz bliżej i zgodnie z tradycją z tegoroczną konferencją wiążę jeszcze większe nadzieje, oczekując na efekt "WOW" wykonaniu Google.

Źródła: The Verge 1, 2, źródła obrazków: techinfox, omgchrome.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu